Piast Gliwice - historia działa się na naszych oczach!
16.05.2016
Wydarzenie – w tym przypadku wybór nie był trudny. Tytuł wicemistrzowski wywalczony przez „Piastunki” to wynik bez precedensu w całej, ponad 70-cio letniej, historii gliwickiego klubu. A przecież jeszcze w połowie lat 90-tych XX wieku piłkarskiego Piasta nie było w ogóle na mapie Polski. Jeszcze 10 lat temu drużyna ta nigdy nie występowała w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jeszcze kilka lat temu musiała grać w Wodzisławiu Ślaskim, gdyż jej stadion nie spełniał ekstraklasowych wymogów!
Bohater – liderem defensywy był Hebert, kapitanem Murawski, w środku pola brylował Vacek, a siatki rywali dziurawili Nespor wespół z Barisziciem. Na tytuł bohatera niebiesko-czerwonych najbardziej zasłużył sobie jednak Jakub Szmatuła. Jedyny piłkarz wicemistrzów Polski, który nie opuścił w całym sezonie ani jednej ligowej potyczki. Wielokrotnie ratował zespół przed, wydawałoby się, niechybnymi stratami bramek, obronił też kilka rzutów karnych. Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie doświadczony golkiper w bramce „Piastunek”, wynik osiągnięty przez drużynę na zakończenie sezonu byłby jednak nieco gorszy.
Rozczarowanie – w tej kategorii decydujemy się pozostawić wolne miejsce. No bo jak to tak? Najlepszy sezon w historii klubu, a my mamy się doszukiwać jakichś rozczarowań? Toż to najzwyczajniej w świecie nie uchodzi! Poza tym – tak naprawdę takowych po prostu w tym roku, w Gliwicach, nie stwierdzono.
Najlepszy mecz – nie była to łatwa decyzja. Pamiętamy przecież niezwykle istotną wygraną z Górnikiem Zabrze 3:2. Pamiętamy cenne zwycięstwa latem z Cracovią, Legią oraz Lechem. Nie sposób zapomnieć również grudniowego tryumfu nad mistrzami Polski 2:0, pomimo gry w mocno osłabionym składzie czy chociażby niedawnej wygranej z Lechią. Mimo wszystko wyróżnić chcemy w tym miejscu spotkanie rozegrane na otwarcie stadionu w Niecieczy. Piast zwyciężył wówczas na obiekcie beniaminka 5:3 i choć gra w defensywie „bandy Latala” nie zachwycała, nie zapominajmy jednak, że przecież to gole są solą futbolu. A tych w tym sezonie, w żadnym innym spotkaniu Ekstraklasy, nie padło aż tyle.
Najsłabszy mecz – skoro zwracamy uwagę na ilość bramek, będziemy konsekwentni i w tym miejscu. 1 grudnia niebiesko-czerwoni nie zagrali bynajmniej w Zabrzu jakoś wyjątkowo słabo. Trafili jednak na doskonale dysponowanych przeciwników, z mającym swój własny „dzień konia” Romanem Gergelem na czele i zostali rozbici w stosunku 5:2. Spotkanie to warto zapamiętać również z uwagi na fakt, iż outsider tabeli pokonał w nim ówczesnego lidera zmagań. To jest Ekstraklasa, tego nie zrozumiesz.
Prognoza – wszelkie powyższe kategorie są tak naprawdę naszą subiektywną oceną dni minionych. W tym miejscu natomiast musimy zabawić się poniekąd we wróżkę. Co czeka dalej „Piastunki” podczas nadchodzących miesięcy? Czy gra w europejskich pucharach wpłynie negatywnie na zespół, jak niegdyś na chorzowski Ruch, czy ostatnio na Śląsk i Jagiellonię? Czy uda się przy Okrzei zatrzymać Kamila Vacka oraz Martina Nespora? Odpowiedzi na powyższe pytania oczywiście nie znamy. Coś nam jednak karze wierzyć, że mądrze zarządzany klub z Gliwic wyjdzie bez szwanku z powyższych opresji. A skoro wiara czyni cuda, to wierzymy... że się uda.
Bohater – liderem defensywy był Hebert, kapitanem Murawski, w środku pola brylował Vacek, a siatki rywali dziurawili Nespor wespół z Barisziciem. Na tytuł bohatera niebiesko-czerwonych najbardziej zasłużył sobie jednak Jakub Szmatuła. Jedyny piłkarz wicemistrzów Polski, który nie opuścił w całym sezonie ani jednej ligowej potyczki. Wielokrotnie ratował zespół przed, wydawałoby się, niechybnymi stratami bramek, obronił też kilka rzutów karnych. Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie doświadczony golkiper w bramce „Piastunek”, wynik osiągnięty przez drużynę na zakończenie sezonu byłby jednak nieco gorszy.
Rozczarowanie – w tej kategorii decydujemy się pozostawić wolne miejsce. No bo jak to tak? Najlepszy sezon w historii klubu, a my mamy się doszukiwać jakichś rozczarowań? Toż to najzwyczajniej w świecie nie uchodzi! Poza tym – tak naprawdę takowych po prostu w tym roku, w Gliwicach, nie stwierdzono.
Najlepszy mecz – nie była to łatwa decyzja. Pamiętamy przecież niezwykle istotną wygraną z Górnikiem Zabrze 3:2. Pamiętamy cenne zwycięstwa latem z Cracovią, Legią oraz Lechem. Nie sposób zapomnieć również grudniowego tryumfu nad mistrzami Polski 2:0, pomimo gry w mocno osłabionym składzie czy chociażby niedawnej wygranej z Lechią. Mimo wszystko wyróżnić chcemy w tym miejscu spotkanie rozegrane na otwarcie stadionu w Niecieczy. Piast zwyciężył wówczas na obiekcie beniaminka 5:3 i choć gra w defensywie „bandy Latala” nie zachwycała, nie zapominajmy jednak, że przecież to gole są solą futbolu. A tych w tym sezonie, w żadnym innym spotkaniu Ekstraklasy, nie padło aż tyle.
Najsłabszy mecz – skoro zwracamy uwagę na ilość bramek, będziemy konsekwentni i w tym miejscu. 1 grudnia niebiesko-czerwoni nie zagrali bynajmniej w Zabrzu jakoś wyjątkowo słabo. Trafili jednak na doskonale dysponowanych przeciwników, z mającym swój własny „dzień konia” Romanem Gergelem na czele i zostali rozbici w stosunku 5:2. Spotkanie to warto zapamiętać również z uwagi na fakt, iż outsider tabeli pokonał w nim ówczesnego lidera zmagań. To jest Ekstraklasa, tego nie zrozumiesz.
Prognoza – wszelkie powyższe kategorie są tak naprawdę naszą subiektywną oceną dni minionych. W tym miejscu natomiast musimy zabawić się poniekąd we wróżkę. Co czeka dalej „Piastunki” podczas nadchodzących miesięcy? Czy gra w europejskich pucharach wpłynie negatywnie na zespół, jak niegdyś na chorzowski Ruch, czy ostatnio na Śląsk i Jagiellonię? Czy uda się przy Okrzei zatrzymać Kamila Vacka oraz Martina Nespora? Odpowiedzi na powyższe pytania oczywiście nie znamy. Coś nam jednak karze wierzyć, że mądrze zarządzany klub z Gliwic wyjdzie bez szwanku z powyższych opresji. A skoro wiara czyni cuda, to wierzymy... że się uda.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów