Piast - Pogoń. Pora na Nespora?

30.04.2016
Cele obu zespołów są na ten moment jasne. Piast musi gonić Legię by wciąż móc myśleć o tytule mistrzowskim. Dla Pogoni, wygrana będzie oznaczać coraz bardziej realne szanse na podium Ekstraklasy oraz start w eliminacjach do Ligi Europy. Miejmy nadzieję, że dzięki temu czeka nas w Gliwicach potyczka o pełną pulę, zarówno z jednej, jak i z drugiej strony.
Norbert Barczyk/pressfocus.pl
Co ciekawego?

- Podczas trwających rozgrywek Piast nie zdołał jeszcze pokonać „Portowców”. Jesienią w Szczecinie było 3:1 dla Pogoni (jednym z goli był wówczas pamiętny lob Fojuta z połowy boiska), w rewanżu padł natomiast bezbramkowy remis.

- Po zwycięstwie z Lechią Radoslav Latal dał swoim piłkarzom dwa dni wolnego. Do regularnych zajęć gracze z Okrzei wrócili dopiero w minioną środę.

- Po raz drugi z rzędu niebiesko-czerwoni będą zmuszeni poradzić sobie bez swojego lidera – Kamila Vacka. Fakt ten nie przeszkodził w pokonaniu zespołu z Gdańska, miejmy nadzieję, że nie będzie także stanowił problemu w dniu jutrzejszym.

Na kogo zwrócić uwagę?

Martin Nespor (Piast): cała drużyna Piasta w końcu odblokowała się w meczu z „lechistami” i zagrała tak jak miało to miejsce przed paroma miesiącami. Dobrze zaprezentował się także czeski napastnik, choć gola nie strzelił. Najwyższy czas by w ślad za dobrą grą poszły również kolejne bramki zdobywane przez byłego (?) gracza Sparty Praga.

Łukasz Zwoliński (Pogoń): najlepszy snajper gości dał przed tygodniem szczecinianom skromną wygraną 1:0 z Lechem. Zdobytą bramką odblokował tym samym swe konto strzeleckie, na którym poprzedni gol pojawił się... 24 października ubiegłego roku! Aktualnie licznik trafień Zwolińskiego wskazuje liczbę siedem. Oby nie zmieniło się to po niedzielnej konfrontacji.

Ostatni raz

Poprzedni wspólny mecz obydwu drużyn tak naprawdę nie przypominał widowiska piłkarskiego. Podczas lutowej potyczki murawa stadionu w Gliwicach wyglądała fatalnie, a biegający w błocie oraz śniegu zawodnicy częściej próbowali utrzymać na niej równowagę niż zagrać celnie do partnera. Nic dziwnego więc, że spotkanie ostatecznie zakończyło się bezbramkowym podziałem punktów. 

Nieobecni gospodarze

O nieobecności, pauzującego za czerwoną kartkę, Vacka już wyżej wspomnieliśmy. Poza tym wszyscy podstawowymi zawodnicy „bandy Latala” wydają się być zdrowi i przygotowani do nadchodzącej konfrontacji. Z kogo tym razem skorzysta szkoleniowiec Piasta? Tego do końca nie wiemy, niemal na pewno jednak zostaniemy ponownie zaskoczeni.

Przypuszczalny skład

Piast: Szmatuła – Korun, Pietrowski, Hebert – Mak, Murawski, Bukata, Żivec, Mraz – Bariszić, Nespor.
źródło: SportSlaski.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również