Piast - Lech 1-3. Nieszczęścia chodzą parami
02.08.2009
Długo męczyli się zawodnicy z Poznania, by z Gliwic wywieźć korzystny rezultat. Gdy jednak włączyli "wyższy bieg", wbili rywalowi trzy gole. - Aż strach pomyśleć co byłoby, gdybyśmy byli w najwyższej formie - śmiał się po meczu Sławomir Peszko, pomocnik Lecha. Ta wysoka jednak nie była, bo to niespodziewanie gospodarze przeważali w pierwszej odsłonie gry.
Swoich szans nie wykorzystali jednak Kowalski, Muszalik i Smektała, który w wybornej sytuacji przegrał pojedynek z Kasprzikiem. Najlepszą okazję przed przerwą "Piastunki" miały w momencie, gdy w polu karnym po zagraniu własnego obrońcy piłkę złapał golkiper gości. Rzut wolny z okolic "piątki" Lecha również nie został zamieniony na bramkę. Przyjezdni ograniczali się do groźnych kontrataków, a na uwagę zasługuje szansa Wilka. Górą okazał się Szmatuła.
Przeczytaj również: Poważna kontuzja gracza Piasta >
Zmagania Piasta obserwował także szkoleniowiec... Ruchu Chorzów, z którym gliwiczanie zmierzą się już w następnej kolejce. - Miejscowi jak do tej pory są równorzędnym przeciwnikiem dla zdobywcy Superpucharu Polski - skwitował Waldemar Fornalik. Jakby na potwierdzenie jego słów, zawodnicy z Gliwic w drugiej części meczu nie przypominali zespołu z pierwszej połowy...
Już pięć minut po wznowieniu składna akcja poznaniaków okazała się skuteczna. Peszko uderzeniem zza pola karnego zaskoczył bezradnie interweniującego Szmatułę i przy Okrzei mogło się wydawać, że dopiero teraz nastąpi wymiana ciosów. Tak się jednak nie stało, chociaż Dariusz Fornalak posłał w bój trzeciego nominalnego napastnika. Maciejak co prawda odwdzięczył się mu golem, ale wcześniej to goście dwukrotnie wznosili ręce w geście triumfu. Drugie trafienie uderzeniem głową dołożył Rengifo, a gwoździa do trumny Piasta wbił Wilk. - Pierwsze koty za płoty. Gdybyśmy konsekwentnie grali podobnie do tego, co prezentowaliśmy w pierwszej połowie, to wynik mógł być dla nas satysfakcjonujący - podsumował Jakub Szmatuła.
Warto wspomnieć o miłej uroczystości, jaka miała miejsce jeszcze przed rozpoczęciem niedzielnych zawodów. Na murawie pamiątkową koszulką i bukietem kwiatów podziękowano Mirosławowi Widuchowi, byłemu zawodnikowi Piasta, który przed sezonem zakończył karierę.
Pod szatniami
Kamil Wilczek (pomocnik Piasta): Musimy z tej porażki szybko wyciągnąć wnioski, bo już w sobotę czeka nas pojedynek z Ruchem.
Krzysztof Chrapek (napastnik Lecha): Co prawda zagrałem dziś krótko, ale wspólnie z kolegami cieszę się ze zwycięstwa. Nie przetrenowałem pełnego okresu z moim nowym zespołem, dlatego nie wiem kiedy - i czy w ogóle - trafię do pierwszego składu.
Roman Maciejak (napastnik Piasta): Poziom między II ligą, a ekstraklasą to przepaść. Sławomir Szary wyłożył mi kapitalną piłkę, a mi nie pozostało nic innego, jak tylko wpakować piłkę do pustej bramki. Nie ukrywam jednak, że stres był duży.
Konferencja prasowa
Jacek Zieliński (trener Lecha): Bardzo mobilizowałem mój zespół przed spotkaniem, wiedząc, że stadion Piasta to ciężki teren. Do momentu strzelenia pierwszej bramki prezentowaliśmy się słabo. Zwycięzców się jednak nie sądzi.
Dariusz Fornalak (trener Piasta): Sądziłem, że nawiążemy równorzędną walkę z poznaniakami. Wygrała jednak drużyna przede wszystkim lepsza piłkarsko. Moi piłkarze z godnością zaakceptowali ten wynik.
Swoich szans nie wykorzystali jednak Kowalski, Muszalik i Smektała, który w wybornej sytuacji przegrał pojedynek z Kasprzikiem. Najlepszą okazję przed przerwą "Piastunki" miały w momencie, gdy w polu karnym po zagraniu własnego obrońcy piłkę złapał golkiper gości. Rzut wolny z okolic "piątki" Lecha również nie został zamieniony na bramkę. Przyjezdni ograniczali się do groźnych kontrataków, a na uwagę zasługuje szansa Wilka. Górą okazał się Szmatuła.
Przeczytaj również: Poważna kontuzja gracza Piasta >
Zmagania Piasta obserwował także szkoleniowiec... Ruchu Chorzów, z którym gliwiczanie zmierzą się już w następnej kolejce. - Miejscowi jak do tej pory są równorzędnym przeciwnikiem dla zdobywcy Superpucharu Polski - skwitował Waldemar Fornalik. Jakby na potwierdzenie jego słów, zawodnicy z Gliwic w drugiej części meczu nie przypominali zespołu z pierwszej połowy...
Już pięć minut po wznowieniu składna akcja poznaniaków okazała się skuteczna. Peszko uderzeniem zza pola karnego zaskoczył bezradnie interweniującego Szmatułę i przy Okrzei mogło się wydawać, że dopiero teraz nastąpi wymiana ciosów. Tak się jednak nie stało, chociaż Dariusz Fornalak posłał w bój trzeciego nominalnego napastnika. Maciejak co prawda odwdzięczył się mu golem, ale wcześniej to goście dwukrotnie wznosili ręce w geście triumfu. Drugie trafienie uderzeniem głową dołożył Rengifo, a gwoździa do trumny Piasta wbił Wilk. - Pierwsze koty za płoty. Gdybyśmy konsekwentnie grali podobnie do tego, co prezentowaliśmy w pierwszej połowie, to wynik mógł być dla nas satysfakcjonujący - podsumował Jakub Szmatuła.
Warto wspomnieć o miłej uroczystości, jaka miała miejsce jeszcze przed rozpoczęciem niedzielnych zawodów. Na murawie pamiątkową koszulką i bukietem kwiatów podziękowano Mirosławowi Widuchowi, byłemu zawodnikowi Piasta, który przed sezonem zakończył karierę.
Pod szatniami
Kamil Wilczek (pomocnik Piasta): Musimy z tej porażki szybko wyciągnąć wnioski, bo już w sobotę czeka nas pojedynek z Ruchem.
Krzysztof Chrapek (napastnik Lecha): Co prawda zagrałem dziś krótko, ale wspólnie z kolegami cieszę się ze zwycięstwa. Nie przetrenowałem pełnego okresu z moim nowym zespołem, dlatego nie wiem kiedy - i czy w ogóle - trafię do pierwszego składu.
Roman Maciejak (napastnik Piasta): Poziom między II ligą, a ekstraklasą to przepaść. Sławomir Szary wyłożył mi kapitalną piłkę, a mi nie pozostało nic innego, jak tylko wpakować piłkę do pustej bramki. Nie ukrywam jednak, że stres był duży.
Konferencja prasowa
Jacek Zieliński (trener Lecha): Bardzo mobilizowałem mój zespół przed spotkaniem, wiedząc, że stadion Piasta to ciężki teren. Do momentu strzelenia pierwszej bramki prezentowaliśmy się słabo. Zwycięzców się jednak nie sądzi.
Dariusz Fornalak (trener Piasta): Sądziłem, że nawiążemy równorzędną walkę z poznaniakami. Wygrała jednak drużyna przede wszystkim lepsza piłkarsko. Moi piłkarze z godnością zaakceptowali ten wynik.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów