Piast wejdzie do ekstraklasy bo... Marcin Brosz to "spec od awansów"?

23.05.2012
Marcin Brosz jest o punkt od świętowania trzeciego awansu w swojej siedmioletniej karierze trenerskiej. Niektórzy jednak twierdzą, że będzie to już czwarta promocja trenera gliwiczan…
… i w pewnym sensie będzie to prawda. Już trzykrotnie bowiem ekipy prowadzone przez Marcina Brosza uzyskiwały odpowiednią ilość punktów, wymaganych do awansu do wyższej ligi. Ale po kolei…

Rozdział pierwszy - Awans z Polonią

Pierwszym klubem w karierze trenerskiej Marcina Brosza była Polonia Bytom. Obecny szkoleniowiec Piasta objął ją 27 kwietnia 2005 roku. Początki w Bytomiu nie były łatwe. Z „nową miotłą” Polonia zremisowała bezbramkowo dwa pierwsze mecze. Później jednak przyszło przełamanie z Ruchem Radzionków i gdy wydawało się już, że wszystko jest na dobrej drodze do wywalczenia przez bytomian awansu…

Zdarzyły się kolejne wpadki. Przegrana z Chrobrym Głogów, a następnie remis z późniejszym mistrzem, Śląskiem Wrocław. Resztę spotkań, pozostałych do końca sezonu, Polonia jednak wygrała i z racji tego, że zakończyła rozgrywki na 2. miejscu - przystąpiła do meczów barażowych o ówczesną II ligę.

- Spotkań ze Szczakowianką nigdy nie zapomnę. Wciąż mam je w głowie i sądzę, że będę o nich opowiadał jeszcze wnukom. W drugim meczu walczyliśmy do ostatniej sekundy… i udało się! Strzeliliśmy gola, a po nim - sędzia zakończył mecz. Szczęście było ogromne - wspomina Jacek Trzeciak.

Rozdział drugi - Awans z Koszarawą Żywiec

Po odejściu z Polonii Bytom, trener Brosz trafił do Koszarawy Żywiec, która występowała wówczas w śląskiej II grupie IV ligi. Pobyt przy Alei Wolności był bardzo udany. „Niebiesko-Czarni” awans do III ligi uzyskali już na kilka kolejek przed końcem rozgrywek.

- Mieliśmy wtedy bardzo mocną drużynę. Byliśmy po prostu na wyższym poziomie w porównaniu do innych ekip, z którymi się mierzyliśmy.   Na boisku prezentowaliśmy się dobrze, a o naszej sile świadczą plany na przyszłość - po wywalczeniu awansu - mieliśmy walczyć o kolejną promocję, tym razem już w II lidze… Jednak nic z tego nie wyszło - opowiada Maciej Szmatiuk, były obrońca Koszarawy.

Rozdział trzeci - Podbeskidzie Bielsko-Biała. Awans czy nie?

Z Żywca trener Brosz trafił pod Klimczoka i efekt był podobny do „przygód” z poprzednimi klubami. W Bielsku-Białej twierdzi się nawet, że szkoleniowcowi z Knurowa udało się wywalczyć trzeci w karierze awans. I rzeczywiście - „Górale” zdobyli 64 punkty w tych rozgrywkach i gdyby nie kara ujemnych sześciu „oczek”, z którymi Podbeskidzie przystępowało do sezonu - Bielsko miałoby ekstraklasę.

- Można powiedzieć, że „na papierze” zdobyliśmy ten awans - wspomina Maciej Szmatiuk, który podążył za trenerem Broszem z Koszarawy do Podbeskidzia. - Pobyt trenera Brosza w Bielsku był bardzo udany. Drużyna, która rok wcześniej walczyła o utrzymanie i ledwo co jej się to udało… przez dwa kolejne lata walczyła o awans i za każdym razem brakowało naprawdę niewiele - mówi obrońca GKS-u Bełchatów.

- Pozytywnie wspominam ten okres. Był dobry i dla klubu, dla drużyny, trenera… no i dla mnie. Ten czas wiele mi dał i myślę, że zaprocentował. Wspominam dobrze współpracę z trenerem Broszem. Oprócz przygotowania fizycznego mieliśmy sporo treningów taktycznych, wiele nauczyłem się o grze w defensywie i przechodzenia z niej do ataku. To później procentowało na boisku, gdy każdy z nas wiedział jak się po nim poruszać. Sporo pracowaliśmy nad tymi elementami na treningach, były one ciekawe - Szmatiuk opisuje metody pracy swojego byłego opiekuna.

Rozdział czwarty(?) - Piast Gliwice

Po nieudanej próbie uchronienia Odry Wodzisław przed spadkiem, Marcin Brosz trafił do Gliwic. Postawiono przed nim cel ponownego wprowadzenia do ekstraklasy Piasta Gliwice, który z najwyższej ligi rozgrywkowej w Polsce spadł kilka miesięcy wcześniej. Na początku przy Okrzei wszystko układało się wedle planu. Po pół roku pobytu trenera Brosza w Gliwicach Piast zajął trzecie miejsce w tabeli i po przerwie zimowej miał dokonać „skoku” na ekstraklasę. Wiosna 2011 była w wykonaniu gliwiczan jednak fatalna. Coś nie zaskoczyło.

Trener Brosz otrzymał jednak kolejną szansę i po drastycznych zmianach w składzie, w Gliwicach ponownie rozpoczęto walkę o awans. Pozostawienie szkoleniowca Piasta na stanowisku, za świetną decyzję włodarzy z Okrzei, uważa Jacek Trzeciak. - To trener, który ma wizję. Na jej zrealizowanie potrzeba czasu. Teraz widać, że jego praca przynosi skutek - stwierdza ikona Polonii Bytom.

- Teraz do awansu potrzeba „tylko” i „aż” remisu. Piastowi przychodzi im się mierzyć z solidną drużyną, która jest „na fali” odkąd objął ją trener Jurij Szatałow. Gliwiczanom będzie ciężko, ale wierzę, że się uda. Jestem lokalnym patriotą, więc kibicuje Piastowi w tej walce - uśmiecha się Jacek Trzeciak.

Za dobycie „czwartego” awansu w ciągu siedmioletniej kariery trenerskiej Marcina Brosza trzyma kciuki także Maciej Szmatiuk. - Jestem z Gliwic, więc kibicuję Piastowi w grze o awans. Prawdopodobnie nawet będę w niedzielę z chłopakami i trenerem, jeśli uda nam się z żoną dotrzeć do Gliwic - uśmiecha się Szmatiuk. - Fajnie byłoby zagrać na tym nowym stadionie, już w Ekstraklasie! - kończy piłkarz.
autor: Maciej Smolewski

Przeczytaj również