Piast - Karabach 2-2. Zabrakło niewiele... i aż tak dużo

25.07.2013
To mógł być piękny wieczór przy Okrzei. Prawdopodobnie wystarczyło wytrzymać fizycznie dogrywkę, aby doprowadzić do rzutów karnych. To się nie udało, a gliwiczanie odpadli z europejskich pucharów...
Wydarzenie
36. minuta. Tomasz Podgórki wrzucił piłkę w pole karne, a tam już na nią czekał Marcin Robak. Snajper gliwiczan od razu wiedział, jak skierować futbolówkę do siatki - uderzając z przewrotki. Jak pomyślał - tak zrobił. Tym samym na gliwickim obiekcie padło trafienie z tych okraszanych mianem "stadiony świata". Fantastyczne uderzenie dało "Niebiesko-czerwonym" możliwość walki o awans w dogrywce

Bohater
Wyróżnienie jednego zawodnika Piasta byłoby niewybaczalnym grzechem. Każdy piłkarz ubrany dziś w niebiesko-czerwone barwy dał popis ogromnej ambicji i niespożytych sił. Nieobca gliwiczanom była też ponadprzeciętna determinacja. W dwóch słowach - ŚWIATOWA KLASA!

Co ciekawego
- Było to pierwsze - historyczne - spotkanie Piasta w europejskich pucharach przy Okrzei.

- Na trybunach zameldowało się - oficjalnie - czterech fanów z Azerbejdżanu.

- Od początku spotkania bardzo ofensywnie usposobiony był Piast, ale kiedy sytuacja tego wymagała, zawodnicy atakujący cofali się do defensywy, zabezpieczając "tyły".

- Przy pierwszej zmianie w ekipie z Gliwic nastąpiła też modyfikacja ustawienia. Rubena zastąpił na murawie Artis Lazdins, zajmując pozycję drugiego defensywnego pomocnika. Z kolei Łukasz Hanzel ustawił się bardziej ofensywnie, niż to miało miejsce przed zmianą Hiszpana.

- Z kolei powołanie na boisko Tomasa Docekala sprawiło, że Piast grał... dwoma napastnikami. To tylko pokazało, że Marcin Brosz postawił na zwycięstwo, decydując się na tak niespodziewany ruch.

- Druga połowa była popisem gry gliwiczan. Gospodarze zdominowali Azerów, co rusz dochodząc do sytuacji bramkowych. Bardzo wysoko "podeszli" także boczni obrońcy Brosza, co wzmocniło siłę rażenia.

- W samej końcówce Richard wyszedł "sam na sam" z Jakubem Szumskim, ale młody bramkarz okazał się lepszy od doświadczonego napastnika! Golkiper popisał się kapitalnym wybiciem piłki, uprzedzając atakującego z Azerbejdżanu.

- Po dziewięćdziesiątej minucie na tablicy wyników widniało dwa do jednego. Stąd niezbędna była dogrywka. W przerwie nieoceniona okazała się być pomoc sztabu szkoleniowego, który pomagał zawodnikom w dojściu do zapasów sił.

- Gromkie brama towarzyszyły zawodnikom Piasta podczas wychodzenia na drugą połowę dogrywki. Kibice z Okrzei zgotowali fantastyczną oprawę arcyważnego dla Gliwic spotkania.

- W sto siódmej minucie starcia Piasta z Karabachem padł rozstrzygający gol, a autorem okazał się Ulrich Kapolongo. Wprowadzony pod koniec regulaminowego czasu gry napastnik okazał się być katem walczących o awans gospodarzy.

- Od sto dziesiątej minuty gliwiczanie ewidentnie nie mieli sił, żeby dalej nękać defensywę Karabachu, co jest w pełni zrozumiałe. Energii, jaką gospodarze włożyli w podstawowe dziewięćdziesiąt minut, zwyczajnie zabrakło na samą końcówkę dogrywki.

- Nawiązując do słów Marka Motyki, że Piast reprezentował wszystkich Polaków można się odnieść tylko w jeden sposób - reprezentował godnie i za to należą się słowa uznania.




 
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również