Piast miał wygraną na wyciągnięcie ręki, dlatego się cofnął
18.10.2009
- Gdy się prowadzi z Legią, to zwycięstwo wydaje się być na wyciągnięcie ręki i w głowie zaczyna się rodzić myśl, aby po prostu dowieźć ten wynik do ostatniego gwizdka - tłumaczył Paweł Gamla, autor bramki, która wyprowadziła na prowadzenie drużynę Piasta.
Zatem nie brak sił, co podejrzewali kibice, a psychika zaważyła o obrazie końcowych minut. Momentami gliwiczanie nie potrafili wyjść z własnej połowy. Brakowało człowieka, który przytrzymałby piłkę z dala od bramki Rafała Kwapisza. W dodatku obrońcy na zbyt wiele pozwolili Inakiemu Astizowi. Hiszpan w polu karnym gospodarzy zachował się jak rasowy napastnik, poradził sobie z kilkoma obrońcami i wyłożył futbolówkę Maciejowi Iwańskiemu. - Niestety, Legia dopięła połowicznie swego i strzeliła bramkę. Na szczęście na więcej nie pozwoliliśmy - dodał Gamla.
Już w doliczonym czasie gry strasznie zirytował się Dariusz Fornalak. Szkoleniowiec Piasta energicznie gestykulował i nie oszczędzał w słowach, komentując pracę sędziów: liniowego i technicznego, którzy nie zasygnalizowali na czas ostatniej zmiany. Na boisku miał się pojawić Przemysław Łudziński, co urwałoby kilkanaście sekund. Ostatecznie na boisku się nie zameldował.
Zatem nie brak sił, co podejrzewali kibice, a psychika zaważyła o obrazie końcowych minut. Momentami gliwiczanie nie potrafili wyjść z własnej połowy. Brakowało człowieka, który przytrzymałby piłkę z dala od bramki Rafała Kwapisza. W dodatku obrońcy na zbyt wiele pozwolili Inakiemu Astizowi. Hiszpan w polu karnym gospodarzy zachował się jak rasowy napastnik, poradził sobie z kilkoma obrońcami i wyłożył futbolówkę Maciejowi Iwańskiemu. - Niestety, Legia dopięła połowicznie swego i strzeliła bramkę. Na szczęście na więcej nie pozwoliliśmy - dodał Gamla.
Już w doliczonym czasie gry strasznie zirytował się Dariusz Fornalak. Szkoleniowiec Piasta energicznie gestykulował i nie oszczędzał w słowach, komentując pracę sędziów: liniowego i technicznego, którzy nie zasygnalizowali na czas ostatniej zmiany. Na boisku miał się pojawić Przemysław Łudziński, co urwałoby kilkanaście sekund. Ostatecznie na boisku się nie zameldował.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów