Piast - Legia 3-1. Historyczny tryumf w Gliwicach!

05.10.2014
Angel Perez Garcia liczył na to, że Legia przyjedzie do Gliwic zmęczona, a trener Berg skorzysta z usług graczy zazwyczaj rezerwowych. Hiszpan się nie przeliczył ale chyba i tak został zaskoczony faktem, iż jego zespół zupełnie pozbawił mistrzów kraju siły ognia oraz nie pozwolił się zdominować. Zasłużone trzy punkty zostały w tej sytuacji na Śląsku.
Łukasz Laskowski/pressfocus.pl
Wydarzenie
Pierwsza w historii ligowa wygrana „Piastunek” z Legią stałą się faktem. I to w momencie gdy warszawski klub zaczyna coraz bardziej dominować na krajowej arenie, a może także wreszcie liczyć się w Europie. Tym bardziej wygrana gliwiczan staje się niezwykle cenna i może dać temu zespołowi potężny zastrzyk mocy, który zaprocentuje w kolejnych konfrontacjach.

Bohater
Kamil Wilczek! Polski piłkarz z hiszpańską przeszłością zachował się dzisiaj trzykrotnie jak prawdziwy „lis” pola karnego. Najpierw wykorzystał podanie... Igora Lewczuka i dobijając swój własny strzał wyprowadził Piasta na 1:0. Dwadzieścia minut później był tam gdzie powinien być czyli w polu karnym, gdy Kuciak skiksował na kępce trawy i mieliśmy już 2:0 dla gliwiczan. W drugiej odsłonie Wilczek podwyższył jeszcze na 3:0.

Rozczarowanie
To nie była ta Legia, którą oglądaliśmy momentami w ostatnich konfrontacjach ligowych i pucharowych. I nie chodzi tu wcale o zmodyfikowany wyjściowy skład czy też nieobecność niektórych kluczowych graczy. Okazało się bowiem, że potencjalni zmiennicy wcale nie dają warszawianom identycznej jakości gry jak Radović, Brzyski czy Dossa Junior. Wykorzystał to Piast i mistrzowie Polski jadą do stolicy z niczym.

Co ciekawego
- Legia rozpoczęła mecz bez Radovicia, Brzyskiego, Dossy Juniora, Jodłowca, Kucharczyka, Żyry i Dudy. Cześć z tych graczy znalazła się na ławce rezerwowych, część nie pojawiła się w ogóle w kadrze meczowej.

- Jakby w odpowiedzi na powyższe Piast w wyjściowej jedenastce zaczął bez Szeligi i Badii.

- Pierwsza połowa to walka z obu stron i ciekawy, dynamiczny mecz. Obie drużyny miały swoje okazje do zdobycia goli. Zapamiętamy między innymi soczyste uderzenie Rubena Jurado już z pierwszej minuty ale także dwa strzały Koseckiego z dwudziestej szóstej, które wyśmienicie obronił Szmatuła.

- W 51 minucie doskonałą sytuację miał Orlando Sa lecz będąc sam na sam ze Szmatułą trafił, po rękach bramkarza „Piastunek”, w słupek.

- Bardzo dobre spotkanie rozegrał w zespole gospodarzy Carles Marc. Czyścił doskonale w środku pola i to na nim właśnie zatrzymywało się mnóstwo akcji „Legionistów”.
źródło: sportslaski.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również