Piast - Sandecja 1-1. Jaki mecz, taki doping

20.04.2011
Siódme z rzędu spotkanie bez zwycięstwa zaliczył gliwicki Piast. Fatalna seria powoli przeradza się w beznadziejną passę, która może niechlubnie zapisać się w kartach historii klubu.
Wydarzenie
Fantastyczny strzał Maycona zza pola karnego pozwolił zawodnikom Piasta uwierzyć, że w tym spotkaniu jeszcze można zdobyć komplet punktów.

Bohater
Mariusz Zganiacz dwoił się i troił, aby w końcu jego zespół odniósł od dawna wyczekiwane zwycięstwo Starania byłego zawodnika, m.in. Korony Kielce wobec bezradności kolegów spaliły jednak na panewce.

Antybohater
Fatalny występ zaliczył Jarosław Kaszowski. Obrońca nie potrafił odnaleźć się na boisku, co powodowało wiele zagrożenia pod bramką Piasta.

Co ciekawego
-  Asystę przy trafieniu dla Sandecji zaliczył gliwicki defensor, Jarosław Kaszowski, który bardzo słabo odegrał futbolówkę do swojego bramkarza.

 - Na trybunach wodzisławskiego obiektu zasiadło dwóch wysłanników najbliższego rywala Piasta, Warty Poznań.

- W przerwie spotkania zabrakło dla kibiców... kiełbasek. To się fanom gliwickiego zespołu bardzo nie spodobało, bo tym samym stracili jedyną szansę na wynagrodzenie sobie oglądania bardzo słabej pierwszej połowy meczu.

- Na 10 minut przed końcem spotkania kibice krzyczeli w kierunku trenera Brosza, aby ten zmienił, zmęczonego według nich, Jakuba Smektałę. Co ciekawe - skrzydłowy gliwickiego klubu na murawie zameldował się zaledwie kwadrans wcześniej.

- Przez całe spotkanie, okazując swoje niezadowolenie z gry ulubieńców, kibice Piasta ani razu nie zerwali się, aby dopingować zespół.

- W drugiej połowie sędzia nie odgwizdał ewidentnego karnego dla Sandecji Nowy Sącz, kiedy to w polu karnym gliwiczan Sławomir Szary sfaulował napastnika gości.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również