Piast w rundzie rewanżowej swoje mecze rozgrywać będzie w Rybniku
22.08.2010
Sporo mówiło się o potencjalnych arenach zmagań Piasta w obecnym sezonie na zapleczu ekstraklasy. Najpierw przewijały się obiekty w Knurowie i Łabędach. Później okazało się, że na skutek opóźnień z budową przy Okrzei, właśnie tam niebiesko-czerwoni zainaugurują rozgrywki, by po trzech meczach (pozostało jeszcze tylko spotkanie z Pogonią Szczecin na początku września) do końca rundy przenieść się do Wodzisławia Śląskiego. A co wiosną?
- Sytuacja jest klarowna. Będziemy korzystać z obiektu w Rybniku. Organizacyjnie jest to dograne niemal na sto procent. Będziemy mieli bliżej niż do Wodzisławia Śląskiego. Mamy zabezpieczenie i problem wydaje się być rozwiązany - wyjaśnia Józef Drabicki, prezes Piasta.
Jeszcze w tym miesiącu może się rozstrzygnąć termin wbicia pod nowy stadion "pierwszej łopaty". Wynik przetargu został ogłoszony 17 sierpnia. Aby uznać go za ostateczny, trzeba odczekać 10 dni na ewentualne odwołania. - Sprawa tego typu inwestycji jest bardzo skomplikowana. Nie jest ona zależna od klubu, bowiem regulują ją normy prawne. Zarówno my, jak i inwestor nie możemy iść "na skróty". Na tym etapie postępowania dopuszczalne są różnego rodzaju protesty i przez to proces inwestycyjny musi zostać wydłużony. Taka jest machina biurokratyczna. Moim pobożnym życzeniem jest to, by owych protestów nie było już wcale. Jesteśmy przygotowani na różne warianty. Poradzimy sobie! - zapewnia Drabicki.
- Sytuacja jest klarowna. Będziemy korzystać z obiektu w Rybniku. Organizacyjnie jest to dograne niemal na sto procent. Będziemy mieli bliżej niż do Wodzisławia Śląskiego. Mamy zabezpieczenie i problem wydaje się być rozwiązany - wyjaśnia Józef Drabicki, prezes Piasta.
Jeszcze w tym miesiącu może się rozstrzygnąć termin wbicia pod nowy stadion "pierwszej łopaty". Wynik przetargu został ogłoszony 17 sierpnia. Aby uznać go za ostateczny, trzeba odczekać 10 dni na ewentualne odwołania. - Sprawa tego typu inwestycji jest bardzo skomplikowana. Nie jest ona zależna od klubu, bowiem regulują ją normy prawne. Zarówno my, jak i inwestor nie możemy iść "na skróty". Na tym etapie postępowania dopuszczalne są różnego rodzaju protesty i przez to proces inwestycyjny musi zostać wydłużony. Taka jest machina biurokratyczna. Moim pobożnym życzeniem jest to, by owych protestów nie było już wcale. Jesteśmy przygotowani na różne warianty. Poradzimy sobie! - zapewnia Drabicki.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów