Piast - Górnik Łęczna 0-0. Popis indolencji strzeleckiej
07.11.2014
Wydarzenie
Bezkompromisowy był zespół Piasta w ligowych meczach od 25 sierpnia. Wówczas gliwiczanie zremisowali bezbramkowo w Bełchatowie i aż do dzisiaj nie dzielili się punktami w T-Mobile Ekstraklasie. Seria ta przerwana została w konfrontacji z drugim z beniaminków najwyższej klasy rozgrywkowej.
Bohater
Alberto Cifuentes. Hiszpański bramkarz może nie bronił jakoś spektakularnie, jednak gdyby nie on to łęcznianie wygraliby dzisiaj w Gliwicach i to dość wysoko. Tylko odpowiedniemu ustawianiu się swojego golkipera oraz indolencji strzeleckiej gości „Piastunki” zawdzięczają fakt, iż wywalczyły chociaż ten jeden, mizerny punkcik.
Rozczarowanie
Piast, szczególnie w pierwszej połowie, postanowił przypomnieć swoim kibicom jak słabo spisywał się chociażby w inauguracyjnej odsłonie meczu z Jagiellonią. Łęczna grała ładniej, składniej i stwarzała sobie co i rusz dobre okazje do zdobycia goli. Najlepsze zmarnowali Hasani oraz Czernych, nie strzelając do siatki w 100% sytuacjach.
Co ciekawego
- W barwach gości mecz rozpoczął Maciej Szmatiuk, wieloletni gracz „Piastunek”.
- Efektem naprawdę słabej gry Kostii Vassiljeva było jego zejście z boiska już w przerwie meczu. Miejsce Estończyka zajął Łukasz Hanzel.
- Oba zespoły zmierzyły się ze sobą po raz pierwszy w historii Ekstraklasy.
- W 62 minucie Górnik powinien zdobyć nie jednego, a dwa gole. Najpierw Cifuentes odbił piłkę po uderzeniu Mierzejewskiego. Z dobitki nie trafił natomiast Czernych.
- Trzynaście minut przed końcem pojedynku nie popisali się tym razem Szałachowski z Czernychem, który i tym razem powinien się był wpisać na listę strzelców.
Bezkompromisowy był zespół Piasta w ligowych meczach od 25 sierpnia. Wówczas gliwiczanie zremisowali bezbramkowo w Bełchatowie i aż do dzisiaj nie dzielili się punktami w T-Mobile Ekstraklasie. Seria ta przerwana została w konfrontacji z drugim z beniaminków najwyższej klasy rozgrywkowej.
Bohater
Alberto Cifuentes. Hiszpański bramkarz może nie bronił jakoś spektakularnie, jednak gdyby nie on to łęcznianie wygraliby dzisiaj w Gliwicach i to dość wysoko. Tylko odpowiedniemu ustawianiu się swojego golkipera oraz indolencji strzeleckiej gości „Piastunki” zawdzięczają fakt, iż wywalczyły chociaż ten jeden, mizerny punkcik.
Rozczarowanie
Piast, szczególnie w pierwszej połowie, postanowił przypomnieć swoim kibicom jak słabo spisywał się chociażby w inauguracyjnej odsłonie meczu z Jagiellonią. Łęczna grała ładniej, składniej i stwarzała sobie co i rusz dobre okazje do zdobycia goli. Najlepsze zmarnowali Hasani oraz Czernych, nie strzelając do siatki w 100% sytuacjach.
Co ciekawego
- W barwach gości mecz rozpoczął Maciej Szmatiuk, wieloletni gracz „Piastunek”.
- Efektem naprawdę słabej gry Kostii Vassiljeva było jego zejście z boiska już w przerwie meczu. Miejsce Estończyka zajął Łukasz Hanzel.
- Oba zespoły zmierzyły się ze sobą po raz pierwszy w historii Ekstraklasy.
- W 62 minucie Górnik powinien zdobyć nie jednego, a dwa gole. Najpierw Cifuentes odbił piłkę po uderzeniu Mierzejewskiego. Z dobitki nie trafił natomiast Czernych.
- Trzynaście minut przed końcem pojedynku nie popisali się tym razem Szałachowski z Czernychem, który i tym razem powinien się był wpisać na listę strzelców.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów