Piast przeszkodził w rozwoju kariery obecnego gracza Korony?

23.11.2012
Przed dzisiejszym meczem kielczan z gliwickim beniaminkiem powraca temat Artura Lenartowskiego, który w 2008 roku trafił z Rakowa - prowadzonego przez obecnego trenera Korony - na Okrzei.
Latem 2008 roku zespół z Częstochowy przejął Leszek Ojrzyński, dziś szkoleniowiec Korony Kielce. Młody trener odmienił grę Rakowa, a graczem II-ligowca, który zwrócił na siebie uwagę klubów z ekstraklasy, był Artur Lenartowicz. 21-letni wtedy piłkarz przypomina sobie, że miał cztery propozycje, ale najbardziej konkretni byli działacze z Gliwic. - Kontaktowali się ze mną najczęściej. Poza tym Piast stał wtedy dobrze i nie bał się dawać szansy młodym - wspomina dziś pomocnik.

Dla piłkarza przenosiny na Okrzei wydawały się najlepszą opcją, ale w praktyce wiele nie pograł. W ekstraklasie zaliczył tylko jeden występ. Resztę czasu spędził grając w Młodej Ekstraklasie. W Piaście stwierdzili, że spalił się psychicznie. Jak swoje niepowodzenie komentuje Lenartowski? - Nie mogę powiedzieć, że nie ma w tym prawdy, bo przeskok z II ligi był dla mnie na tyle duży, że tego czasu na aklimatyzację trochę potrzebowałem, choć nie zgodzę się z tym, że aż pół roku - mówi.

- Trener Fornalak często mówił mi, że nie jest ze mnie zadowolony, ale może gdyby dał mi więcej szans, to zdołałbym go do siebie przekonać? - zastanawia się gracz kieleckiej jedenastki, który w barwach Piasta w ekstraklasie nie zagrał nawet 30 minut. Po rundzie jesiennej wrócił więc do Rakowa.

- Przychodząc do Piasta, Artur wyglądał lepiej niż teraz - uważa Ojrzyński. Uważam, że Lenartowski został w Gliwicach wyhamowany, po prostu nie dostał szansy. Szkoda, bo gdyby stało się inaczej, dziś mógłby być w zupełnie innym miejscu swojej kariery - nie kryje szkoleniowiec.
źródło: Sport/SportSlaski.pl

Przeczytaj również