Piast - rozważania po klęsce
02.12.2015
Taki już urok naszej ligi, że każdy może wygrać z każdym, co notabene podkreślali piłkarze Górnika tuż przed meczem z gliwiczanami. Okazali się być w tym przypadku dobrymi prorokami. „Torcida”, choć po pierwszej połowie zwalniała już ze stanowiska trenera Ojrzyńskiego, musi teraz posypać głowę popiołem i... poczekać przynajmniej do następnego występu zabrzan.
A co z Piastem? Jak taki zimny prysznic wpłynie na dalszą postawę niespodziewanego jednak wciąż lidera rozgrywek? Mimo wszystko mamy nadzieję, że wpływ ten będzie znikomy. Radoslav Latal wykonał przy Okrzei kawał tytanicznej pracy, tworząc z tego co miał, drużynę na tą chwilę na pewno ponadprzeciętną.
W dniu wczorajszym ten poukładany taktycznie oraz dobrze naoliwiony mechanizm zatarł się w konfrontacji z agresywną, pełną determinacji postawą Górnika. Wszyscy doskonale wiemy, że drużyny którymi dowodzi Leszek Ojrzyński potrafią grać z wielkim zaangażowaniem, z tak zwanym zębem. Zawodnicy tych zespołów nie odstawiają nogi w stykowych sytuacjach, a fakt że wczoraj przyszło tym piłkarzom grać dodatkowo w ramach derbowej rywalizacji jeszcze ich zmobilizował.
Taka, a nie inna postawa teamu z Roosevelta chyba nieco jednak zaskoczyła „Piastunki”. Bądź, co bądź nikt do tej pory nie próbował pokonać gliwickiej ekipy w taki konkretnie sposób. Ktoś mógłby pomyśleć w tym momencie, że oto właśnie kończy się supremacja gliwiczan, gdyż teraz wystarczy zagrać przeciwko nim z agresją, wielkim zaangażowaniem i bach (!) lider pokonany.
Nawet jednak jeżeli jest to jakiś warty przemyślenia pomysł, pytanie brzmi ile drużyn z naszej Ekstraklasy jest w stanie takie coś wykonać? Ilu trenerów zmotywuje swoich podopiecznych podobnie jak wczoraj uczynił to Leszek Ojrzyński? Ilu zawodników wykrzesa z siebie aż tyle w spotkaniach, które nie będą miały derbowego podtekstu? Wreszcie kluczowa kwestia – czy Piasta da się jeszcze raz zaskoczyć w ten sposób? Czy aby trener Latal i na takich rywali nie znajdzie w międzyczasie sposobu?
Na tą chwilę nie możemy być niczego pewni na 100%. Mimo wszystko jednak na większość powyższych pytań odpowiedź wydaje się być znana. Brzmi ona rozbrajająco prosto – niewielu. I choć dopiero nadchodząca potyczka „bandy Latala” z Cracovią nieco bardziej rozjaśni nam sytuację w kwestii aktualnego stanu psychofizycznego gliwiczan, to jednak ze sporą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że raczej nie zmieni się tutaj nic. Lider jak wygrywał, wygrywać będzie nadal. Nam, Ślązakom, powinno się to oczywiście jak najbardziej podobać.
A co z Piastem? Jak taki zimny prysznic wpłynie na dalszą postawę niespodziewanego jednak wciąż lidera rozgrywek? Mimo wszystko mamy nadzieję, że wpływ ten będzie znikomy. Radoslav Latal wykonał przy Okrzei kawał tytanicznej pracy, tworząc z tego co miał, drużynę na tą chwilę na pewno ponadprzeciętną.
W dniu wczorajszym ten poukładany taktycznie oraz dobrze naoliwiony mechanizm zatarł się w konfrontacji z agresywną, pełną determinacji postawą Górnika. Wszyscy doskonale wiemy, że drużyny którymi dowodzi Leszek Ojrzyński potrafią grać z wielkim zaangażowaniem, z tak zwanym zębem. Zawodnicy tych zespołów nie odstawiają nogi w stykowych sytuacjach, a fakt że wczoraj przyszło tym piłkarzom grać dodatkowo w ramach derbowej rywalizacji jeszcze ich zmobilizował.
Taka, a nie inna postawa teamu z Roosevelta chyba nieco jednak zaskoczyła „Piastunki”. Bądź, co bądź nikt do tej pory nie próbował pokonać gliwickiej ekipy w taki konkretnie sposób. Ktoś mógłby pomyśleć w tym momencie, że oto właśnie kończy się supremacja gliwiczan, gdyż teraz wystarczy zagrać przeciwko nim z agresją, wielkim zaangażowaniem i bach (!) lider pokonany.
Nawet jednak jeżeli jest to jakiś warty przemyślenia pomysł, pytanie brzmi ile drużyn z naszej Ekstraklasy jest w stanie takie coś wykonać? Ilu trenerów zmotywuje swoich podopiecznych podobnie jak wczoraj uczynił to Leszek Ojrzyński? Ilu zawodników wykrzesa z siebie aż tyle w spotkaniach, które nie będą miały derbowego podtekstu? Wreszcie kluczowa kwestia – czy Piasta da się jeszcze raz zaskoczyć w ten sposób? Czy aby trener Latal i na takich rywali nie znajdzie w międzyczasie sposobu?
Na tą chwilę nie możemy być niczego pewni na 100%. Mimo wszystko jednak na większość powyższych pytań odpowiedź wydaje się być znana. Brzmi ona rozbrajająco prosto – niewielu. I choć dopiero nadchodząca potyczka „bandy Latala” z Cracovią nieco bardziej rozjaśni nam sytuację w kwestii aktualnego stanu psychofizycznego gliwiczan, to jednak ze sporą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że raczej nie zmieni się tutaj nic. Lider jak wygrywał, wygrywać będzie nadal. Nam, Ślązakom, powinno się to oczywiście jak najbardziej podobać.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów