Piast - Lech 0-2. Fatalna passa z "Kolejorzem" trwa...

23.09.2013
0-4, 0-3, a teraz 0-2 - tak prezentują się ostatnio osiągane wyniki Piasta w konfrontacjach z Lechem Poznań. Mimo - wątpliwego - progresu gliwiczanie wciąż nie potrafią nawiązać równej walki.
Wydarzenie
Piętnasta minuta. Lech Poznań wznawiał grę z rzutu rożnego. Piłka po dośrodkowaniu wpadła wprost pod nogi Łukasza Teodorczyka, a napastnik "Kolejorza" - niepilnowany - zdążył przyjąć futbolówkę, a następnie skierować ją do siatki. Ewidentny błąd w tej sytuacji popełnili zawodnicy Piasta Gliwice, nie przeszkadzając Teodorczykowi.

Bohater
Dariusz Trela. Co by było, gdyby "Trelowego" w bramce Piasta zabrakło? Prawdopodobnie powtórka z Poznania sprzed roku. Niejednokrotnie bramkarz Piasta interweniował poza polem karnym, naprawiając to, co defensorzy zepsuli.

Rozczarowanie
Tomasz Podgórski. Kapitan Piasta po raz kolejny nie dokończył spotkania... Powodem zdjęcia go z boiska nie była bynajmniej kontuzja, a zwyczajnie mierna dyspozycja. Owszem - "Podgór" walczył o każdy centymetr murawy, ale nie wnosił nic w ofensywne poczynania gospodarzy.

Co ciekawego
- Frekwencja na gliwickiej arenie z meczu na mecz rośnie. Dziś przy Okrzei zameldowało się ponad pięć tysięcy kibiców - mimo niesprzyjającej aury.

- Drugie trafienie dla poznańskiej ekipy padło w pięćdziesiątej trzeciej minucie. Goście kilkukrotnie próbowali pokonać Dariusza Trelę, ale ten - jak w transie - blokował kolejne uderzenia. W końcu sztuka ta udała się Łukaszowi Teodorczykowi. Tym samym napastnik zdobył swojego drugiego gola w spotkaniu.

- Pierwsza żółta kartka w meczu została pokazana w osiemdziesiątej trzeciej minucie. A ukarany został nią Kamil Wilczek, choć mogłoby się wydawać, że wcześniej piłkarze za takie same przewinienia nie byli w ogóle napominani.

- Dobre spotkanie rozgrywał Adrian Klepczyński. Mimo nielicznych błędów w przyjęciu piłki, "Klepa" starał się być tam, gdzie powinien, naprawiając błędy kolegów.

- W drugiej połowie - kiedy Piast przegrywał - gliwiczanie oddali jeden celny strzał na bramkę Macieja Gostomskiego. A miało to miejsce w... osiemdziesiątej ósmej minucie za sprawą Rubena.

- Tym razem Patrick Dytko w ogóle nie pojawił się na murawie. W ostatnim spotkaniu dostał kilka minut, a dziś całe starcie przesiedział na ławce - mimo bezsprzecznej świeżości, jaką mógłby wprowadzić skrzydłowy do gry gliwiczan.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również