Piast przed trudnym zadaniem - "Schemat? Trzeba strzelać gole i ich nie tracić"
20.09.2013
Niespójna defensywa
Piast po stronie straconych goli ma liczbę dwanaście. Nie jest to najgorszy wynik, bo więcej bramek straciły: Korona Kielce, Ruch Chorzów, Widzew Łódź, a tyle samo - co Piast - ma Podbeskidzie Bielsko-Biała. Z tym że w Gliwicach nie widać tak zwanego światełka w tunelu. Sytuacja robi się jeszcze bardziej skomplikowana, bo z kadry - z powodu kontuzji - wypadł Krzysztof Król - etatowy lewy obrońca.
Prawdopodobne zestawienie linii defensywnej przeciwko Widzewowi:
Zbozień - Horvath, Polak - Klepczyński
Skuteczność... do poprawy
Do niedawna w Gliwicach narzekano, że nie ma napastników. Od dłuższego czasu kontuzjowany była Wojciech Kędziora, a Marcin Robak wybrał szczecińskie pieniądze, niżeli gliwicką miłość kibiców. Stąd trener Marcin Brosz pozostał z jednym nominalnym napastnikiem - Tomasem Docekalem. A nie jest tajemnicą, że Czech nie spełnia pokładanych w nim nadziei, stąd tak naprawdę w Piaście snajpera nie było. Teraz robi się ich aż nadmiar, ale nie przekłada się to na gole.
W kadrze pojawił się Collins John, ale na razie - mimo niewielu minut spędzonych na boisku - nie pokazał prawdopodobnie pełni umiejętności. Kamil Wilczek został mianowany napastnikiem i walczy, szarpie, ale mało strzela. A dwie stuprocentowe sytuacje w meczu z Wisłą Kraków pokazują, że ten zawodnik zdecydowanie lepiej czuje się za plecami napastnika, niż w jego roli. Przy Okrzei pojawił się także Rabiola. Wejście z Wisłą - niezłe. Co nie zmienia faktu, że potrzeba mu czasu. I wciąż do zdrowia powraca Wojciech Kędziora. Ten jednak jest już na ostatniej prostej i w przeciągu tygodnia powinien zawitać do meczowej kadry.
Jak więc wygrać miejsce w podstawowej jedenastce? - Zwyczajnie - gra najlepszy. Ja powoli wracam do zdrowia, więc za dwie, trzy kolejki wzmocnię tę rywalizację, a kwestie personalne pozostawiamy trenerowi. Każdy chce grać i nikt nie będzie się oszczędzać na treningach, ale wszyscy naraz wyjść na boisko nie możemy. Więc pozostaje czekać na swoją szansę - mówi Kędziora.
Marsz w górę tabeli
Piast nie wygrał pięciu ostatnich meczów. W sumie rozegrano ich siedem... Jeśli jednak Widzew okaże się być niewystarczająco wymagającym przeciwnikiem, a "Piastunki" się z nim uporają, wtedy będzie można zająć nawet szóstą lokatę - oczywiście przy korzystnych wynikach zespołów uplasowanych wyżej niż ekipa z Okrzei.
Sęk w tym, że Piast w ostatnich pięciu meczach gola zdobył... trzy razy. Dwie kolejki temu Kamil Wilczek zaaplikował bramkę Śląskowi Wrocław. Cztery kolejki temu Krzysztof Król pokonał bramkarza Zawiszy Bydgoszcz, a pięć meczów temu Marcin Robak dał nadzieję w starciu z Górnikiem Zabrze. Dwóch ostatnich graczy dziś jednak nie zagra.
- Schemat jest banalny - trzeba strzelać gole i ich nie tracić. To proste. W praktyce wygląda to nieco trudniej, ale pierwszy gol może ustawić cały mecz. Jeśli poczujemy, że "mamy" Widzewa, to już go nie wypuścimy - zaznacza "Kędi".
Pokonać egzotycznego rywala
Widzew - kiedyś wielka marka piłkarska. Dziś zbieranina różnych piłkarzy, którym czasem wychodzi. Dość powiedzieć, że braci Visnakovsów w meczowej kadrze jest (niemalże) więcej, niż Polaków.
- Faktycznie - kadrowo jest to teraz robione na wariackich papierach, ale zespół Widzewa jest nieprzewidywalny. Musimy zgarnąć trzy punkty, nie patrząc na poszczególnych zawodników. Jak strzeli nam Łotysz, czy ktokolwiek inny, punkty stracimy tak samo - mówi Wojciech Kędziora.
I faktycznie - kadra Widzewa w ostatnim meczu wyglądała następująco:
Mielcarz - Stępiński, Lafrance, de Amo, Harjapetjan, A. Visnakovs, Leimonas, Okachi, Bartović, Kaczmarek, E. Visnakovs - Polaków trzech, Visnakovsów dwóch. Uwzględniając zmiany - może być z Polakami krucho.
Jeśli zaś chodzi o siłę w ataku, to bez wątpienia w tej formacji rządu Eduards Visnakovs. Widzew zdobył w tym sezonie osiem goli. Pięć autorstwa wspomnianego Eduardsa, a po jednym trafieniu zainkasowali: Povilas Leimonas, Łukasz Staroń oraz Aleksejs Višņakovs. Wkład rodzimych zawodników w zdobyte bramki - 12,5 %.
Piast Gliwice - Widzew Łódź
piątek, 18:00
Piast po stronie straconych goli ma liczbę dwanaście. Nie jest to najgorszy wynik, bo więcej bramek straciły: Korona Kielce, Ruch Chorzów, Widzew Łódź, a tyle samo - co Piast - ma Podbeskidzie Bielsko-Biała. Z tym że w Gliwicach nie widać tak zwanego światełka w tunelu. Sytuacja robi się jeszcze bardziej skomplikowana, bo z kadry - z powodu kontuzji - wypadł Krzysztof Król - etatowy lewy obrońca.
Prawdopodobne zestawienie linii defensywnej przeciwko Widzewowi:
Zbozień - Horvath, Polak - Klepczyński
Skuteczność... do poprawy
Do niedawna w Gliwicach narzekano, że nie ma napastników. Od dłuższego czasu kontuzjowany była Wojciech Kędziora, a Marcin Robak wybrał szczecińskie pieniądze, niżeli gliwicką miłość kibiców. Stąd trener Marcin Brosz pozostał z jednym nominalnym napastnikiem - Tomasem Docekalem. A nie jest tajemnicą, że Czech nie spełnia pokładanych w nim nadziei, stąd tak naprawdę w Piaście snajpera nie było. Teraz robi się ich aż nadmiar, ale nie przekłada się to na gole.
W kadrze pojawił się Collins John, ale na razie - mimo niewielu minut spędzonych na boisku - nie pokazał prawdopodobnie pełni umiejętności. Kamil Wilczek został mianowany napastnikiem i walczy, szarpie, ale mało strzela. A dwie stuprocentowe sytuacje w meczu z Wisłą Kraków pokazują, że ten zawodnik zdecydowanie lepiej czuje się za plecami napastnika, niż w jego roli. Przy Okrzei pojawił się także Rabiola. Wejście z Wisłą - niezłe. Co nie zmienia faktu, że potrzeba mu czasu. I wciąż do zdrowia powraca Wojciech Kędziora. Ten jednak jest już na ostatniej prostej i w przeciągu tygodnia powinien zawitać do meczowej kadry.
Jak więc wygrać miejsce w podstawowej jedenastce? - Zwyczajnie - gra najlepszy. Ja powoli wracam do zdrowia, więc za dwie, trzy kolejki wzmocnię tę rywalizację, a kwestie personalne pozostawiamy trenerowi. Każdy chce grać i nikt nie będzie się oszczędzać na treningach, ale wszyscy naraz wyjść na boisko nie możemy. Więc pozostaje czekać na swoją szansę - mówi Kędziora.
Marsz w górę tabeli
Piast nie wygrał pięciu ostatnich meczów. W sumie rozegrano ich siedem... Jeśli jednak Widzew okaże się być niewystarczająco wymagającym przeciwnikiem, a "Piastunki" się z nim uporają, wtedy będzie można zająć nawet szóstą lokatę - oczywiście przy korzystnych wynikach zespołów uplasowanych wyżej niż ekipa z Okrzei.
Sęk w tym, że Piast w ostatnich pięciu meczach gola zdobył... trzy razy. Dwie kolejki temu Kamil Wilczek zaaplikował bramkę Śląskowi Wrocław. Cztery kolejki temu Krzysztof Król pokonał bramkarza Zawiszy Bydgoszcz, a pięć meczów temu Marcin Robak dał nadzieję w starciu z Górnikiem Zabrze. Dwóch ostatnich graczy dziś jednak nie zagra.
- Schemat jest banalny - trzeba strzelać gole i ich nie tracić. To proste. W praktyce wygląda to nieco trudniej, ale pierwszy gol może ustawić cały mecz. Jeśli poczujemy, że "mamy" Widzewa, to już go nie wypuścimy - zaznacza "Kędi".
Pokonać egzotycznego rywala
Widzew - kiedyś wielka marka piłkarska. Dziś zbieranina różnych piłkarzy, którym czasem wychodzi. Dość powiedzieć, że braci Visnakovsów w meczowej kadrze jest (niemalże) więcej, niż Polaków.
- Faktycznie - kadrowo jest to teraz robione na wariackich papierach, ale zespół Widzewa jest nieprzewidywalny. Musimy zgarnąć trzy punkty, nie patrząc na poszczególnych zawodników. Jak strzeli nam Łotysz, czy ktokolwiek inny, punkty stracimy tak samo - mówi Wojciech Kędziora.
I faktycznie - kadra Widzewa w ostatnim meczu wyglądała następująco:
Mielcarz - Stępiński, Lafrance, de Amo, Harjapetjan, A. Visnakovs, Leimonas, Okachi, Bartović, Kaczmarek, E. Visnakovs - Polaków trzech, Visnakovsów dwóch. Uwzględniając zmiany - może być z Polakami krucho.
Jeśli zaś chodzi o siłę w ataku, to bez wątpienia w tej formacji rządu Eduards Visnakovs. Widzew zdobył w tym sezonie osiem goli. Pięć autorstwa wspomnianego Eduardsa, a po jednym trafieniu zainkasowali: Povilas Leimonas, Łukasz Staroń oraz Aleksejs Višņakovs. Wkład rodzimych zawodników w zdobyte bramki - 12,5 %.
Piast Gliwice - Widzew Łódź
piątek, 18:00
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów