Piast - Wisła 1-4. "Może mistrzowi trzeba takie bramki zaliczać?"
27.04.2010
- Na szczęście Paweł Brożek jest w słabszej formie, więc mam nadzieję, że żadnej krzywdy bratu nie zrobi - prorokował jeszcze przed pierwszym gwizdkiem Grzegorz Kasprzik. I chociaż 17-latek bez zarzutu poradził sobie z pierwszą celną próbą aktualnego króla strzelców, to przy dobitce Rafała Boguskiego był absolutnie bezradny. Inna sprawa, że przy oddawaniu strzału Boguski był na pozycji spalonej... - Od oceny jest jednak arbiter. Wielka szkoda, bo szczerze liczyłem, że uda nam się ugrać przynajmniej jeden punkt - martwił się "młody Kapel".
Gol obudził nieco miejscowych, bo dopiero od tego momentu gliwiczanie (niestety, tylko przez chwilę) zaczęli grać w piłkę. W głównej roli wystąpił Mariusz Muszalik, który bez przyjęcia huknął zza "szesnastki" nie do obrony! Ofensywne zapędy Piasta starał się co prawda przerwać Marcelo, ale po strzale 31-latka szans nie miałby chyba żaden bramkarz rodzimej ekstraklasy. - Jednak co to za pożytek, skoro w trzech ostatnich pojedynkach nie zdobyliśmy nawet punktu? Wolę aby zespół grał brzydko, ale by przełożyło się to na dorobek - przyznał pomocnik Piasta, który nie przypuszczał pewnie, że będzie autorem jedynego celnego uderzenia ze strony gospodarzy w przeciągu całego meczu. - Przeciwnik nabrał wiatru w żagle, ale na szczęście szybko udało nam się opanować sytuację na boisku - uśmiechał się Rafał Boguski.
Już pierwsza akcja po zmianie stron ponownie wywołała przy Okrzei mnóstwo kontrowersji. Dośrodkowanie Głowackiego precyzyjną "główką" wykończył Brożek, a od tej pory pod adresem arbitrów prowadzących dzisiejsze zawody posypały się niewybredne epitety. Powód? A jakże! Bramka ze spalonego! - Trudno to komentować, bo w Warszawie również zostaliśmy tak skrzywdzeni. Może mistrzowi trzeba takie trafienia zaliczać? - dodał zdenerwowany Muszalik.
Jedynie przy dwóch ostatnich golach "Białej Gwiazdy" nie było wątpliwości. Najpierw Brożek wypuścił w uliczkę Boguskiego, a ten nie miał problemów z wpisaniem się na listę strzelców. Chwilę potem powinien się na niej również znaleźć Pablo Alvarez, ale do pełni szczęścia zabrakło mu kilkunastu centymetrów. Tuż przed końcem rywala dobił fantastycznym uderzeniem Radosław Sobolewski. Na domiar złego, kartką ukarany został Kamil Wilczek, który tym samym nie zagra w wyjazdowej potyczce z Lechią Gdańsk. - Sami komplikujemy sobie sytuację, jednak mogę zapewnić naszych kibiców, że na pewno nie złożymy broni - zaznaczył Paweł Gamla.
- Możemy być zadowoleni przede wszystkim z wyniku. Mieliśmy różne momenty w tym spotkaniu, ale nawet kiedy nam nie szło, byliśmy w stanie się podnieść - podkreślił Arkadiusz Głowacki.
Konferencja prasowa
Henryk Kasperczak (trener Wisły): Mój zespół miał inicjatywę na początku spotkania. Strzeliliśmy gola, ale po nim zespół spuścił nieco z tonu. Cudowną bramkę zdobył Mariusz Muszalik. Przypomina mi się okres, gdy byłem trenerem Górnika Zabrze, wtedy to ten zawodnik Piasta zdobył równie piękne trafienie. Chciałoby się często oglądać takie występy Wisły, jak w drugiej odsłonie. Widziałem drużynę grającą swobodnie, szybko, zdecydowanie oraz skutecznie. Trzeba się cieszyć, choć droga do mistrzostwa jest jeszcze daleka.
Ryszard Wieczorek (trener Piasta): Jak można walczyć z Wisłą, jeśli traci się bramki z ewidentnych spalonych? Ręce opadają! Sędzia, który biegał blisko mnie popełniał już błędy w starciu z Polonią Warszawa. To wszystko jest bardzo niebezpieczne... Żal mi paru chłopaków, którzy siedzą w szatni i płaczą. Liczę, że w następnych meczach już nikt im nie będzie przeszkadzał. Przez to, co się dzieje, trenerzy w Polsce nie mają jak się rozwijać.
Gol obudził nieco miejscowych, bo dopiero od tego momentu gliwiczanie (niestety, tylko przez chwilę) zaczęli grać w piłkę. W głównej roli wystąpił Mariusz Muszalik, który bez przyjęcia huknął zza "szesnastki" nie do obrony! Ofensywne zapędy Piasta starał się co prawda przerwać Marcelo, ale po strzale 31-latka szans nie miałby chyba żaden bramkarz rodzimej ekstraklasy. - Jednak co to za pożytek, skoro w trzech ostatnich pojedynkach nie zdobyliśmy nawet punktu? Wolę aby zespół grał brzydko, ale by przełożyło się to na dorobek - przyznał pomocnik Piasta, który nie przypuszczał pewnie, że będzie autorem jedynego celnego uderzenia ze strony gospodarzy w przeciągu całego meczu. - Przeciwnik nabrał wiatru w żagle, ale na szczęście szybko udało nam się opanować sytuację na boisku - uśmiechał się Rafał Boguski.
Już pierwsza akcja po zmianie stron ponownie wywołała przy Okrzei mnóstwo kontrowersji. Dośrodkowanie Głowackiego precyzyjną "główką" wykończył Brożek, a od tej pory pod adresem arbitrów prowadzących dzisiejsze zawody posypały się niewybredne epitety. Powód? A jakże! Bramka ze spalonego! - Trudno to komentować, bo w Warszawie również zostaliśmy tak skrzywdzeni. Może mistrzowi trzeba takie trafienia zaliczać? - dodał zdenerwowany Muszalik.
Jedynie przy dwóch ostatnich golach "Białej Gwiazdy" nie było wątpliwości. Najpierw Brożek wypuścił w uliczkę Boguskiego, a ten nie miał problemów z wpisaniem się na listę strzelców. Chwilę potem powinien się na niej również znaleźć Pablo Alvarez, ale do pełni szczęścia zabrakło mu kilkunastu centymetrów. Tuż przed końcem rywala dobił fantastycznym uderzeniem Radosław Sobolewski. Na domiar złego, kartką ukarany został Kamil Wilczek, który tym samym nie zagra w wyjazdowej potyczce z Lechią Gdańsk. - Sami komplikujemy sobie sytuację, jednak mogę zapewnić naszych kibiców, że na pewno nie złożymy broni - zaznaczył Paweł Gamla.
- Możemy być zadowoleni przede wszystkim z wyniku. Mieliśmy różne momenty w tym spotkaniu, ale nawet kiedy nam nie szło, byliśmy w stanie się podnieść - podkreślił Arkadiusz Głowacki.
Konferencja prasowa
Henryk Kasperczak (trener Wisły): Mój zespół miał inicjatywę na początku spotkania. Strzeliliśmy gola, ale po nim zespół spuścił nieco z tonu. Cudowną bramkę zdobył Mariusz Muszalik. Przypomina mi się okres, gdy byłem trenerem Górnika Zabrze, wtedy to ten zawodnik Piasta zdobył równie piękne trafienie. Chciałoby się często oglądać takie występy Wisły, jak w drugiej odsłonie. Widziałem drużynę grającą swobodnie, szybko, zdecydowanie oraz skutecznie. Trzeba się cieszyć, choć droga do mistrzostwa jest jeszcze daleka.
Ryszard Wieczorek (trener Piasta): Jak można walczyć z Wisłą, jeśli traci się bramki z ewidentnych spalonych? Ręce opadają! Sędzia, który biegał blisko mnie popełniał już błędy w starciu z Polonią Warszawa. To wszystko jest bardzo niebezpieczne... Żal mi paru chłopaków, którzy siedzą w szatni i płaczą. Liczę, że w następnych meczach już nikt im nie będzie przeszkadzał. Przez to, co się dzieje, trenerzy w Polsce nie mają jak się rozwijać.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów