Piast - Lechia 0-2. Gliwiczanie nie dali rady... epidemii grypy
30.10.2009
"Oby tylko nie powtórzył sie scenariusz z ostatniej kolejki poprzedniego sezonu..." - dało się słyszeć jeszcze przed rozpoczęciem piątkowych zawodów. Miejscowi kibice okazali się złymi prorokami, bo oba spotkania były do siebie bliźniaczo podobne. Nie tylko pod względem identycznego rezultatu, ale i pozostawiającego wiele do życzenia poziomu.
Niemal przez cały mecz obie ekipy ograniczały się do przeszkadzania rywalowi. W efekcie, Piast w ciągu 90 minut oddał dwa celne strzały. Po próbach Kaszowskiego (I połowa) i Smektały (to już po przerwie) na posterunku czuwał Kapsa. Gospodarze najgroźniejszą sytuację stworzyli po rzucie wolnym. Chylaszek przymierzył zza "szesnastki", a piłka trafiła w słupek. - Zabrakło niewiele, ale nie lubię się zastanawiać, co by było gdyby... - przyznał niepocieszony "Chylu".
Goście okazali się za to skuteczni do bólu. Jeszcze w pierwszej odsłonie, wrzutkę Zabłockiego precyzyjną "główką" wykończył Krzysztof Bąk, a na sekundy przed ostatnim gwizdkiem arbitra, wynik konfrontacji ustalił Wiśniewski. - Udowodniliśmy, że przeciwnik z Gliwic nam "leży". Jeśli o mnie chodzi, to mogę przyjeżdżać tu częściej - cieszył się autor drugiego trafienia, który w poprzednim pojedynku między tymi drużynami także wpisał się na listę strzelców. - Słyszeliśmy o kłopotach zdrowotnych Piasta i było to widać na boisku - podkreślał Piotr Wiśniewski.
Owe problemy mogą nieco usprawiedliwiać postawę podopiecznych trenera Dariusza Fornalaka, któremu kompletnie "posypał" się skład. - I nawet ci, którzy dali radę dzisiaj wystąpić, powinni leżeć w łóżkach - kręcił głową szkoleniowiec miejscowych.
Teraz czas na przeprowadzkę do Wodzisławia, a obiekt przy Okrzei czeka przebudowa. - Nie tak miało wyglądać pożegnanie z tym stadionem - dodał Jarosław Kaszowski, obrońca Piasta.
Konferencja prasowa
Tomasz Kafarski (trener Lechii): Jestem szczęśliwy z wyniku, a po części również z gry. Jeśli chodzi o boisko, na którym musieliśmy grać, to nie ma w ekstraklasie równie grząskiej murawy.
Dariusz Fornalak (trener Piasta): Przegraliśmy, bo posiadaliśmy mniejsze umiejętności piłkarskie. Zawodnicy zasłużyli jednak na szacunek. Nie szanuję za to tych kibiców, którzy - pomimo złego stanu zdrowia piłkarzy - obrażali ich.
Niemal przez cały mecz obie ekipy ograniczały się do przeszkadzania rywalowi. W efekcie, Piast w ciągu 90 minut oddał dwa celne strzały. Po próbach Kaszowskiego (I połowa) i Smektały (to już po przerwie) na posterunku czuwał Kapsa. Gospodarze najgroźniejszą sytuację stworzyli po rzucie wolnym. Chylaszek przymierzył zza "szesnastki", a piłka trafiła w słupek. - Zabrakło niewiele, ale nie lubię się zastanawiać, co by było gdyby... - przyznał niepocieszony "Chylu".
Goście okazali się za to skuteczni do bólu. Jeszcze w pierwszej odsłonie, wrzutkę Zabłockiego precyzyjną "główką" wykończył Krzysztof Bąk, a na sekundy przed ostatnim gwizdkiem arbitra, wynik konfrontacji ustalił Wiśniewski. - Udowodniliśmy, że przeciwnik z Gliwic nam "leży". Jeśli o mnie chodzi, to mogę przyjeżdżać tu częściej - cieszył się autor drugiego trafienia, który w poprzednim pojedynku między tymi drużynami także wpisał się na listę strzelców. - Słyszeliśmy o kłopotach zdrowotnych Piasta i było to widać na boisku - podkreślał Piotr Wiśniewski.
Owe problemy mogą nieco usprawiedliwiać postawę podopiecznych trenera Dariusza Fornalaka, któremu kompletnie "posypał" się skład. - I nawet ci, którzy dali radę dzisiaj wystąpić, powinni leżeć w łóżkach - kręcił głową szkoleniowiec miejscowych.
Teraz czas na przeprowadzkę do Wodzisławia, a obiekt przy Okrzei czeka przebudowa. - Nie tak miało wyglądać pożegnanie z tym stadionem - dodał Jarosław Kaszowski, obrońca Piasta.
Konferencja prasowa
Tomasz Kafarski (trener Lechii): Jestem szczęśliwy z wyniku, a po części również z gry. Jeśli chodzi o boisko, na którym musieliśmy grać, to nie ma w ekstraklasie równie grząskiej murawy.
Dariusz Fornalak (trener Piasta): Przegraliśmy, bo posiadaliśmy mniejsze umiejętności piłkarskie. Zawodnicy zasłużyli jednak na szacunek. Nie szanuję za to tych kibiców, którzy - pomimo złego stanu zdrowia piłkarzy - obrażali ich.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów