Piast Gliwice pierwszym "Noworocznym" liderem ze Śląska w XXI wieku!
08.01.2016
W Gliwicach pytani o perspektywę walki o tytuł Mistrzów Polski są bardzo ostrożni. Głównym celem podopiecznych trenera Radoslava Latala miało być na ten sezon zakwalifikowanie się do grupy mistrzowskiej. Trudno pozbyć się przeświadczenia, że to założenie zostało już zrealizowanie. Wobec pięciopunktowej przewagi nad drugą w tabeli Legią Warszawa i aż 9 „oczek” więcej od trzeciej Cracovii nie sposób nie zastanowić się nad szansami gliwiczan na pierwszy w historii klubu Tytuł.
Sprawdziliśmy jak na ostateczne rozstrzygnięcia w lidze przekładało się zakończenie roku w fotelu lidera. Pod lupę wzięliśmy rezultaty z XXI wieku. Tego typu statystyka zdaje się być dla gliwiczan dość optymistyczna.
W ostatnich 15 sezonach ośmiokrotnie zdarzyło się, że zespół który kończył rok z największą liczbą punktów kilka miesięcy później cieszył się z Mistrzostwa Polski. Aż pięciokrotnie ta sztuka udała się krakowskiej Wiśle, dwa razy Legii Warszawa, a raz Śląskowi Wrocław. Co więcej, tylko raz liderowi po zmianie roku w kalendarzu „udało się” roztrwonić pięciopunktową przewagę. Mowa o... Wiśle, która Sylwestra 2009 spędzała w komfortowej sytuacji patrząc z góry na resztę stawki, ale wobec wybornej formy Lecha Poznań kolejnej wiosny była bezradna i na finiszu rozgrywek oglądała plecy „Kolejorza”.
Jak w trwającym tysiącleciu kończyły ekipy, którym ostatecznie nie udało się obronić pierwszego miejsca w lidze zajmowanego 31 grudnia poprzedniego roku? Tylko Jagiellonia w sezonie 2010/11 wypadła poza podium kończąc rozgrywki na czwartej pozycji. Wicemistrzostwem szczycili się legioniści, gracze szczecińskiej Pogoni, wiślacy, bełchatowianie, brązowe medale zakładali na szyję lechici.

Wszelkie wnioski i prognozy może utrudnić skomplikowany system w jakim toczą się obecne rozgrywki naszej Ekstraklasy. Bez względu na to z jakim stanem punktowym zakończą fazę zasadniczą gliwiczanie, ich przewaga na początku zmagań w decydujących 7 seriach znacząco stopnieje. Z tym problemem nie poradzili sobie rok temu w Legii, za to rok wcześniej pod wodzą Henninga Berga „wojskowi” swoją przewagę z jesieni wiosną znacząco zwiększyli!
Sprawdziliśmy jak na ostateczne rozstrzygnięcia w lidze przekładało się zakończenie roku w fotelu lidera. Pod lupę wzięliśmy rezultaty z XXI wieku. Tego typu statystyka zdaje się być dla gliwiczan dość optymistyczna.
W ostatnich 15 sezonach ośmiokrotnie zdarzyło się, że zespół który kończył rok z największą liczbą punktów kilka miesięcy później cieszył się z Mistrzostwa Polski. Aż pięciokrotnie ta sztuka udała się krakowskiej Wiśle, dwa razy Legii Warszawa, a raz Śląskowi Wrocław. Co więcej, tylko raz liderowi po zmianie roku w kalendarzu „udało się” roztrwonić pięciopunktową przewagę. Mowa o... Wiśle, która Sylwestra 2009 spędzała w komfortowej sytuacji patrząc z góry na resztę stawki, ale wobec wybornej formy Lecha Poznań kolejnej wiosny była bezradna i na finiszu rozgrywek oglądała plecy „Kolejorza”.
Jak w trwającym tysiącleciu kończyły ekipy, którym ostatecznie nie udało się obronić pierwszego miejsca w lidze zajmowanego 31 grudnia poprzedniego roku? Tylko Jagiellonia w sezonie 2010/11 wypadła poza podium kończąc rozgrywki na czwartej pozycji. Wicemistrzostwem szczycili się legioniści, gracze szczecińskiej Pogoni, wiślacy, bełchatowianie, brązowe medale zakładali na szyję lechici.

Wszelkie wnioski i prognozy może utrudnić skomplikowany system w jakim toczą się obecne rozgrywki naszej Ekstraklasy. Bez względu na to z jakim stanem punktowym zakończą fazę zasadniczą gliwiczanie, ich przewaga na początku zmagań w decydujących 7 seriach znacząco stopnieje. Z tym problemem nie poradzili sobie rok temu w Legii, za to rok wcześniej pod wodzą Henninga Berga „wojskowi” swoją przewagę z jesieni wiosną znacząco zwiększyli!
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów