Piast - Pogoń 0-0. "Bramka Pogoni była dziś chyba zaczarowana."

03.09.2010
- Piłka sama do bramki niestety nie wpadnie. Nie ma żadnego wytłumaczenia na naszą słabą grę w ataku - wskazał Sławomir Szary. Był to ostatni mecz Piasta na "starym" stadionie przy Okrzei.
- Przydałby się nam ten gość, który stoi obok - Sławomir Szary wskazał na Sebastiana Olszara, który gościnnie postanowił zobaczyć ostatnie spotkanie przy Okrzei. Zabrakło nie tylko podstawowego napastnika Ruchu, ale i narzekającego na uraz barku Michała Chałbińskiego. Wskutek czego "na szpicy" od początku zawodów zagrał Jakub Smektała, który był zresztą najlepszym graczem meczu. "Smekti" brał udział w każdej akcji Piasta, a widząc niezdecydowanie kolegów przed przerwą potężnym strzałem z ponad 30 metrów trafił w słupek.

Gliwiczanie osiągnęli przewagę w środku pola. - Jednak piłka sama do bramki niestety nie wpadnie. Nie ma żadnego wytłumaczenia na naszą słabą grę w ataku. To, że nie tracimy goli, to tylko bardzo malutki plus po naszej stronie. W dalszym ciągu stoimy w miejscu. Możemy sobie liczyć minuty bez strzelonej, ale i straconej bramki. Ta pierwsza statystyka boli zdecydowanie bardziej - kręcił głową Szary. Dla niebiesko-czerwonych był to bowiem trzeci z rzędu rezultat 0-0!

Po zmianie stron zastępujący oddelegowanego na dwa mecze na trybuny Marcina Brosza Dariusz Dudek wpuścił do boju Jana Buryana i Romana Maciejaka. Obaj spisali się poprawnie, ale... - Bramka Pogoni była dziś chyba zaczarowana. Chciałem pokazać się z jak najlepszej strony. Szkoda, że nie wpadło, bo byliśmy nastawieni na komplet  - dodał zmartwiony Maciejak, który także (oczywiście po asyście Smektały) nie wykorzystał dogodnej sytuacji.

"Paprykarze" śmielej do ataku ruszyli dopiero po wprowadzeniu eks-gliwiczanina Piotra Petasza. - Z przebiegu spotkania remis uważam za wynik sprawiedliwy. Okazji na zmianę rezultatu nie brakowało po obu stronach. Jak nie można wygrać meczu, to trzeba go zremisować - podkreślał 27-letni pomocnik. Najbliżej szczęścia goście byli po próbie Bartosza Ławy. Piłka po jego strzale musnęła jeszcze ręce Jakuba Szmatuły i odbiła się od słupka.

- Każda zdobycz punktowa w końcowym rozrachunku musi cieszyć. Tym bardziej, że została ona zdobyta na trudnym terenie. Rywal przeżywał ostatnio marazm w postaci słabej gry w ataku, z kolei my uzyskaliśmy dopiero pierwsze "oczko" na wyjeździe w tym sezonie - wskazał Ława.

W doliczonym czasie bliski powodzenia był Adrian Klepczyński. Obrońca miejscowych zawędrował aż pod pole karne przeciwnika, ale na drodze do szczęścia stanęła mu poprzeczka.

Do końca rundy jesiennej Piast w roli gospodarza swoje mecze będzie rozgrywał w Wodzisławiu Śląskim. Wiosną natomiast zagra w Rybniku. Do Gliwic wróci wówczas, gdy gotowy będzie nowy stadion. Jego budowa ma ruszyć jeszcze we wrześniu tego roku...

Konferencja prasowa

Maciej Stolarczyk
(trener Pogoni):  Mecz mógł się podobać, ale remis nas nie satysfakcjonuje. Gospodarze to jednak dobry zespół i my mieliśmy swoje szansę na zwycięstwo.

Dariusz Dudek (trener Piasta): Remis również nas nie zadowala. Nie da się wygrać meczu bez strzelenia gola. Żałujemy, bo można było się odbić psychicznie. Potrzebujemy napastnika, brakuje nam łowcy bramek. Mam nadzieję, że już w Ząbkach będzie mógł wystąpić Maycon.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również