Piast - Wisła 1-1. Gliwiczanie mieli "dzień konia"!

01.05.2009
Beniaminek udowadnia, że w Gliwicach każdy musi się z nim liczyć. Wisła biła głową w mur i na bramkę Kamila Wilczka odpowiedziała tylko raz. - Mieliśmy dziś dzień konia - przyznał Kamil Glik.
Piast nie ma już kompleksów. Nawet przed mistrzem Polski. Co prawda Wisła zgodnie z przewidywaniami przejęła inicjatywę i dłużej utrzymywała się przy piłce, lecz wyglądało, że był to misterny plan... Dariusza Fornalaka. Solidny niegdyś obrońca pewnie był dumny, patrząc jak Glik powstrzymuje Pawła Brożka. Przypomnijmy, że napastnik Wisły strzelił w tym sezonie więcej goli od całego zespołu Piasta!

Nie jednak starszy z braci Brożków miał najlepszą okazję na gola w pierwszej odsłonie, a Łobodziński. Skrzydłowy gości huknął, a piłka odbiła się od poprzeczki, ziemi i wyszła w pole. Seria kolejnych dośrodkowań Wisły przypominała bicie głowa w mur. Nie od dziś wiadomo, że wszystkie polskie drużyny mogą uczyć się skuteczności od... Piasta. I tak, oszczędni gliwiczanie wyprowadzili składną akcję, Smektała wyłożył piłkę Wilczkowi, a ten z bliska wpakował ją do siatki! - Dziękuję Kubie Smektale za dokładne podanie. Wystarczyło dostawić nogę - chwalił autor trafienia.

Krakowska drużyna straciła gola, a po chwili Baszczyńskiego, który doznał groźnej kontuzji. Został zniesiony z murawy na noszach. Mimo straty prawego obrońcy, to nadal tym skrzydłem próbowała atakować Wisła. Sęk w tym, że bez formy jest Łobodziński. Na drugą odsłonę piłkarz ten już nie wybiegł.

Z kolei parę stoperów Piasta w tym meczu tworzyli pierwszy raz w tym roku Glik z Krzyckim, z uwagi na fakt, że nie mógł zagrać Kowalski. Jego brak był niewidoczny. Gliwiczanie mylili się w defensywie bardzo rzadko. A kiedy już  Boguski stanął przed świetną okazją, to fantastyczną interwencją popisał się Kasprzik. Bramkarz Piasta skapitulował dopiero po mocnym uderzeniu Małeckiego, który przejął bezpańską piłkę na linii pola karnego.

Długimi minutami spotkanie przypominało to ze środka tygodnia, kiedy... Barcelona nacierała na Chelsea, lecz główkowała, myślała, a pomysłu na rozmontowanie obrony rywala brakowało. - Jeśli prowadzi się z Wisłą, to nie wolno się wychylać, stąd nasza defensywna postawa - tłumaczył Jarosław Kaszowski.

Ostatnie minuty to już prawdziwe oblężenie gliwickiej bramki. Wisła robiła co mogła, aby wygrać i nie stracić dystansu do Legii i Lecha. - Szczęście nam dopisało. Mieliśmy dzień konia - przyznał Kamil Glik, który zagrał (i to wyśmienicie), choć przeżywa rodzinną tragedię.


Pod szatniami
[b]
[/b][b]Patryk Małecki[/b] (pomocnik Wisły): Zadowolony jestem z bramki, ale nie z wyniku. Piast to solidna i mądrze grająca drużyna. Mieliśmy mimo wszystko z 20 sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. To boli. Nie składamy jednak broni w walce o mistrzostwo.
[b]
Łukasz Krzycki [/b](pomocnik Piasta): Wiśle ciężko gra się z takimi zespołami jak my. Szczęście było po naszej stronie. Szkoda, że nie udało się zwyciężyć.

[b]Rafał Boguski [/b](pomocnik Wisły): Piast po zdobyciu bramki bardzo mądrze się bronił. Nie wiem co stało się z naszą skutecznością po przerwie. Wypracowaliśmy sobie mnóstwo okazji do gola. To z pewnością nie był nasz dzień.

[b]Paweł Gamla [/b](pomocnik Piasta): Całe szczęście, że nie przegraliśmy. Wisła po przerwie osiągnęła ogromną przewagę, lecz najważniejsze, że nie umiała jej udokumentować bramkami.

Konferencja prasowa

[b]Maciej Skorża[/b] (trener Wisły): Spełnił się najczarniejszy scenariusz. Mieliśmy przygniatającą przewagę i mogliśmy wygrać. Naszym problemem nie była stracona bramka, ale brak skuteczności. Wierzę jednak, że nie straciliśmy szans na mistrzowski tytuł.
[b]
Dariusz Fornalak [/b](trener Piasta): Remis z taką drużyną jak Wisła to wielki sukces, choć w jego cieniu miała miejsce tragedia. Dwa dni temu zmarł ojciec Kamila Glika. Nasz obrońca zagrał na własną prośbę.
autor: Krzysztof Dębowski, Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również