Piast - Pogoń 2:1. Grają o majstra!

01.05.2016
Przed meczem można się było zastanawiać czy czeka nas czternaste już w tym sezonie zwycięstwo Piasta u siebie, czy też może osiemnasty remis specjalistów od nierozstrzygniętych rezultatów, czyli Pogoni. Stanęło na tym pierwszym, po emocjonującym, szczególnie przed przerwą, widowisku i sprawa mistrzostwa Polski 2015/16 nadal pozostaje otwarta. 
Rafał Rusek/pressfocus.pl
Wydarzenie

Radoslav Latal zaskoczył mocno piłkarskich ekspertów, być może także i szkoleniowca rywali, wystawiając od pierwszej minuty dokładnie taki sam skład, który rozpoczął od początku poprzednie spotkanie Piasta, z Lechią. Naprawdę niezwykle rzadka decyzja czeskiego trenera gospodarzy, tym bardziej że jeszcze tuż przed dzisiejszą konfrontacją trener niebiesko-czerwonych wspominał o konieczności dużej rotacji w kadrze wicelidera Ekstraklasy.

Bohater

Zaledwie 10 minut czekaliśmy na pierwszą bramkę przy Okrzei. Gospodarze przeprowadzili wówczas składną akcję całego zespołu, którą wykończył ze stoickim spokojem Sasza Żivec, sprytnym, technicznym strzałem pokonując Jakuba Słowika. Najwyższa klasa słoweńskiego rozgrywającego gliwiczan.

Rozczarowanie

Tylko niecałe pięć minut „Piastunki” cieszyły się z jednobramkowego prowadzenia. Po kwadransie gry piłkę w środku pola stracił Uros Korun, przejął ją Vladimir Dwaliszwili i mierzonym uderzeniem nie dał Jakubowi Szmatule najmniejszych szans na skuteczną interwencję.

Co ciekawego?

- Pogoń zagrała dzisiaj w Gliwicach bez pauzującego za kartki Jakuba Czerwińskiego oraz kontuzjowanego Adama Gyurcso.

- Już w pierwszej akcji meczu Zwoliński znalazł się sam na sam ze Szmatułą. Górą był golkiper z Okrzei. W rewanżu Mraz wrzucił piłkę do Bariszicia i Chorwatowi zabrakło jedynie centymetrów aby skutecznie trafić w bramkę gości.

- Pogoń odpowiedziała uderzeniem Frączczaka, po którym futbolówkę bez kłopotów złapał bramkarz „Piastunek”.

- W 26 minucie kibice głośno domagali się podyktowania jedenastki, gdy w polu karnym upadł Josip Bariszić. Gwizdek arbitra z Krakowa milczał jednakże jak zaklęty.

- Minuta 36 – rzut wolny po faulu na Żivecu z lewej strony boiska. Wrzuca nie kto inny jak Patrik Mraz. Piłka wędruje wprost do Martina Nespora, a Czech w swoim stylu pokonuje Słowika, który zdołał jeszcze dotknąć wpadającą do bramki futbolówkę.

- Tuż przed przerwą, po rzucie rożnym dla gości, Łukasz Zwoliński z bliska uderzył piłkę w kierunku bramki niebiesko-czerwonych i jedynie instynktowa interwencja Szmatuły zapobiegła utracie gola.

- W drugiej połowie spotkania mecz nieco stracił na atrakcyjności. Więcej było w nim przepychanek oraz walki, mniej klarownych sytuacji i efektownej gry.

- 4 minuty dzieliły nas od końcowego gwizdka gdy Barszić powinien był z bliskiej odległości pokonać golkipera "Portowców". Chwilę później to samo mógł uczynić, znajdujący się sam na sam ze Słowikiem Szeliga, a uderzenie Heberta głową obronił bramkarz Pogoni.

- Goście odpowiedzieli jeszcze trafieniem w poprzeczkę oraz celną próbą Nunesa z dystansu. 


Piast - Pogoń 2:1 (2:1)

1-0 – Żivec, 10 min.
1-1 – Dwaliszwili, 15 min.
2-1 – Nespor, 36 min.

Piast: Szmatuła – Korun, Pietrowski, Hebert – Mak, Radosław Murawski, Bukata, Żivec (75. Mak), Mraz – Bariszić (89. Moskwik), Nespor (76. Szeliga).

Pogoń: Słowik – Frączczak, Rudol (62. Kort), Fojut, Lewandowski (57. Listkowski)– Akahoshi, Matras, Rafał Murawski, Zwoliński (75. Piotrowski), Nunes – Dwaliszwili.

Żółte kartki: Mraz – Fojut

Sędziował: Sebastian Krasny (Kraków)

Widzów: 8169
źródło: SportSlaski.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również