Piast Gliwice jak... Liverpool, ale wzorować się chcą na Borussii Dortmund
15.04.2013
Jeśli Piast Gliwice wygra dzisiaj z Lechem Poznań, zrówna się z punktami z trzecim Śląskiem Wrocław. Czy słynna już "toporna piłka" faktycznie namiesza w czołówce? - Kiedyś wszyscy zachwycaliśmy się dwójką atakujących Liverpoolu: Michaelem Owenem i Emilem Heskey'em. Człowiek o wiele mądrzejszy ode mnie stworzył potęgę i nikt nie mówił, że "The Reds" grają topornie. Mówiło się raczej, że ten Liverpool gra fajną piłkę, ma swój styl. W ataku mieli jednego wysokiego napastnika do walki w powietrzu i drugiego, mniejszego, do gry kombinacyjnej. My staramy się powielić ten schemat - tłumaczy trener Marcin Brosz.
Kolejną krążącą opinią jest to, że to nie Piast jest taki mocny, tylko nasza liga ma mizerny poziom. - Polemizowałbym z tym stwierdzeniem. Liga stale podnosi poziom, idzie do przodu. Właściwie to brakuje tylko takiego impulsu w postaci jakiegoś dobrego występu polskiej drużyny w europejskich pucharach. Jeśli dwa, trzy zespoły zaistnieją na arenie międzynarodowej, to już nikt nie będzie używał takich argumentów - uważa szkoleniowiec gliwiczan, który nie ukrywa, że liczy na szerszą współpracę z Borussią Dortmund.
Nie tak dawno przedstawiciele Piasta przebywali w Dortmundzie. Niewykluczone, że efektem wizyty będą wzmocnienia gliwickiego zespołu. - Rozmawiamy, by chociaż jednego zawodnika stamtąd ściągnąć. Sięgnięcie po piłkarza z Niemiec, nawet młodego i niezbyt znanego, nie jest obarczone zbyt wielkim ryzykiem. Mieszka tam wielu Polaków, którzy mogą nam jakoś zrecenzować występy takiego gracza. Poza tym do Dortmundu jest stosunkowo blisko. Łatwiej i taniej jest tam pojechać i na miejscu zobaczyć zawodnika, którego chce się mieć - mówi dla "Przeglądu Sportowego" Brosz.
- Tak na marginesie, to Borussia jest dla nas wzorem do naśladowania. Kilkanaście lat temu byli w niebycie, a teraz liczą się w Europie. My oglądamy nie tylko ich piłkarzy, ale też przypatrujemy się organizacji pracy w klubie i systemowi szkolenia. Warto pewne sprawdzone wzorce przenieść na polski grunt - podkreśla trener Piasta.
Kolejną krążącą opinią jest to, że to nie Piast jest taki mocny, tylko nasza liga ma mizerny poziom. - Polemizowałbym z tym stwierdzeniem. Liga stale podnosi poziom, idzie do przodu. Właściwie to brakuje tylko takiego impulsu w postaci jakiegoś dobrego występu polskiej drużyny w europejskich pucharach. Jeśli dwa, trzy zespoły zaistnieją na arenie międzynarodowej, to już nikt nie będzie używał takich argumentów - uważa szkoleniowiec gliwiczan, który nie ukrywa, że liczy na szerszą współpracę z Borussią Dortmund.
Nie tak dawno przedstawiciele Piasta przebywali w Dortmundzie. Niewykluczone, że efektem wizyty będą wzmocnienia gliwickiego zespołu. - Rozmawiamy, by chociaż jednego zawodnika stamtąd ściągnąć. Sięgnięcie po piłkarza z Niemiec, nawet młodego i niezbyt znanego, nie jest obarczone zbyt wielkim ryzykiem. Mieszka tam wielu Polaków, którzy mogą nam jakoś zrecenzować występy takiego gracza. Poza tym do Dortmundu jest stosunkowo blisko. Łatwiej i taniej jest tam pojechać i na miejscu zobaczyć zawodnika, którego chce się mieć - mówi dla "Przeglądu Sportowego" Brosz.
- Tak na marginesie, to Borussia jest dla nas wzorem do naśladowania. Kilkanaście lat temu byli w niebycie, a teraz liczą się w Europie. My oglądamy nie tylko ich piłkarzy, ale też przypatrujemy się organizacji pracy w klubie i systemowi szkolenia. Warto pewne sprawdzone wzorce przenieść na polski grunt - podkreśla trener Piasta.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów