Piast - Lech 0-3. Minuta, która wstrząsnęła Gliwicami
Wydarzenie
- Piast "przycisnął na początku drugiej połowy, choć zagrożenie stwarzał - co oczywiste - głównie po stałych fragmentach gry. W pewnym momencie na strzał z dystansu zdecydował się Artis Lażdins. Jego uderzenie zostało jednak zatrzymane, a piłka szczęśliwie trafiła pod nogi Aleksandra Toneva, który miał otwartą drogę do bramki. Piłkarz Lecha wygrał pojedynek biegowy z Pawłem Oleksym i potężnym strzałem pokonał Dariusza Trelę. Gol wyraźnie zaskoczył miejscowych, którzy jeszcze do końca nie otrząsnęli się po straconej bramce... a już przegrywali 0-3. Atak pozycyjny gości mocnym strzałem po ziemi wykończył Rafał Murawski.
Bohater
Na wyróżnienie zasługuje przede wszystkim dwóch skrzydłowych Lecha Poznań, którzy pokazali dziś swoim vis-a-vis jak powinno się grać na boku boiska. Zarówno Gergo Lovrencsics, jak i Aleksandar Tonev, strzelili także po pięknej bramce.
Rozczarowanie
Pavol Cicman. Kilku piłkarzy Piasta zagrało dziś poniżej swojego poziomu, ale Słowak był dziś dramatycznie słaby. Skrzydłowy notował straty, nie podawał w tempo, a także nie walczył o piłki. Po przegranym pojedynku z obrońcą Lecha, natychmiast rozkładał ręce i szukał wzrokiem sędziego. Tak grający Cicman to hamulcowy w drużynie Piasta. Słowak kilkukrotnie zwolnił dobrze zapowiadające się kontrataki miejscowych.
Co ciekawego
- Na stadionie przy ulicy Okrzei panowała dziś fantastyczna atmosfera na trybunach. Kibice obu ekip przekrzykiwali się jeszcze przed rozpoczęciem spotkania. Miło ogląda się mecze przy takiej oprawie i dopingu z obu stron. Niestety, to coraz rzadszy obrazek na polskich stadionach.
- W 18. minucie błąd popełnili Damian Zbozień wespół z Adrianem Klepczyńskim, który zaryzykował wyjście do rywala, ale nie zdołał go zatrzymać. W konsekwencji w pole karne Piasta wbiegł Aleksandar Tonev, który uderzył z 13 metrów prosto w poprzeczkę.
- W pewnym ataku gospodarzy sędzia nie zauważył ewidentnej pozycji spalonej Hamalainena, a także zagrania ręką Fina...
- Po pół godzinie gry Lech wyszedł z szybkim atakiem, który jednak zatrzymał się przed polem karnym Piasta. Gdy wydawało się, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane i lechici będą musieli przeprowadzić atak pozycyjny... piłkę wypuścił sobie Gergo Lovrencsics, który następnie potężnie huknął w stronę bramki. Piłka weszła idealnie w "okienko".
- Gospodarze mogli doprowadzić do wyrównania sekundy po straconym golu. Strzał Pawła Oleksego głową świetnie zatrzymał jednak Buric. Chwilę później boczny obrońca uderzał nogą, ale tym razem zatrzymali go obrońcy Lecha.
- Goście po strzeleniu trzeciej bramki wyraźnie się rozochocili. W drugiej połowie to właściwie tylko oni atakowali. Dariusz Trela zatrzymał jednak uderzenia Hamalainena oraz dwa Ślusarskiego (w tym jedno w sytuacji sam na sam). Gospodarze odpowiedzieli jedynie strzałem Lazdinsa zza pola karnego. Piłka odbiła się jednak od słupka i wyszła na aut bramkowy.
- Był to szósty pojedynek Piasta z Lechem w ekstraklasie. Gliwiczanie tylko jednego z tych spotkań nie przegrali.
- Pierwszy raz w tej rundzie mecz na ławce rezerwowych rozpoczął Ruben Jurado. Marcin Brosz przeciwko Lechowi desygnował tylko jednego napastnika i aż trzech środkowych pomocników. Ten eksperyment trudno uznać za udany. Trener Piasta zrezygnował z niego po przerwie i na plac boju posłał Hiszpana, a zdjął Zganiacza.
- Gliwiczanie grali dziś bardzo bojaźliwie. Trener Brosz swoją drużynę na spotkanie z Lechem ustawił zbyt defensywnie. Natomiast w samej grze zawodników z Gliwic widać było nadmierny respekt dla przyjezdnych. Miejscowi obawiali się zaatakować Lecha większą ilością graczy na jego połowie. Przez to Piast właściwie poważniej nie zagroził bramce strzeżonej przez Jasmina Buricia.