Piast - Ruch 1-3. "Niebiescy" odkuli się za poprzednie derby, pokonując Piasta

03.11.2012
Dotąd był niesamowity styl, a w związku z tym niespodziewane porażki. Dziś gliwiczanie wydawali się być niespecjalnie zainteresowani wygraną z Ruchem Chorzów, choć swój wkład miał sędzia główny.
Wydarzenie
18. minuta. Wojciech Kędziora wdał się w pojedynek z czwórką defensorów Ruchu Chorzów i... poradził sobie z delikatnymi trudnościami. Następnie, po zamieszaniu, piłka trafiła znów do niego. Bez namysłu skierował futbolówkę do Mateja Izvolta, a Słowak z woleja skierował ją wprost w okienko Machala Peskovicia.

Bohater
Grzegorz Kuświk. Nie wiadomo, czy w ogóle zagrałby on, gdyby zdrowy był Andrzej Niedzielan. To jednak nie ma już znaczenia, bo Kuświk nie dość, że zaliczył asystę przy golu Sultesa, to sam dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.

Rozczarowanie

Mariusz Zganiacz. Defensywny pomocnik Piasta nie był w stanie dostosować się do swojego normalnego poziomu gry, marnując okazje bramkowe, a na dodatek... pogrążając własny zespół, podając piłkę rywalowi przed polem karnym. Konsekwencją tego zagrania była strata gola przez Piasta.

Co ciekawego
- Na trybunach pojawiła się spora grupa sympatyków Ruchu Chorzów, zapełniając, wbrew wcześniejszym doniesieniom, cały sektor przeznaczony dla przyjezdnych.

- Już w 10. minucie spotkania Gabor Straka był zmuszony zejść poza linie boiska. Po bezpardonowym wślizgu Tomasza Podgórskiego, zawodnik Ruchu doznał urazu.

- Po kwadransie gry świetną akcję wyprowadzili gospodarze. Mateusz Matras zagrał długim podaniem piłkę do Mateja Izvolta, a ten wrzucił ją w pole karne. Tak jednak nie najlepiej zachował się Mariusz Zganiacz.

- Sędzia główny w 29. minucie zabawił się z Fernando Cuerdą. Hiszpan popełnił trzeci faul, a arbiter ukarał go... drugą żółtą kartką. Dawno nie było w polskiej ekstraklasie takich wygłupów ze strony "dowodzącego".

- "Niebiescy", mimo gry w przewadze przez ponad 15 minut pierwszej połowy, ani na chwilę nie przejęli inicjatywy. Co ciekawe, tylko raz w tym czasie wymiernie zagrozili bramce Dariusza Treli.

- W 48. minucie po rzucie rożnym dla Ruchu, przysnęła całą obrona gospodarzy, co skrzętnie wykorzystał Grzegorz Kuświk, doprowadzając do wyrównania.

- Dwie minuty później "Niebiescy" znów umieścili piłkę w siatce Piasta, tym razem po spalonym. Sędzia gola, słusznie, nie uznał.

- Mariusz Zganiacz nie był dziś w formie. Nie dość, że zmarnował dwie doskonałe okazje bramkowe w pierwszej połowie, to w drugiej części gry sprezentował gościom gola. Po jego złym podaniu... do tyłu, piłkę przejął Kuświk i podał wzdłuż pola karnego do Pavela Sultesa, a ten pokonał Trelę.

- Sporo w sytuacjach wykończeniowych brakowało dziś Wojciechowi Kędziorze. Zastawiał się idealnie, przepychał wszystkich defensorów z Chorzowa, ale miał też okazje do zdobycia gola, które najzwyczajniej w świecie zmarnował.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również