Piast - Śląsk 1:0. Szczęśliwie dowieźli

08.03.2016
Naprzeciwko siebie stanęły dzisiaj dwie ekipy, z których jedna straciła do tej pory tylko siedem bramek przed własną publicznością, druga natomiast strzeliła ich najmniej z całej Ekstraklasy. Wynik meczu mamy więc zgodny z przewidywaniami, choć jego przebieg już niekoniecznie, goście zasłużyli bowiem przynajmniej na remis.
Norbert Barczyk/pressfocus.pl
Wydarzenie

Chociaż podczas konfrontacji ze szczecińską Pogonią murawa w Gliwicach była w fatalnym stanie, a mecz ze Śląskiem przed tygodniem w ogóle się nie odbył, to dzisiaj, w drugim terminie, nie było już jakichkolwiek przeszkód aby rozegrać ligowe spotkanie w zadowalających warunkach.

Bohater

Przed czterema dniami Josip Bariszić pokonał bramkarza Wisły Kraków, dzisiaj to samo uczynił mając naprzeciwko siebie golkipera z Wrocławia. Dwa niezwykle wartościowe trafienia Chorwata, który zrównał się tym samym, pod względem liczby zdobytych goli, z Martinem Neszporem.

Rozczarowanie

Słabiutka pierwsza połowa meczu w Gliwicach. Strzałów jak na lekarstwo, dobrych sytuacji jeszcze mniej, wolne tempo spotkania i wyrównana konfrontacja pomimo różnicy dwunastu miejsc w tabeli rozgrywek.
Jakby tego było mało, w końcówce potyczki trener Latal, grając z naprawdę niczym nie imponującym rywalem, bronił minimalnego prowadzenia, konsekwentnie ściągając z boiska ofensywnych graczy i wprowadzając w ich miejsce nominalnych obrońców.

Co ciekawego?

- Śląsk rozpoczął spotkanie bez nominalnego napastnika w składzie. W rolę fałszywej „dziewiątki” wcielał się najczęściej Robert Pich.

- Dzisiejszy mecz, jako główny arbiter poprowadził przedstawiciel Górnego Śląska, bytomski sędzia, Piotr Lasyk.

- W drużynie gości zabrakło Andrasa Gosztonyi. Węgra, który zimą wzmocnił wrocławian i bardzo dobrze wprowadził się do zespołu, wyeliminowała z gry kontuzja. Między słupkami zadebiutował natomiast młody golkiper Mateusz Abramowicz.

- Piast zaczął w składzie doskonale znanym z jesiennej rundy rozgrywek. Czyżby trener Latal wsłuchał się w słowa fanów, krytykujących zbyt wiele zmian w zestawieniu zespołu? Tak czy inaczej Jankowski oraz Karaszausks wylądowali na ławie, dla Ipszy i Bukaty natomiast zabrakło miejsca nawet tam.

- W 57 minucie Sasza Żivec oddał jeden z nielicznych celnych strzałów niebiesko-czerwonych z dystansu. Piłka zmierzała jednak wprost w Abramowicza, który nie miał kłopotów z jej złapaniem.

- Kilka minut później potężnie huknął Kiełb i jedynie, jak zwykle świetnie dysponowany Szmatuła uchronił gospodarzy od straty gola. Bramkarz Piasta rewelacyjnie interweniował także chwilę potem, gdy wygrał pojedynek sam na sam z Pichem.

- Pięć minut przed końcem meczu Dankowski powinien był wyrównać stan rywalizacji. Kopnął jednak kompletnie niecelnie, obok bramki Piasta, mając przed sobą jedynie golkipera niebiesko-czerwonych.

- W 88 minucie Robert Pich kropnął mocno pod poprzeczkę. „Piastunki” od straty bramki uratowało w tym przypadku spojenie słupka z poprzeczką.


Piast - Śląsk 1:0 (1:0)

1-0 – Bariszić, 26 min.

Piast: Szmatuła – Korun, Pietrowski, Hebert – Mak (84. Osyra), Murawski, Vacek, Żivec (65. Jankowski), Mraz – Bariszić (74. Mokwa), Neszpor.

Śląsk: Abramowicz – Tyszczenko (70. Grajciar), Celeban, Dwali, Pawelec – Ostrowski, Kokoszka, Hateley, Kiełb (77. Dankowski) – Morioka (63. Biliński), Pich.

Żółte kartki: Korun – Kiełb, Pawelec

Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom)
źródło: SportSlaski.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również