Piast - Wisła 2-0. Fantastyczna zabawa na trybunach i boisku
01.10.2012
Wydarzenie
71. minuta spotkania. Ruben Jurado przyjął piłkę na... linii bocznej boiska, zaraz przy lewym słupki bramki Sergeia Pareiki. Miał tyle czasu, że mógł się rozejrzeć, zawiązać buta i pozdrowić najbliższych za pośrednictwem kamer. Wybrał jednak tylko pierwszy wariant, a następnie podał futbolówkę do wbiegającego Wojciecha Kędziory. A napastnik z Gliwic jakby zapomniał o przedmeczowych obawach związanych z siłą bloku defensywnego Wisły, bez najmniejszego problemu pokonał bramkarza z Krakowa.
Bohater
Tomasz Podgórski. Piękny gol i "wkręcanie w ziemię" kolejno Jana Federiksena, Marko Jovanovicia i Kew Jaliensa. A na koniec uderzył z rzutu wolnego prosto w spojenie słupka z poprzeczką. Bardzo dobry występ kapitana, który poprowadził "Niebiesko-czerwonych" do zwycięstwa.
Rozczarowanie
Maor Melikson. Jeśli ten zawodnik jest czołowym piłkarzem polskiej ekstraklasy, to poziom musi być naprawdę niewysoki. Gracz pochodzący z Izraela nie dość, że nie czarował na żadnym ze skrzydeł swoją szybkością i techniką, to na dodatek wyłączał go z gry zarówno Paweł Oleksy, jak i Damian Zbozień. A jeśli nie idzie mu z żadnym z młodych obrońców Piasta - coś jest nie tak. Oczywiście, nie można w tej sytuacji zbagatelizować tego, w jako sposób grali obaj defensorzy. Była to naprawdę wysoka półka.
Co ciekawego
- Fani z Krakowa wykupili większość wejściówek dla nich przeznaczonych, zajmując niemalże cały sektor dla gości.
- Od początku meczu gospodarze starali się dyktować tempo gry, uniemożliwiając Wiślakom przejąć inicjatywę.
- Bardzo aktywny był Artis Lazdins. Zdecydowanie na plus można zapisać Piastowi transfer Łotysza, który "wyłączył" z gry środkowych pomocników z Krakowa.
- Trzeci gol w trzecim meczu - strzelecką serię kontynuuje Tomasz Podgórski. Kapitan "Niebiesko-czerwonych" nie dał taryfy ulgowej zarówno bramkarzowi Wisły, jak i Lechii Gdańsk czy Jagiellonii Białystok.
- Częstymi powrotami pod własne pole karne pochwalić się mógł Matej Izvolt. Skrzydłowy z Gliwic zatrzymał niejedną groźnie zapowiadającą się akcję gości.
- Na chwilę przed końcem pierwszej połowy Wojciech Kędziora wykonał ogrom pracy, przepychając kolejnych obrońców "Białej Gwiazdy". Następnie wyłożył piłkę Tomaszowi Podgórskiemu, a ten mocnym strzałem pokonał Sergeia Pareikę. Akcja była bardzo podobna do tej, którą także Kędziora stworzył Mariuszowi Zganiaczowi w meczu przeciwko Jagiellonii Białystok.
- Piast grał tak dobrze, że nawet Adrian Klepczyński mógł zaliczyć trafienie, a jak dobrze wiadomo, "Klepa" wirtuozem gry ofensywnej nie jest. Piłka po jego strzale z dystansu zatrzymała się na poprzeczce.
- W pewnym momencie Maor Melikson widząc, że do piłki biegnie Damian Zbozień, nawet nie wdawał się w zawody z rosłym obrońcą. Najzwyczajniej w świecie machał ręką, dając znak "to i tak nie ma sensu".
- W sumie trzy - tyle poprzeczek zaliczyli zawodnicy z Gliwic. Gdyby Pareice towarzyszyło o kilka gram szczęścia mniej, Gliwiczanie rozprawiliby się z gośćmi co najmniej 5-0.
- Do końca spotkania "Kędi" obserwował mecz z granicy boiska, wciąż dopingując swoich kolegów znajdujących się na murawie.
71. minuta spotkania. Ruben Jurado przyjął piłkę na... linii bocznej boiska, zaraz przy lewym słupki bramki Sergeia Pareiki. Miał tyle czasu, że mógł się rozejrzeć, zawiązać buta i pozdrowić najbliższych za pośrednictwem kamer. Wybrał jednak tylko pierwszy wariant, a następnie podał futbolówkę do wbiegającego Wojciecha Kędziory. A napastnik z Gliwic jakby zapomniał o przedmeczowych obawach związanych z siłą bloku defensywnego Wisły, bez najmniejszego problemu pokonał bramkarza z Krakowa.
Bohater
Tomasz Podgórski. Piękny gol i "wkręcanie w ziemię" kolejno Jana Federiksena, Marko Jovanovicia i Kew Jaliensa. A na koniec uderzył z rzutu wolnego prosto w spojenie słupka z poprzeczką. Bardzo dobry występ kapitana, który poprowadził "Niebiesko-czerwonych" do zwycięstwa.
Rozczarowanie
Maor Melikson. Jeśli ten zawodnik jest czołowym piłkarzem polskiej ekstraklasy, to poziom musi być naprawdę niewysoki. Gracz pochodzący z Izraela nie dość, że nie czarował na żadnym ze skrzydeł swoją szybkością i techniką, to na dodatek wyłączał go z gry zarówno Paweł Oleksy, jak i Damian Zbozień. A jeśli nie idzie mu z żadnym z młodych obrońców Piasta - coś jest nie tak. Oczywiście, nie można w tej sytuacji zbagatelizować tego, w jako sposób grali obaj defensorzy. Była to naprawdę wysoka półka.
Co ciekawego
- Fani z Krakowa wykupili większość wejściówek dla nich przeznaczonych, zajmując niemalże cały sektor dla gości.
- Od początku meczu gospodarze starali się dyktować tempo gry, uniemożliwiając Wiślakom przejąć inicjatywę.
- Bardzo aktywny był Artis Lazdins. Zdecydowanie na plus można zapisać Piastowi transfer Łotysza, który "wyłączył" z gry środkowych pomocników z Krakowa.
- Trzeci gol w trzecim meczu - strzelecką serię kontynuuje Tomasz Podgórski. Kapitan "Niebiesko-czerwonych" nie dał taryfy ulgowej zarówno bramkarzowi Wisły, jak i Lechii Gdańsk czy Jagiellonii Białystok.
- Częstymi powrotami pod własne pole karne pochwalić się mógł Matej Izvolt. Skrzydłowy z Gliwic zatrzymał niejedną groźnie zapowiadającą się akcję gości.
- Na chwilę przed końcem pierwszej połowy Wojciech Kędziora wykonał ogrom pracy, przepychając kolejnych obrońców "Białej Gwiazdy". Następnie wyłożył piłkę Tomaszowi Podgórskiemu, a ten mocnym strzałem pokonał Sergeia Pareikę. Akcja była bardzo podobna do tej, którą także Kędziora stworzył Mariuszowi Zganiaczowi w meczu przeciwko Jagiellonii Białystok.
- Piast grał tak dobrze, że nawet Adrian Klepczyński mógł zaliczyć trafienie, a jak dobrze wiadomo, "Klepa" wirtuozem gry ofensywnej nie jest. Piłka po jego strzale z dystansu zatrzymała się na poprzeczce.
- W pewnym momencie Maor Melikson widząc, że do piłki biegnie Damian Zbozień, nawet nie wdawał się w zawody z rosłym obrońcą. Najzwyczajniej w świecie machał ręką, dając znak "to i tak nie ma sensu".
- W sumie trzy - tyle poprzeczek zaliczyli zawodnicy z Gliwic. Gdyby Pareice towarzyszyło o kilka gram szczęścia mniej, Gliwiczanie rozprawiliby się z gośćmi co najmniej 5-0.
- Do końca spotkania "Kędi" obserwował mecz z granicy boiska, wciąż dopingując swoich kolegów znajdujących się na murawie.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów