Piast w Bytomiu nie odrobił strat, bo... nie jest Liverpoolem
13.09.2009
Wynik 0-4 na niekorzyść piłkarzy z Gliwic dziwi tym bardziej, że Piast dotąd znany był z żelaznej defensywy. W zeszłym sezonie stracił 26 bramek. Dla porównania, będąca na finiszu o trzy pozycje wyżej Polonia Bytom straciła ich aż 46! Na powtórkę tak dobrego wyniku gliwiczan w tym sezonie się nie zanosi. W zaledwie sześciu spotkaniach golkiper "Niebiesko-Czerwonych" został już pokonany jedenastokrotnie.
Cztery stracone bramki w Bytomiu to efekt pewnego ryzyka, które podjął Dariusz Fornalak. Trener gości, przy stanie 0-2, za obrońcę (Kowalskiego) wprowadził napastnika (Łudzińskiego). - Zamiast skupić się na pracowaniu, moich zawodników poniosła fantazja. W efekcie straciliśmy kolejną bramkę. A Liverpoolem to my nie jesteśmy. Nie byliśmy w stanie odrobić już tak wysokiej straty - rozkłada ręce szkoleniowiec. Mało tego, gliwiczanie zamiast doprowadzić do wyrównania, dali sobie wbić jeszcze jednego gola. - Ktoś mi jednak powiedział, że lepiej przegrać raz 0-4 niż cztery razy po 0-1 - pociesza się Fornalak.
Cztery stracone bramki w Bytomiu to efekt pewnego ryzyka, które podjął Dariusz Fornalak. Trener gości, przy stanie 0-2, za obrońcę (Kowalskiego) wprowadził napastnika (Łudzińskiego). - Zamiast skupić się na pracowaniu, moich zawodników poniosła fantazja. W efekcie straciliśmy kolejną bramkę. A Liverpoolem to my nie jesteśmy. Nie byliśmy w stanie odrobić już tak wysokiej straty - rozkłada ręce szkoleniowiec. Mało tego, gliwiczanie zamiast doprowadzić do wyrównania, dali sobie wbić jeszcze jednego gola. - Ktoś mi jednak powiedział, że lepiej przegrać raz 0-4 niż cztery razy po 0-1 - pociesza się Fornalak.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów