Piast - Polonia W. 0-2. Katastrofa. Gliwiczanie o krok od przepaści
19.04.2010
- Katastrofa... - przyznał samokrytycznie Sławomir Szary. I choć defensor Piasta miał na myśli swoje dośrodkowania, to ów określenie może być doskonałym synonimem do poczynań całej drużyny gospodarzy w tym spotkaniu. - Liga nabiera tempa i nie możemy zbyt długo rozpamiętywać tej dzisiejszej kopaniny z naszej strony - podkreślił Szary, który za nadmiar żółtych kartek wyjazdową potyczkę z Legią Warszawa będzie musiał sobie odpuścić.
Być może nerwowość i kompletny brak pomysłu na grę wynikał z faktu, że z wysokości trybun zawody obserwował selekcjoner reprezentacji narodowej? Do notesu Franciszka Smudy mogli trafić jednak co najwyżej zawodnicy Polonii. - Rywal bezlitośnie wykorzystał swoje wszystkie klarowne sytuacje - rozkładał ręce Kamil Glik, na którego barkach w głównej mierze spoczywa utrata drugiej bramki. Adrian Mierzejewski popędził z piłką od połowy boiska, poradził sobie z gliwickim kadrowiczem i przerzucił piłkę nad bezradnie interweniującym Maciejem Nalepą.
Mierzejewski miał również spory udział przy golu otwierającym wynik meczu. To właśnie jego dogranie w pole karne otworzyło drogę do bramki Łukaszowi Piątkowi. - Udało mi się zrehabilitować za niefortunne zagranie w ostatnim meczu z Wisłą Kraków. Teraz powinno być tylko lepiej - uśmiechał się szczęśliwy strzelec. - W przerwie zakładaliśmy, że Piast wraz z początkiem drugiej połowy zaatakuje ze zdwojoną siłą, jednak dobrze ustawieni nie pozwoliliśmy im praktycznie na jakiekolwiek zagrożenie - dodał pomocnik stołecznego zespołu.
Gliwiczanie nie dość, że nie zagrażali warszawiakom, to w przeciągu całego pojedynku oddali... dwa celne strzały! W obydwu przypadkach próbował Mariusz Muszalik. Najbliżej trafienia był Kamil Wilczek, którego "główka" nieznacznie minęła "świątynię" Sebastiana Przyrowskiego.
- Polonia była od nas lepsza piłkarsko. Musimy przeanalizować to spotkanie, bo nie możemy grać tak jak dzisiaj. Na pewno musi paść parę mocnych słów - kręcił głową Maciej Michniewicz.
Konferencja prasowa
Jose Maria Bakero (trener Polonii): Był to bardzo ważny mecz dla obu ekip i najgorsze było to wszystko wytrzymać mentalnie. Po nerwowym początku, z każdą chwilą nabieraliśmy do siebie coraz więcej zaufania i po zdobytej bramce kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku.
Ryszard Wieczorek (trener Piasta): Polonia wygrała zasłużenie. Można mieć żal do tego, że warszawiacy będąc trzy punkty za nami, grali o wiele swobodniej. U nas nastąpił paraliż. Byliśmy mniej agresywni od przeciwnika. Po straconej bramce każde nieudane zagranie to potęgowało. Chciałbym, abyśmy w przyszłych meczach pokazali więcej charakteru. Musimy zacząć grać w piłkę, bo dziś tego nie robiliśmy.
Być może nerwowość i kompletny brak pomysłu na grę wynikał z faktu, że z wysokości trybun zawody obserwował selekcjoner reprezentacji narodowej? Do notesu Franciszka Smudy mogli trafić jednak co najwyżej zawodnicy Polonii. - Rywal bezlitośnie wykorzystał swoje wszystkie klarowne sytuacje - rozkładał ręce Kamil Glik, na którego barkach w głównej mierze spoczywa utrata drugiej bramki. Adrian Mierzejewski popędził z piłką od połowy boiska, poradził sobie z gliwickim kadrowiczem i przerzucił piłkę nad bezradnie interweniującym Maciejem Nalepą.
Mierzejewski miał również spory udział przy golu otwierającym wynik meczu. To właśnie jego dogranie w pole karne otworzyło drogę do bramki Łukaszowi Piątkowi. - Udało mi się zrehabilitować za niefortunne zagranie w ostatnim meczu z Wisłą Kraków. Teraz powinno być tylko lepiej - uśmiechał się szczęśliwy strzelec. - W przerwie zakładaliśmy, że Piast wraz z początkiem drugiej połowy zaatakuje ze zdwojoną siłą, jednak dobrze ustawieni nie pozwoliliśmy im praktycznie na jakiekolwiek zagrożenie - dodał pomocnik stołecznego zespołu.
Gliwiczanie nie dość, że nie zagrażali warszawiakom, to w przeciągu całego pojedynku oddali... dwa celne strzały! W obydwu przypadkach próbował Mariusz Muszalik. Najbliżej trafienia był Kamil Wilczek, którego "główka" nieznacznie minęła "świątynię" Sebastiana Przyrowskiego.
- Polonia była od nas lepsza piłkarsko. Musimy przeanalizować to spotkanie, bo nie możemy grać tak jak dzisiaj. Na pewno musi paść parę mocnych słów - kręcił głową Maciej Michniewicz.
Konferencja prasowa
Jose Maria Bakero (trener Polonii): Był to bardzo ważny mecz dla obu ekip i najgorsze było to wszystko wytrzymać mentalnie. Po nerwowym początku, z każdą chwilą nabieraliśmy do siebie coraz więcej zaufania i po zdobytej bramce kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku.
Ryszard Wieczorek (trener Piasta): Polonia wygrała zasłużenie. Można mieć żal do tego, że warszawiacy będąc trzy punkty za nami, grali o wiele swobodniej. U nas nastąpił paraliż. Byliśmy mniej agresywni od przeciwnika. Po straconej bramce każde nieudane zagranie to potęgowało. Chciałbym, abyśmy w przyszłych meczach pokazali więcej charakteru. Musimy zacząć grać w piłkę, bo dziś tego nie robiliśmy.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów