Piast - Ruch 1-2. Jedna litera w nazwisku robi ogromną różnicę

11.12.2009
- Mieliśmy obawy, jak zespół zareaguje po porażce z Wisłą - przyznał Waldemar Fornalik, trener Ruchu. Tymczasem "Niebiescy" mogli zwyciężyć jeszcze wyżej. Trwa fatalna passa Piasta!
Ruch bez chorego Niedzielana szybko rozwiązał worek z bramkami. Podanie Grzyba wykończył Sobiech. - Pomyślałem w tym momencie, że analizowanie gry rywala i rozpracowywanie jego akcji jest stratą czasu - irytował się Dariusz Fornalak. Szkoleniowiec Piasta nie mógł skorzystać z usług Glika, co mocno odbiło się na grze obronnej jego zespołu. - Kamil to bardzo ważne ogniwo w naszej drużynie i widoczny był jego brak - przyznał Paweł Gamla, który został przesunięty do tyłu. Wydawało się, że "Niebiescy" mają sytuację pod kontrolą i ich kolejne bramki to tylko kwestia czasu. Do remisu doprowadził tymczasem Biskup, który wykorzystał błędy Stawarczyka. - Po strzeleniu gola wkradło się w nasze szeregi rozluźnienie - kręcił głową Artur Sobiech.

- Bramka cieszy, ale przegraliśmy, więc pozostał spory niedosyt - skwitował Jakub Biskup, bo miałby pewnie więcej powodów do zadowolenia, gdyby strzelił drugiego gola przy stanie 1-1. Będąc w sytuacji sam na sam, próbował lobować Pilarza. - Może gdybym uderzył trochę lżej, to byśmy wygrali - westchnął skrzydłowy. A że niewykorzystane okazje się mszczą, to jeszcze przed końcem pierwszej odsłony znów cieszył się Ruch. Goście dwa razy wykonali w identyczny sposób rzuty rożne. Najpierw Nalepa sparował piłkę na poprzeczkę, lecz po chwili Stawarczyk z metra wpakował ją do siatki. Środkowy obrońca zrehabilitował się za wcześniejsze błędy, a w dodatku nabrał pewności siebie.

Przeczytaj relację "minuta po minucie">

Efekt? Piast przez drugie 45 minut nie stworzył sobie dogodnej szansy! Za to wygrana "Niebieskich" mogła być zdecydowanie wyższa. Na listę strzelców mogli się wpisać Grzyb i Pulkowski, a wręcz powinni zdobyć gola Sobiech lub Janoszka. Pierwszy trafił wprost w Nalepę, zaś przy dobitce stanął na drodze strzału "Ecika" do pustej bramki. - Nie mam pretensji do Łukasza. To ja powinienem był pokonać bramkarza Piasta - bił się w pierś Sobiech.

- Ruch przeważał i miał sporo okazji, więc miałem trochę roboty. Zamieniłbym jednak wszystkie udane interwencje na chociaż jeden punkt - kręcił nosem Nalepa, który musi przełknąć z kolegami ósmy mecz bez zwycięstwa. - Nie pamiętam tak fatalnej serii. Sami zgotowaliśmy sobie ten los. Punktów mamy zdecydowanie za mało - martwił się Maciej Michniewicz.

Chorzowianie po zgarnięciu kompletu punktów w Wodzisławiu Śląskim mają dwukrotnie więcej punktów od Piasta. - Rok temu byliśmy w znacznie gorszym położeniu. Obecny kończymy w bardzo udany sposób - zacierał ręce Krzysztof Nykiel.

Konferencja prasowa

Waldemar Fornalik
(trener Ruchu): Mieliśmy obawy, jak zespół zareaguje po porażce z Wisłą. Drużyna pokazała jednak charakter. Było dużo walki i kontaktowych sytuacji. Zagraliśmy w innym ustawieniu bez Andrzeja Niedzielana i wygraliśmy. Szkoda, że nie było trzeciej bramki, bo w końcówce było trochę nerwowo. Plasujemy się w ścisłej czołówce i zima pokaże, co dalej.

Dariusz Fornalak (trener Piasta): U nas nastroje zupełnie odmienne. Jedna litera różnicy w nazwisku, a samopoczucie znacznie gorsze. Możemy mieć żal i pretensje wyłącznie do siebie. Zafundowaliśmy sobie smutne święta. Czeka nas bardzo ciężka zima. "Nie mamy stadionu, nie mamy drużyny, ale walczymy i wierzymy". Zgadzam się z pierwszą częścią tego hasła. Walczymy, wierzymy i się nie poddamy.
autor: Krzysztof Kubicki, Sebastian Skierski

Przeczytaj również