Piast się nie pieścił. Ruch ściągnięty na dno

16.05.2017
Dariusz Wdowczyk ograł Krzysztofa Warzychę. Trener chorzowskiego Ruchu mocno zamieszał w składzie "niebieskich", ale to korekty dokonywane w trakcie meczu przez bardziej doświadczonego "Wdowca" sprawiły, że gliwiczanie znacznie poprawili swoją pozycję w tabeli Lotto Ekstraklasy, zaś 14-krotni Mistrzowie właśnie postawili jedną nogę na jej zapleczu.
Norbert Barczyk/PressFocus
Sporej rewolucji dokonał w swoim składzie trener Krzysztof Warzycha po laniu ze Śląskiem we Wrocławiu. Na ławce rezerwowych usiedli m.in. Łukasz Surma, Michał Helik i Miłosz Przybecki, szansę od "Gucia" dostali za to Miłosz Trojak, Michał Walski i Paweł Oleksy. Porażka w Lubinie nie zraziła za to Dariusza Wdowczyka, który postawił na to samo zestawienie jakim zagrał z Zagłębiem.

Równo z pierwszym gwizdkiem sędziego Pawła Gil wypełnione trybuny ryknęły z całych sił, a na boisku nacisnęli gospodarze. Aktywny był zwłaszcza Łukasz Moneta, który rajdami lewą stroną boiska szybko zaznaczył swoją obecność. Po drugiej stronie niebezpiecznie zrobiło się po tym, jak w polu karnym piłki omal nie opanował Maciej Jankowski. Byłego napastnika "niebieskich" uprzedził jednak Libor Hrdlicka. Później potężnie uderzał Hebert, na co celnie, ale za słabo odpowiedział Trojak.

W miarę upływu czasu na boisku działo się coraz mniej. Częściej przy piłce byli goście, ale zupełnie nic z tego nie wynikało. O atrakcje zadbali za to kibice, którzy zaprezentowali efektowną oprawę. Przed przerwą na boisku "zadziało się" tymczasem jeszcze tylko raz - po ładnej akcji piłkę od Bartosza Nowaka dostał Łukasz Moneta, po którego uderzeniu piłka minimalnie minęła słupek bramki Szmatuły.

Po przerwie pierwsi zaatakowali goście. W polu karnym znalazł się Sasa Zivec, a po jego uderzeniu piłka po nogach jednego z obrońców wyszła na rzut rożny. Ale znowu - po kilku zrywach z obu stron tempo siadło, co zaczęło irytować nawet najbardziej cierpliwych kibiców. Na kolejną groźną akcję czekaliśmy 20 minut. Wtedy z dalekiej podróży wrócili "niebiescy", bo kapitalną okazję pod ich bramką zmarnował 19-letni Denis Gojko. W odpowiedzi centymetrów do szczęścia zabrakło Monecie, który z rzutu wolnego omal nie zaskoczył Szmatuły.

Dramat "niebieskich" wydarzył się w 72. minucie. Z lewej strony dośrodkował niezbyt dotychczas widoczny Patrik Mraz (jeszcze przed przerwą zastąpił Adama Mójtę) a młodziutki Denis Gojko mimo asysty Pawła Oleksego skierował piłkę do siatki. Kilkadziesiąt sekund później kapitalnie w polu karnym Ruchu zachował sie Gerard Badia, który dostał piłkę od Łukasza Sekulskiego, znakomitym przyjęciem oszukał Martina Konczkowskiego a później z powietrza po raz drugi skierował piłkę do siatki Hrdlicki. Chorzowian mógł jeszcze pogrążyć Sekulski, który dostał świetną piłkę z własnej połowy, ale przegrał pojedynek z golkiperem "niebieskich". Skueczniejszy był za to Hebert, który zamknął świetne dośrodkowanie młodziutkiego Gojko i odebrał resztki nadziei słabiutkim we wtorek gospodarzom.

Piast dzięki wygranej awansuje na 11. miejsce w tabeli i stawia się w niezłej sytuacji przed pozostałymi 4 kolejkami Lotto Ekstraklasy. Ruch traci dystans do wyprzedzających go konkurentów i z ostatniego miejsca w tabeli obserwuje, jak ucieka mu elita polskiego futbolu...

Ruch Chorzów - Piast Gliwice 0:3 (0:0)
0:1 - Denis Gojko 72'
0:2 - Gerard Badia 73'
0:3 - Hebert 88'

Ruch: Hrdlicka - Konczkowski, Grodzicki, Kowalczyk, Oleksy - Walski (63' Przybecki), Nowak (77' Visnakovs), Urbańczyk, Trojak, Moneta - Arak (68' Niezgoda). Trener: Krzysztof Warzycha.

Piast: Szmatuła - Pietrowski, Sedlar, Hebert, Mójta (31' Mraz) - Badia, Korun (46' Gojko), Murawski, Zivec - Papadopulos (74' Sekulski), Jankowski. Trener: Dariusz Wdowczyk.

Sędzia: Paweł Gil (Lublin)
Żółte kartki: Oleksy (Ruch)Sedlar (Piast)
Widzów: 6437
autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również