Piast - Polonia 1-0. "Cieszę się, że tchnąłem ducha w zespół"

21.03.2010
Trzeba było przyjścia trenera Ryszarda Wieczorka, aby Piast przerwał fatalną passę. - Było widać, że na boisko wyszedł zespół, który chciał za wszelką cenę wygrać - chwalił piłkarzy szkoleniowiec.
O wyniku przesądziła jedna z pierwszych akcji w tym spotkaniu. Fatalną stratę zanotował przed własnym pole karnym Tomasz Nowak. - Jestem na siebie wkurzony, bo zaważyło to o stracie gola, a w konsekwencji o porażce. Gdyby nie ta sytuacja, to nie przegralibyśmy tego meczu - bił się w pierś pomocnik Polonii, któremu piłkę wygarnął Kamil Wilczek. Nie namyślał się długo. - Miałem przed sobą trzech obrońców, więc nie kombinowałem. Uderzyłem od razu - tłumaczył. Dzięki tej akcji został bohaterem swojego zespołu. Piłkę do siatki skierował zresztą jeszcze raz i była to sytuacja, która rozpaliła atmosferę w Wodzisławiu Śląskim.

Zobacz bramki Kamila Wilczka: zwycięską i... nieuznaną >

Wojciech Skaba miał zamiar szybko wykopać piłkę, lecz na drodze stanął mu Mariusz Zganiacz. Po rykoszecie futbolówka trafiła do Wilczka i ten wpakował ją do pustej bramki. - Nie użyłem wyciągniętej nogi. Wojtek trafił mnie w pośladek - zarzekał się Zganiacz. Innego zdania był Skaba. - Faul był wyraźny. Nie tak dawno sędziowie odgwizdali podobne przewinienie na Mariuszu Pawełku - wskazał. Co ciekawe, arbiter główny - Mirosław Górecki z Katowic w pierwszej chwili wskazał na środek boiska. Kibice Piasta oszaleli z radości. Po chwili we wściekłość wprawił ich sędzia techniczny - Tomasz Wajda.

- Duży szacunek dla niego, że miał na tyle odwagi, aby powiedzieć głównemu, ze ten podjął złą decyzję - chwalił bramkarz Polonii, lecz w ostatecznym rozrachunku niczego to nie zmieniło. Piast był zespołem znacznie bardziej zdeterminowanym. Gliwiczanie walczyli o każdy skrawek boiska i niemal przez pełne 90 minut dyktowali warunki. Świetnie na lewym skrzydle wypadł Marcin Pietroń. Dobrą partię rozegrali Jakub Biskup i Mariusz Zganiacz. Nie brakowało sytuacji, aby postawić kropkę nad "i". Zostały zmarnowane, dlatego mogły się zemścić.

- To my mieliśmy więcej klarownych okazji - przekonywał z kolei Marcin Radzewicz, który przed przerwą szarżował co jakiś czas lewym skrzydłem. Najlepszą okazję, aby doprowadzić do remisu, miał jednak w końcówce meczu Lukas Killar. Jego strzał z bliska fantastycznie wybronił Rafał Kwapisz i tym samym przełamanie zwycięskiej niemocy Piasta stało się faktem. Gliwiczanie na wygraną czekali od października! Dopiero w ostatnim meczu, który rozegrali w Wodzisławiu Śląskim w roli gospodarza, zaznali smaku sukcesu.

Konferencja prasowa

Jurij Szatałow (trener Polonii): Drużyna Piasta była bardziej zdeterminowana i bardziej jej zależało na zwycięstwie. Było sporo sytuacji podbramkowych w tym spotkaniu, więc mecz był ciekawy.

Ryszard Wieczorek (trener Piasta): Cieszę się, że udało się tchnąć ducha w ten zespół. Spodziewałem się takiego zaangażowania. Mam nadzieję, że będą oni tak podchodzili do każdego kolejnego spotkania. Nie można sobie pozwolić na folgowanie i nie możemy się zachłysnąć tym zwycięstwem. Było trochę nerwowości w naszej grze, ale nawet rozumiem to, bo po 11 meczach bez wygranej trzeba umieć utrzymać korzystny wynik.
autor: Krzysztof Kubicki, Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również