Piast - Kolejarz 2-0. Śląski patent na Kolejarza? To rzeczywistość
12.05.2012
Wydarzenie
60. minuta. Kolejna, "enta" już akcja gliwiczan prowadzona w kierunku bramki Kolejarza. Była ona jednak swego rodzaju wyjątkowa, bo... w końcu skuteczna. Mateusz Matras minął na prawej stronie boiska rywali, podał piłkę do Pavola Cicmana. Ten bez namysłu dośrodkował futbolówkę w pole karne gości. Tam czekał na nią hiszpański snajper, Ruben Jurado Fernandez i precyzyjnym, mocnym strzałem, pokonał bramkarza drużyny przeciwnej, wyprowadzając Piasta na prowadzenie!
Bohater
Ruben Jurado Fernandez. Gdyby nie Hiszpan, siła ofensywna Piasta zmniejszyłaby się o połowę. Dynamiczny, niebezpieczny i nieprzewidywalny, taki dziś był napastnik Piasta. Do tego dołożył soczyste, bramkowe trafienie w drugiej połowie, co podkreśla dobry występ.
Rozczarowanie
Postawa Kolejarza Stróże. Mało futbolu, dużo fauli - tak w skrócie można opisać ambicje gości w dzisiejszym spotkaniu. A idealnym dowodem na niesportowe zachowanie graczy Kolejarza jest ilość żółtych kartek i "czerwone napomnienie" dla kapitana zespołu. Z takim nastawieniem, trudno o korzystny wynik w Gliwicach.
Co ciekawego
- Po długim oczekiwaniu, do zdrowia wrócił Łukasz Krzycki. Obrońca przez kilka tygodni nie potrafił się uporać z kontuzją łydki.
- Od początku meczu obie ekipy były nastawione na coś zupełnie innego. Gliwiczanie, żądni gry, chcieli stworzyć widowisko z dużą ilością goli. Z kolei goście ze Stróżów, najwyraźniej zainspirowani dzisiejszą galą sportów walki KSW, ograniczyli się do boiskowej walki, nacechowanej sporą dozą agresji.
- Po pierwszej połowie stroną dominującą byli gospodarze. Arbiter główny, gdyby nie tolerował zapaśniczych chwytów gości w ich polu karnym, mógłby podyktować dwa rzuty karne dla Piasta. Ten przewinień się jednak nie dopatrzył.
- Po wznowieniu gry, sędziemu Arturowi Radziszewskiemu, nie spodobało się zachowanie Dariusza Dudka, więc postanowił wyprosić drugiego trenera Piasta na trybuny. Ten, po wyrażeniu swojej dezaprobaty, poddał się arbitrowi.
- Niejednokrotnie strzałów "w swoim stylu", czyli technicznie zza pola karnego, próbował Ruben Jurado Fernandez. Za każdym razem niewiele brakowało, a futbolówka zatrzepotałaby w siatce Kolejarza.
- Bliski gola po uderzeniu z rzutu wolnego był Tomasz Podgórski. Dobrze na linii zachował się jednak Dominik Sobański, popisując się rewelacyjną robinsonadą.
- Kiedy w następnej akcji Ruben Jurado Fernandez zaczął pędzić w kierunku bramki rywala, równo z trawą od tyłu "wyciął" go Dariusz Walęciak. Sędzia był nieubłagany - czerwona kartka i koniec zawodów dla kapitana Kolejarza.
- W dziesięciu przeciwko Piastowi grać trudno. Przekonał się o tym Kolejarz w 77. minucie meczu, kiedy piękną, indywidualną akcją popisał się Mateusz Bodzioch. Mijał rywali niczym tyczki slalomowe, wbiegł w pole karne, porozglądał się i podał do niepilnowanego Wojciecha Kędziory. Ten zdążył sprawdzić, jak ustawiony jest bramkarz, celnie przymierzyć i oddać skuteczny strzał. "Kędi" miał tyle wolnego czasu, że pewnie mógłby w międzyczasie zawiązać buta... Sporą ignorancją (nie)popisali się obrońcy ekipy przyjezdnej.
- Po dzisiejszym zwycięstwie, gliwiczanie umocnili się na pozycji lidera, mając trzy punkty przewagi nad Niecieczą i Pogonią Szczecin.
- Wojciech Kędziora zrównał się na czele klasyfikacji strzelców z Arkadiuszem Aleksandrem z Sandecji Nowy Sącz.
60. minuta. Kolejna, "enta" już akcja gliwiczan prowadzona w kierunku bramki Kolejarza. Była ona jednak swego rodzaju wyjątkowa, bo... w końcu skuteczna. Mateusz Matras minął na prawej stronie boiska rywali, podał piłkę do Pavola Cicmana. Ten bez namysłu dośrodkował futbolówkę w pole karne gości. Tam czekał na nią hiszpański snajper, Ruben Jurado Fernandez i precyzyjnym, mocnym strzałem, pokonał bramkarza drużyny przeciwnej, wyprowadzając Piasta na prowadzenie!
Bohater
Ruben Jurado Fernandez. Gdyby nie Hiszpan, siła ofensywna Piasta zmniejszyłaby się o połowę. Dynamiczny, niebezpieczny i nieprzewidywalny, taki dziś był napastnik Piasta. Do tego dołożył soczyste, bramkowe trafienie w drugiej połowie, co podkreśla dobry występ.
Rozczarowanie
Postawa Kolejarza Stróże. Mało futbolu, dużo fauli - tak w skrócie można opisać ambicje gości w dzisiejszym spotkaniu. A idealnym dowodem na niesportowe zachowanie graczy Kolejarza jest ilość żółtych kartek i "czerwone napomnienie" dla kapitana zespołu. Z takim nastawieniem, trudno o korzystny wynik w Gliwicach.
Co ciekawego
- Po długim oczekiwaniu, do zdrowia wrócił Łukasz Krzycki. Obrońca przez kilka tygodni nie potrafił się uporać z kontuzją łydki.
- Od początku meczu obie ekipy były nastawione na coś zupełnie innego. Gliwiczanie, żądni gry, chcieli stworzyć widowisko z dużą ilością goli. Z kolei goście ze Stróżów, najwyraźniej zainspirowani dzisiejszą galą sportów walki KSW, ograniczyli się do boiskowej walki, nacechowanej sporą dozą agresji.
- Po pierwszej połowie stroną dominującą byli gospodarze. Arbiter główny, gdyby nie tolerował zapaśniczych chwytów gości w ich polu karnym, mógłby podyktować dwa rzuty karne dla Piasta. Ten przewinień się jednak nie dopatrzył.
- Po wznowieniu gry, sędziemu Arturowi Radziszewskiemu, nie spodobało się zachowanie Dariusza Dudka, więc postanowił wyprosić drugiego trenera Piasta na trybuny. Ten, po wyrażeniu swojej dezaprobaty, poddał się arbitrowi.
- Niejednokrotnie strzałów "w swoim stylu", czyli technicznie zza pola karnego, próbował Ruben Jurado Fernandez. Za każdym razem niewiele brakowało, a futbolówka zatrzepotałaby w siatce Kolejarza.
- Bliski gola po uderzeniu z rzutu wolnego był Tomasz Podgórski. Dobrze na linii zachował się jednak Dominik Sobański, popisując się rewelacyjną robinsonadą.
- Kiedy w następnej akcji Ruben Jurado Fernandez zaczął pędzić w kierunku bramki rywala, równo z trawą od tyłu "wyciął" go Dariusz Walęciak. Sędzia był nieubłagany - czerwona kartka i koniec zawodów dla kapitana Kolejarza.
- W dziesięciu przeciwko Piastowi grać trudno. Przekonał się o tym Kolejarz w 77. minucie meczu, kiedy piękną, indywidualną akcją popisał się Mateusz Bodzioch. Mijał rywali niczym tyczki slalomowe, wbiegł w pole karne, porozglądał się i podał do niepilnowanego Wojciecha Kędziory. Ten zdążył sprawdzić, jak ustawiony jest bramkarz, celnie przymierzyć i oddać skuteczny strzał. "Kędi" miał tyle wolnego czasu, że pewnie mógłby w międzyczasie zawiązać buta... Sporą ignorancją (nie)popisali się obrońcy ekipy przyjezdnej.
- Po dzisiejszym zwycięstwie, gliwiczanie umocnili się na pozycji lidera, mając trzy punkty przewagi nad Niecieczą i Pogonią Szczecin.
- Wojciech Kędziora zrównał się na czele klasyfikacji strzelców z Arkadiuszem Aleksandrem z Sandecji Nowy Sącz.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów