Piast - Lechia. Goście już grają na Mak(s)a. Piast jeszcze nie

18.09.2015
Lider poległ przed tygodniem w Szczecinie, nie stracił jednakże przodownictwa w tabeli, gdyż większość najgroźniejszych ekstraklasowych rywali także seriami gubi punkty. Jednym z tych rywali jest gdańska Lechia, która nie potrafiła ostatnio ograć, teoretycznie dużo niżej notowanej, Korony Kielce.
Norbert Barczyk/pressfocus.pl
Co ciekawego?

- Nowy trener w zespole, to i nowe porządki. Stara jak futbol zasada, doskonale spełnia się także teraz, w przypadku biało-zielonych. Tym bardziej, że Thomas Von Hessen, rozpoczynając swą pracę z zespołem, dostał dodatkowo „zastrzyk” w postaci kolejnych spektakularnych transferów Lechii.

- Piast, jak zapowiada trener Latal, skupia się na swej własnej grze, choć analizuje również możliwości rywala. To między innymi dzięki takiej postawie gliwicki klub przystępuje do ligowego meczu w roli lidera już po raz czwarty z rzędu. Niezależnie od rezultatów dziewiątej kolejki spotkań, wkrótce przystąpi do gry w tej roli także po raz piąty.

- Lechia – choć zaliczana jest do najmocniejszych kadrowo ekip Ekstraklasy – zupełnie nie potrafi swych, także finansowych możliwości, przełożyć na boiskową postawę. Zespół wypadł zdecydowanie poniżej oczekiwań w ubiegłorocznych rozgrywkach. Tym razem jest podobnie. Trzynaste miejsce w tabeli, po ośmiu seriach spotkań, absolutnie nie zadowala właścicieli klubu z Gdańska.

- Z jednej strony Mateusz Mak. Z drugiej jego brat bliźniak – Michał. Do takiej konfrontacji mogłoby dojść przy Okrzei gdyby nowy nabytek Piasta był gotów do gry. Tak jednak nie jest, napastnik niebiesko-czerwonych wciąż dochodzi do siebie po kontuzji, na placu gry zobaczymy więc zapewne jedynie skrzydłowego Michała.

- Nie będzie jednego z braci Maków, będzie za to Marcin Pietrowski. Wychowanek Lechii, po wielu latach gry dla tego zespołu, opuścił Gdańsk i od paru miesięcy jest graczem „Piastunek”. Oto co sądzi o sobotniej potyczce: „Na pewno będzie to dla mnie wydarzenie wyjątkowe. Muszę jednak podejść do tego spotkania bez żadnych sentymentów. Chcemy wyjść na boisko i po prostu wygrać mecz.”

Na kogo zwrócić uwagę?

Szasza Żivec (Piast): Przez cały poprzedni sezon Słoweniec nie potrafił poprzeć swej całkiem dobrej gry, golem. W nowych rozgrywkach wreszcie trafił, a co najważniejsze udało mu się tą sztukę powtórzyć jeszcze dwukrotnie. Wychowanek ND Gorica jest w dobrej formie i na pewno będzie groźny dla golkipera gości, Marko Marića.

Milosz Krasić (Lechia): Gwiazdy takiego formatu, jaką bez wątpienia jest (był?) Serb, od dawna w naszej Ekstraklasie nie było. I choć najlepsze lata, były piłkarz Juventusu ma na pewno za sobą, to już kilkanaście minut, które rozegrał przeciwko Koronie, pokazało że nie zapomniał jak się gra w futbol. Jeśli Von Hessen pozwoli Krasićowi zagrać w wyjściowym składzie biało-zielonych, gliwiccy obrońcy będą musieli się szczególnie mieć na baczności.

Ostatni raz

W grudniu poprzedniego roku Piast zagrał z Lechią na PGE Arenie i doznał dość dotkliwej porażki. Gospodarze wygrali 3-1, a hat-trickiem popisał się wówczas Piotr Wiśniewski. Na osłodę pozostał gliwiczanom honorowy gol Kamila Wilczka zdobyty w 75 minucie.

Nieobecni

Radoslav Latal niemalże przed każdym meczem wspomina o kontuzjach i potencjalnych wykluczeniach w składzie Piasta. Następnie na boisko wychodzi niezmiennie najsilniejsza teoretycznie jedenastka lidera rozgrywek. Poza rzecz jasna, wykluczonym z gry na dłuższy czas, Bartoszem Szeligą.

Przypuszczalny skład

Piast: Szmatuła – Pietrowski, Osyra, Korun, Hebert, Mraz – Murawski, Vacek, Żivec – Bariszić, Neszpor.
źródło: SportSlaski.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również