Piast - Pogoń 1-0. Gliwice w końcu zainkasowały komplet punktów!

31.08.2012
Mecz jak na beniaminków przystało - nie brakowało walki, ale o dobre, składne akcje było znacznie trudniej. Piast wygrał, bo wykorzystał kontrowersyjny rzut karny, a w dodatku w bramce miał Dariusza Trelę.
Wydarzenie
25. minuta. Wojciech Kędziora przewrócił się w polu karnym. Arbiter główny podyktował rzut karny. Sytuacja była mocno kontrowersyjna. Jedenastkę na gola pewnie zamienił sam poszkodowany, spełniając niejako obietnicę złożoną na stronach naszego serwisu. A brzmiała ona: "Na Pogoni odpalę i strzelę gola!".

Bohaterowie
Dariusz Trela bardzo pewnie spisywał się między słupkami gliwickiej bramki. Gdyby nie jego perfekcyjne interwencje, w 65. minucie goście mogliby cieszyć się z prowadzenia przy Okrzei. Jednak ten najpierw sparował uderzenie na poprzeczkę, a następnie wybił poza pole karne uderzenie Djousse z ok. 8. metra.

Co ciekawego

- Chwilę później goście ze Szczecina mogli doprowadzić do wyrównania, ale piłka po uderzeniu Ediego Andradiny z rzutu wolnego odbiła się od spojenia słupka z poprzeczką.

- Alvaro Jurado Espinosa za obejrzenie dziś kolejnej, czwartej już żółtej karki w tym sezonie, będzie zmuszony pauzować podczas spotkania z Lechią Gdańsk.

- Dziś w barwach gliwickiego Piasta zadebiutował Jakub Świerczok. W Gliwicach liczą na to, że młody napastnik będzie równie skuteczny jak podczas gry w Polonii Bytom.

- Grę gliwiczan napędzali dwaj boczni defensorzy, Damian Zbozień i Paweł Oleksy, a asystował im Matej Izvolt. Trudno wyobrazić sobie dziś grę Piasta bez tego tercetu.

- Edi "rozbójnik" Andradina. W zeszłym sezonie Brazylijczyk tak urządził Wojciecha Lisowskiego, że ten wypadł z gry na kilka miesięcy. Dziś podobny los mógł spotkać Dariusza Trelę, kiedy został przez Ediego uderzony w brzuch. Możliwe, że było to zagranie przypadkowe, co nie zmienia faktu, że dla graczy z Gliwic jest on niebezpieczny.

- To, co chciał zrobić w 80. minucie Jakub Świerczok, miało być prawdopodobnie golem sezonu. Młody napastnik zauważył, że Radosław Janukiewicz wyszedł ze swojej bramki i zdecydował się uderzyć w jej światło. Co ciekawe, był jeszcze na własnej połowie. Strzał, a raczej lob, był tak niebezpieczny, że centymetrów zabrakło, by futbolówka zatrzepotała w siatce. Za tę próbę Świerczok dostał owację na stojąco od Marcina Brosza.

- W samej końcówce spotkania Wojciech Kędziora znalazł się oko w oko z golkiperem Pogoni. Tym razem jednak "Kędi" zawiódł fanów zgromadzonych przy Okrzei, uderzając wprost w bramkarza.

- Fantastyczną oprawę spotkania stworzyli kibice gliwickiego klubu, od początku do końca żywiołowo dopingując swój zespół.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również