Piast ma już dosyć tracenia frajerskich bramek
10.02.2010
Ostatni sparing udowodnił jednak, że Piast może grać na zero z tyłu. - To cieszy, ale wiadomo, że to tylko sparingi. Musimy to kontynuować w meczach o stawkę, tak jak to było w ubiegłym sezonie, kiedy nasza obrona uchodziła za monolit - wspomina Mateusz Kowalski, który przed rokiem w Turcji poznawał dopiero kolegów z Gliwic. Szybko się wkomponował. Przez dwanaście miesięcy stanowił jeden z filarów. Dlatego w styczniu Maciej Skorża postanowił, ze "Kowal" stawi się na zajęciach Wisły, z której był dotąd wypożyczony.
Mówiło się, że z Krakowa odejdzie Marcelo, a wtedy byłaby szansa grać u boku Arkadiusza Głowackiego. Nie dość, że obaj ci obrońcy zostali w zespole mistrza kraju, to jeszcze doszedł doświadczony Cleber. Efekt? - Zapadła decyzja, że ponownie zostanę wypożyczony. Pod koniec zgrupowania Wisły odbyłem rozmowę z trenerem Skorżą. Powiedział, że przydałbym się, lecz regularnie grać nie będę. Dlatego mam możliwość trafić do innego klubu - wyjaśnia Mateusz.
I choć, jak sam zdradza, zgłosiło się kilka klubów, to wybór był prosty. - Kiedy rozstawałem się zimą z Piastem, to umówiliśmy się z działaczami i trenerem, że jeśli Wisła pozwoli mi wrócić, to tak się stanie - mówi Kowalski, który znów stworzy parę środkowych obrońców razem z Kamilem Glikiem. Panowie dobrze rozumieją się na boisku, jak i poza nim. - Mocno się ucieszyłem, kiedy Kamil zadebiutował w kadrze. Byliśmy w stałym kontakcie, a po meczu od razu zadzwoniłem z gratulacjami. Fajnie, że się wybił i tak dobrze mu idzie. Oczywiście, jak każdy, też chciałbym kiedyś zadebiutować w reprezentacji - dodaje.
Usatysfakcjonowany z powrotu zawodnika Wisły i pozostania Glika jest Dariusz Fornalak. - Jestem zadowolony, że zostali ci ludzie, na których mi zależało. Gdyby ktoś odszedł, to trudniej byłoby naprawić błędy - zauważa i podkreśla: - Zbyt łatwe byłoby zrzucenie winy za tracenie tylu goli jesienią na obrońców. Niektóre z nich były kuriozalne, wręcz frajerskie. Musimy poprawić grę defensywną całego zespołu.
Mówiło się, że z Krakowa odejdzie Marcelo, a wtedy byłaby szansa grać u boku Arkadiusza Głowackiego. Nie dość, że obaj ci obrońcy zostali w zespole mistrza kraju, to jeszcze doszedł doświadczony Cleber. Efekt? - Zapadła decyzja, że ponownie zostanę wypożyczony. Pod koniec zgrupowania Wisły odbyłem rozmowę z trenerem Skorżą. Powiedział, że przydałbym się, lecz regularnie grać nie będę. Dlatego mam możliwość trafić do innego klubu - wyjaśnia Mateusz.
I choć, jak sam zdradza, zgłosiło się kilka klubów, to wybór był prosty. - Kiedy rozstawałem się zimą z Piastem, to umówiliśmy się z działaczami i trenerem, że jeśli Wisła pozwoli mi wrócić, to tak się stanie - mówi Kowalski, który znów stworzy parę środkowych obrońców razem z Kamilem Glikiem. Panowie dobrze rozumieją się na boisku, jak i poza nim. - Mocno się ucieszyłem, kiedy Kamil zadebiutował w kadrze. Byliśmy w stałym kontakcie, a po meczu od razu zadzwoniłem z gratulacjami. Fajnie, że się wybił i tak dobrze mu idzie. Oczywiście, jak każdy, też chciałbym kiedyś zadebiutować w reprezentacji - dodaje.
Usatysfakcjonowany z powrotu zawodnika Wisły i pozostania Glika jest Dariusz Fornalak. - Jestem zadowolony, że zostali ci ludzie, na których mi zależało. Gdyby ktoś odszedł, to trudniej byłoby naprawić błędy - zauważa i podkreśla: - Zbyt łatwe byłoby zrzucenie winy za tracenie tylu goli jesienią na obrońców. Niektóre z nich były kuriozalne, wręcz frajerskie. Musimy poprawić grę defensywną całego zespołu.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów