Piast - KSZO 0-0. Szkoleniowiec gospodarzy odesłany na trybuny!
20.08.2010
- Nie przestraszyliśmy się Piasta, choć przed meczem każdy skazywał nas na pożarcie. Przyjechaliśmy na teren kandydata do awansu do ekstraklasy, więc zdobyty punkt - zwłaszcza w naszej sytuacji finansowej i organizacyjnej - jest bezcenny! - cieszył się Jakub Cieciura. Pomocnik KSZO wraz ze swoimi kolegami nie miał się czego wstydzić. Szczególnie w pierwszej odsłonie, w której to oni nadawali ton wydarzeniom na boisku. Uderzenia Tomasza Persony i Krystiana Kanarskiego były jednak zbyt mało precyzyjne, by zaskoczyć Jakuba Szmatułę.
Bramkarz Piasta poczuł się na tyle pewnie, że mógł zostać współautorem chyba najbardziej kuriozalnego gola roku. Szmatuła postanowił zawiązać sznurowadło w momencie, gdy z niespodziewanym atakiem sunęli zawodnicy przeciwnika... - Krzyknąłem od razu, żeby podniósł głowę! Serce mocniej zadrżało - opowiadał Jarosław Kaszowski, który w porę obudził golkipera. Ten zdążył wrócić pod swoją bramkę, a Kanarskiemu zabrakło zimnej krwi w wykończeniu akcji.
Po zmianie stron inicjatywę wreszcie przejęli niebiesko-czerwoni. Najgroźniej pod bramką Michała Wróbla było po dośrodkowaniu Jakuba Biskupa. Piłka spadła wprost na głowę Bartosza Iwana, ale przyjezdnym w sukurs przyszedł słupek. - Brakowało dziś strzałów z dystansu. Mieliśmy też częściej rozgrywać akcje skrzydłami - bił się w pierś Sławomir Szary.
Najgoręcej było jednak w ciągu ostatniego kwadransa. - Wydaje mi się, że gracz KSZO zagrał piłkę ręką. Arbiter podobno też to zauważył, ale stwierdził, że takie zagranie nie kwalifikuje się na podyktowanie "jedenastki" - "Kasza" tłumaczył sporną sytuację w polu karnym ekipy z Ostrowca Świętokrzyskiego. Innego zdania byli Marcin Brosz i Dariusz Dudek, którzy w iście sprinterskim stylu pognali w stronę bocznego rozjemcy. - Nie będę tego komentował. Przekroczyłem wyznaczoną strefę i sędzia główny wyprosił mnie na trybuny - rzucił szkoleniowiec gliwiczan, który resztę spotkania obserwował z "tunelu", przez który piłkarze wychodzą na murawę.
Konferencja prasowa
Czesław Jakołcewicz (trener KSZO): Jestem zadowolony z gry moich zawodników w pierwszej połowie. Przejechaliśmy 250 km w dniu meczu i w końcówce spotkania po graczach było już widać zmęczenie. Dla nas ten wynik to sukces, choć przy lepszym rozegraniu kilku sytuacji mogliśmy powalczyć nawet o coś więcej.
Marcin Brosz (trener Piasta): Straciliśmy dwa punkty, ale na tym świat się nie kończy. Mieliśmy swoje szanse, ale dopóki nie będziemy ich wykorzystywać, mecze będą wyglądały podobnie.
Bramkarz Piasta poczuł się na tyle pewnie, że mógł zostać współautorem chyba najbardziej kuriozalnego gola roku. Szmatuła postanowił zawiązać sznurowadło w momencie, gdy z niespodziewanym atakiem sunęli zawodnicy przeciwnika... - Krzyknąłem od razu, żeby podniósł głowę! Serce mocniej zadrżało - opowiadał Jarosław Kaszowski, który w porę obudził golkipera. Ten zdążył wrócić pod swoją bramkę, a Kanarskiemu zabrakło zimnej krwi w wykończeniu akcji.
Po zmianie stron inicjatywę wreszcie przejęli niebiesko-czerwoni. Najgroźniej pod bramką Michała Wróbla było po dośrodkowaniu Jakuba Biskupa. Piłka spadła wprost na głowę Bartosza Iwana, ale przyjezdnym w sukurs przyszedł słupek. - Brakowało dziś strzałów z dystansu. Mieliśmy też częściej rozgrywać akcje skrzydłami - bił się w pierś Sławomir Szary.
Najgoręcej było jednak w ciągu ostatniego kwadransa. - Wydaje mi się, że gracz KSZO zagrał piłkę ręką. Arbiter podobno też to zauważył, ale stwierdził, że takie zagranie nie kwalifikuje się na podyktowanie "jedenastki" - "Kasza" tłumaczył sporną sytuację w polu karnym ekipy z Ostrowca Świętokrzyskiego. Innego zdania byli Marcin Brosz i Dariusz Dudek, którzy w iście sprinterskim stylu pognali w stronę bocznego rozjemcy. - Nie będę tego komentował. Przekroczyłem wyznaczoną strefę i sędzia główny wyprosił mnie na trybuny - rzucił szkoleniowiec gliwiczan, który resztę spotkania obserwował z "tunelu", przez który piłkarze wychodzą na murawę.
Konferencja prasowa
Czesław Jakołcewicz (trener KSZO): Jestem zadowolony z gry moich zawodników w pierwszej połowie. Przejechaliśmy 250 km w dniu meczu i w końcówce spotkania po graczach było już widać zmęczenie. Dla nas ten wynik to sukces, choć przy lepszym rozegraniu kilku sytuacji mogliśmy powalczyć nawet o coś więcej.
Marcin Brosz (trener Piasta): Straciliśmy dwa punkty, ale na tym świat się nie kończy. Mieliśmy swoje szanse, ale dopóki nie będziemy ich wykorzystywać, mecze będą wyglądały podobnie.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów