Piast - Widzew 1-2. Łodzianie wzięli rewanż za Puchar Polski

20.10.2012
Przegrali na własne życzenie. To Piast miał więcej podbramkowych sytuacji, jednak z trzech punktów cieszą się piłkarze Widzewa Łódź, którzy po bramce w 90. minucie odnieśli piąte zwycięstwo w sezonie.
Wydarzenie
Gdy już wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, w polu karnym gospodarzy Tomasz Podgórski sfaulował Mariusza Rybickiego. Rzut karny wykorzystał Łukasz Broź.

Bohater
Bardzo aktywny w pierwszej połowie był Alex Bruno. To dzięki niemu padła bramka dla Widzewa. Brazylijczyk dostał piłkę od Dhifallaha, a następnie idealnie obsłużył Marcina Kaczmarka, który uderzeniem pod poprzeczkę nie dał szans Dariuszowi Treli. Sam też mógł wpisać się na listę strzelców po fatalnym błędzie Lazdinsa, który zagrał piłkę wzdłuż boiska. Na szczęście dla gospodarzy, nie wykorzystał świetnej okazji.

Rozczarowanie
Hachem Abbes. To ten obrońca fatalnie zachował się przy bramce Wojciecha Kędziory. Napastnik odebrał obrońcy piłkę w polu karnym i uderzeniem między nogami Macieja Mielcarza doprowadził do wyrównania.

Co ciekawego:
- Pierwszy kwadrans gry należał do Piasta. Wydawało się, że kwestią czasu jest objęcie przez gospodarzy prowadzenia. Najgroźniej było, gdy z kontrą ruszył Mariusz Zganiacz. Pomocnik gliwiczan odegrał do Rubena Jurado, a ten zagrał do Wojciecha Kędziory. Napastnik uderzył na bramkę, jednak skutecznie interweniował Jakub Bartkowski.

- Piast stworzył sobie dzisiaj wiele sytuacji. Szwankowała jednak skuteczność. W pierwszej połowie gospodarze ani razu nie uderzyli w światło bramki.

- Nawet pół godziny na murawie nie wytrzymał Damian Zbozień. Obrońca Piasta zderzył się głową z jednym z obrońców Widzewa i z rozciętą głową musiał opuścić plac gry.

- Mało profesjonalnie zachował się Ben Dhifallah. Zawodnik Widzewa był bardzo niezadowolony z decyzji trenera, który zdjął go z boiska w drugiej połowie. Tunezyjczyk, gdy podążał w kierunku ławki rezerwowych, z wściekłości kopnął bidon.

- W 33. minucie Alex Bruno umieścił piłkę w siatce, jednak sędzia - słusznie - odgwizdał spalonego.

- Kwadrans po rozpoczęciu drugiej połowy świetną okazję zmarnował Tomasz Podgórski. Pomocnik Piasta odebrał piłkę rywalowi i uderzył na bramkę Mielcarza. Bramkarz Widzewa popisał się świetną interwencją. Trzeba jednak przyznać, że wychowanek gliwiczan mógł zagrać piłkę do niepilnowanego Kędziory...
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również