Piast Gliwice - zaskoczyli nawet trenera

06.06.2009
- Myśląc o Piaście, trzeba wypowiadać się w samych superlatywach - podsumowuje grę gliwiczan Piotr Mandrysz, były szkoleniowiec zespołu, który w ekstraklasie zajął dziesiąte miejsce.
Komentarz
[b]Dariusz Fornalak [/b](trener drużyny): W większości spotkań prezentowaliśmy się nieźle i z gry drużyny byłem zadowolony. Zdarzyło się jednak kilka wpadek. Mam na myśli najgorszy w naszym wykonaniu mecz ze Śląskiem Wrocław i pojedynek z Lechią Gdańsk, które w mojej ocenie było kompromitacją. Zespół, który był absolutnym beniaminkiem, miał takie cechy w sobie, że zaskoczył również i mnie. Młodzi ludzie, dla których był to pierwszy sezon na tym szczeblu rozgrywek, w spotkaniach o niebywale dużym ciężarze gatunkowym wytrzymali napięcie. Na starcie dostali zastrzyk adrenaliny i wywiązali się ze swoich zadań wzorowo. Jest to bagaż doświadczeń, który niedługo może zaprocentować.

Głos eksperta
[b]Piotr Mandrysz [/b](były trener): Myśląc o Piaście w minionym sezonie, trzeba wypowiadać się w samych superlatywach. Wiadomo było, że większość spotkań rozegra "na wyjazdach" co nie jest sprawą łatwą. Piłkarze wywiązali się jednak z zadania i zapewnili sobie stosunkowo pewne utrzymanie. Cieszy postawa linii obrony. Miałem okazję trenować Kasprzika, który systematycznie podnosi swój poziom. Dzięki temu jest już jednym z najlepszych bramkarzy w ekstraklasie. Zespół Piasta stopniowo się odmładza. Coraz więcej młodych piłkarzy wchodzi do pierwszego składu, co jest dobrym prognostykiem na przyszłość.

[b]Plusy[/b]
Przede wszystkim wypromowanie się młodych, bardzo dobrych zawodników. Glik, Smektała czy
Wilczek już stanowią o sile drużyny, a po "oszlifowaniu" mogą przydać się nie tylko Dariuszowi Fornalakowi, ale i... Leo Beenhakkerowi. Do tego gra obronna Piasta. Piąta defensywa ligi uchroniła zespół przed spadkiem, a mieszanka doświadczenia i młodości pokrzyżowała plany niejednemu przeciwnikowi. Plusem z pewnością jest fakt żywiołowego zainteresowania klubem przez miasto z deklaracjami o powstaniu nowego stadionu do 2011 roku na czele.

[b]Minusy[/b]
Fatalna skuteczność! Tylko 17 zdobytych goli, to najgorszy dorobek w ekstraklasie. Gliwiczanie aż 15 razy schodzili z placu gry bez zdobyczy bramkowej. W żadnym meczu nie uzyskali powyżej dwóch trafień. Ponadto brak solidnego zaplecza w postaci piłkarzy z Młodej Ekstraklasy, gdzie Piast zajął przedostatnie miejsce.

[b]Najlepszy zawodnik[/b]
Grzegorz Kasprzik - Jeszcze rok temu poza Śląskiem niemalże anonimowy. Teraz pretendent do występów w najsilniejszych zespołach ligi. Śmiało można stwierdzić, że gdyby nie "Kapel", Piast miałby o wiele większe problemy z pozostaniem w elicie.

[b]Najlepszy mecz[/b]
Piast - Wisła Kraków 1-1. Pewna siebie Wisła przyjechała do Gliwic po komplet punktów i została boleśnie skarcona. Mądra gra "Piastunek" w obronie i konsekwentne wybijanie z rytmu rywala sprawiły, że przy Okrzei mieliśmy sporego kalibru niespodziankę.

[b]Rozczarowanie[/b]
Nie indywidualne, a raczej "globalne". Chodzi o mecze w Wodzisławiu, których zarówno piłkarze jak i (a może przede wszystkim?) kibice mieli już serdecznie dość. Obiekt przy Okrzei był do dyspozycji gliwiczan dopiero od kwietnia. Nie nacieszą się nim jednak zbyt długo... bo od listopada planowana jest kolejna przeprowadzka. Kierunek? A jakże! Wodzisław!
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również