"Piast to nie zespół, który można umieścić w kubełku z Podbeskidziem"
28.10.2012
- Nie można zakładać, że Piast już przed meczem jest na straconej pozycji. Mimo problemów kadrowych, więcej zagadek ma trener Jan Urban. Bo on naprawdę nie wie, jak Piast zagra. Trener Marcin Brosz ma pole manewru i tylko jemu znana jest wyjściowa jedenastka. Ktokolwiek do tego zespołu wejdzie, będzie walczyć na sto procent swoich możliwości - mówi Jarosław Kaszowski.
- Gliwiczanie wiedzą, o co grają, a każdy inny wynik niż zwycięstwo Legii będzie niespodzianką. Zresztą, część chłopaków zna ten obiekt, nie będzie to nagle wyjazd "gdzieś"... Jeśli Piast zdobędzie bramkę jako pierwszy, może spokojnie wywieźć z Warszawy punkty. Choć nie tylko gol będzie kluczowy. Istotne będzie utrzymywanie się przy piłce - zaczyna przedstawiać szansę "Piastunek" na skuteczny bój przy Łazienkowskiej wieloletni kapitan zespołu z Okrzei.
Legia w trwającej batalii ligowej podejmowała na własnym obiekcie czterech rywali. Polonii Warszawa udało się zremisować, ale z kwitkiem zostali odprawieni piłkarze Wisły Kraków, Podbeskidzia Bielsko-Biała czy Korony Kielce. Z czego ci ostatni "zebrali" w stolicy cztery gole.
- Chłopaki nauczyli się przytrzymywać piłkę. Potrafią wymienić wiele podań, utrzymać się przy niej na połowie rywala. Wtedy przeciwnicy muszą też troszkę wyjść, a Piast ich karci. Nie bez znaczenia jest dobre zestawienie poszczególnych formacji, a na dodatek sporą rolę odgrywają indywidualności z przodu - "Kędi", Tomek Podgórski, Ruben Jurado i Matej Izvolt robią bardzo wydajną pracę - zaznacza Kaszowski.
Miesiąc temu w Pucharze Polski doszło do konfrontacji Piasta z Legią. Wtedy zespołem lepszym, choć niewiele, okazał się ten warszawski. Czy to może mieć znaczenie na przebieg dzisiejszego meczu?
- Piast przegrał z Legią u siebie, owszem. Ale to był Puchar Polski, a składy rezerwowe. Tylko, jak sobie przypominam, chłopaki zagrali z tą faworyzowaną Legią bardzo solidnie. Niewiele brakowało, a stołeczna ekipa zostałaby wyeliminowana w Gliwicach! Więc może nawet przez pryzmat tego spotkania "Niebiesko-czerwoni" powinni upatrywać swojej szansy, że można wywieźć punkty - podkreśla rodowity gliwiczanin.
Po przegranych z Górnikiem Zabrze i Zagłębiem Lubin, przyszedł czas na cztery wygrane z rządu. A następnie znów porażki - z Lechem Poznań i Widzewem Łódź. Czy ta kwestia nie wyłoni zwycięzcy, z psychologicznego punktu widzenia?
- Początek był fatalny, ale mecz z Pogonią okazał się przełomowy. Zwycięstwo po cwaniackim zagraniu Wojtka Kędziory było naprawdę kluczowe, co widać po następnych wydarzeniach. Zawodnicy Piasta chcą grać piłką, co jest ich największym atutem. Nie jest to zespół, który można umieścić w jednym kubełku z Podbeskidziem Bielsko-Biała czy GKS-em Bełchatów, bo raczej upatruję gliwicki klub w środku tabeli - kończy Kaszowski.
Legia Warszawa - Piast Gliwice
niedziela, 17:00
Sędzia Daniel Stefański (Bydgoszcz)
- Gliwiczanie wiedzą, o co grają, a każdy inny wynik niż zwycięstwo Legii będzie niespodzianką. Zresztą, część chłopaków zna ten obiekt, nie będzie to nagle wyjazd "gdzieś"... Jeśli Piast zdobędzie bramkę jako pierwszy, może spokojnie wywieźć z Warszawy punkty. Choć nie tylko gol będzie kluczowy. Istotne będzie utrzymywanie się przy piłce - zaczyna przedstawiać szansę "Piastunek" na skuteczny bój przy Łazienkowskiej wieloletni kapitan zespołu z Okrzei.
Legia w trwającej batalii ligowej podejmowała na własnym obiekcie czterech rywali. Polonii Warszawa udało się zremisować, ale z kwitkiem zostali odprawieni piłkarze Wisły Kraków, Podbeskidzia Bielsko-Biała czy Korony Kielce. Z czego ci ostatni "zebrali" w stolicy cztery gole.
- Chłopaki nauczyli się przytrzymywać piłkę. Potrafią wymienić wiele podań, utrzymać się przy niej na połowie rywala. Wtedy przeciwnicy muszą też troszkę wyjść, a Piast ich karci. Nie bez znaczenia jest dobre zestawienie poszczególnych formacji, a na dodatek sporą rolę odgrywają indywidualności z przodu - "Kędi", Tomek Podgórski, Ruben Jurado i Matej Izvolt robią bardzo wydajną pracę - zaznacza Kaszowski.
Miesiąc temu w Pucharze Polski doszło do konfrontacji Piasta z Legią. Wtedy zespołem lepszym, choć niewiele, okazał się ten warszawski. Czy to może mieć znaczenie na przebieg dzisiejszego meczu?
- Piast przegrał z Legią u siebie, owszem. Ale to był Puchar Polski, a składy rezerwowe. Tylko, jak sobie przypominam, chłopaki zagrali z tą faworyzowaną Legią bardzo solidnie. Niewiele brakowało, a stołeczna ekipa zostałaby wyeliminowana w Gliwicach! Więc może nawet przez pryzmat tego spotkania "Niebiesko-czerwoni" powinni upatrywać swojej szansy, że można wywieźć punkty - podkreśla rodowity gliwiczanin.
Po przegranych z Górnikiem Zabrze i Zagłębiem Lubin, przyszedł czas na cztery wygrane z rządu. A następnie znów porażki - z Lechem Poznań i Widzewem Łódź. Czy ta kwestia nie wyłoni zwycięzcy, z psychologicznego punktu widzenia?
- Początek był fatalny, ale mecz z Pogonią okazał się przełomowy. Zwycięstwo po cwaniackim zagraniu Wojtka Kędziory było naprawdę kluczowe, co widać po następnych wydarzeniach. Zawodnicy Piasta chcą grać piłką, co jest ich największym atutem. Nie jest to zespół, który można umieścić w jednym kubełku z Podbeskidziem Bielsko-Biała czy GKS-em Bełchatów, bo raczej upatruję gliwicki klub w środku tabeli - kończy Kaszowski.
Legia Warszawa - Piast Gliwice
niedziela, 17:00
Sędzia Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów