Piast ma sporo pretensji do PZPN-u. "Chętnie porozmawialibyśmy z Latą"

27.03.2012
Sprawa Alvaro Jurado, fatalna postawa sędziego w meczu z Pogonią Szczecin i skandaliczna obsada sędziowska starcia z Wartą Poznań - trzeba przyznać, że pretensji Piasta Gliwice do PZPN-u się namnożyło.
Zacznijmy od sprawy Hiszpana. Przypomnijmy, że nowy nabytek gliwiczan nie mógł zagrać w Szczecinie, bo urzędnicy nie złożyli odpowiedniego podpisu pod dokumentami. - Złożyliśmy kompletne dokumenty, a obowiązkiem urzędników było tę sprawę dokończyć. Urzędników, których przecież wszyscy opłacamy. Nikt nikomu tutaj łaski nie robi - mówi Jarosław Kołodziejczyk, wiceprezes Piasta.

Kołodziejczykowi nie podoba się też to, że zimą Grzegorz Lato, prezes PZPN-u, pojechał do Szczecina i zapewnił ludziom z Pogoni, że czeka na ten klub w ekstraklasie. - Dziwię się, dlaczego prezes pojawił się tylko u jednego z I-ligowych klubów. Szef powinien przecież wiedzieć, co się dzieje we wszystkich klubach. My też chętnie porozmawialibyśmy z nim o tym, co się dzieje w związku - zapewnia.

Sprawa druga - praca arbitra w meczu z Pogonią, której echa nie milkną do dziś. - Po to płacimy kolosalne pieniądze na związek, żeby mieć zapewnione otwarte reguły gry. Poza tym, dlaczego po każdym meczu klub nie otrzymuje informacji o tym, jak została oceniona praca arbitra? Im więcej jawności tym mniej spekulacji - dodaje Kołodziejczyk.

Wreszcie obsada sędziowska. Spotkanie Piasta z Wartą Poznań prowadził Bartosz Frankowski, arbiter z Torunia. Trener Marcin Brosz pieklił się na taką decyzję, bowiem gliwiczanie walczą o awans z nieodległą od Torunia Bydgoszczą. - Należało wybrać kogoś z innego regionu Polski. A gdyby tak do prowadzenia tego meczu został wybrany ktoś z Opola albo Sosnowca? - pyta na koniec wiceprezes Piasta Gliwice.
źródło: Sport

Przeczytaj również