Piast - Jagiellonia 2-1. Pojawiło się światełko w tunelu

04.11.2013
W końcu piłkarze Piasta mogą położyć się spać ze świadomością, że dali z siebie wszystko i w pełni zasłużyli na trzy punkty. Bo Jagiellonia Białystok - mimo zdobytej bramki - nie istniała dziś przy Okrzei.
Wydarzenie
56. minuta. W polu karnym Piasta miało być spokojnie. Piłka w nie wpadła, ale na posterunku był Csaba Horvath, a poczynania defensora asekurował jeszcze Dariusz Trela. Kiedy golkiper chciał zgarnąć futbolówkę... obrońca najpierw wpadł na niego, a potem nie pozwolił mu wstać... W rezultacie Bekim Balaj zdobył - prawdopodobnie - najłatwiejszą i najśmieszniejszą jednocześnie bramkę w karierze.

Bohater
Cała drużyna Piasta za - w końcu - walkę o każdy metr boiska. Dzisiaj gracze z Gliwic wzięli sobie do serc słowa kibiców "Macie biegać i się starać, a jak nie, to wyp******ać", bo naprawdę zostawili bardzo dużo sił na murawie. Wysoki pressing, dobieganie do rywali, wślizgi pełne poświęcenia i brak myślenia "I tak do piłki nie dobiegnę". Za taką postawę - BRAWO!

Rozczarowanie
Mateusz Matras. Rosły pomocnik miał być liderem środka pola w Piaście, a tymczasem jego gra wyglądała co najmniej źle. Niedokładnie rozegranie, brak dynamiki i - ogólnie - brak pomysłu. To zdecydowanie nie był najlepszy występ Matrasa. Bo walczył, ale to za mało.

Co ciekawego
- Kibice zdecydowali się na protest w pierwszej połowie, nie prowadząc dopingu. Ten wrócił dopiero w drugiej części gry.

- O pierwszych czterdziestu pięciu minutach można powiedzieć tyle, że... były. Co wyróżniało tę część gry spośród innych? Że - prawdopodobnie - była najsłabsza w tym sezonie.

- W przerwie doszło aż do trzech zmian. Dwóch w Jagiellonii i jednej w Piaście.

- W sześćdziesiątej piątej minucie Ukah został ukarany czerwoną kartką za - w interpretacji sędziego - zagranie ręką w polu karnym. Co ciekawe, przewinienie zostało popełnione... przed szesnastką.

- Równie słaby co Matras był Tomasz Podgórski. Niemal każda jego decyzja była zła, a - tak naprawdę - wyszło mu jedno - uderzenie z rzutu wolnego jeszcze w pierwszej połowie. Poza tym kilka sprintów, wślizgów. I tak można opisać występ kapitana Piasta w starciu z Jagiellonią, bo szczęśliwie zaliczona asysta przy golu Horvatha niewiele zmienia.

- Piast zdecydowanie dominował zarówno w pierwszej, jak i w drugiej połowie. Gdyby nie kuriozalnie stracona bramka - moglibyśmy mówić o niezłym występie gliwiczan. Ale liczy się całokształt... Choć mimo to było poprawnie.

- Zdecydowanie na plus był występ Wojciecha Kędziory. Widać, że "Niebiesko-czerwonym" brakowało właśnie tego zawodnika, który nie odpuści nikomu w żadnej sytuacji. "Kędiego" pewnie napędzają też kibice, którzy co chwilę zaznaczali ogromną sympatię do ofensywnego zawodnika Piasta.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również