Piast Gliwice - GKS Bełchatów 5-0. Kolejny milowy krok trenera Piasta

29.10.2014
Pomiędzy ligowymi meczami Piasta, ze Śląskiem oraz z Jagiellonią, trener gospodarzy wymienił w wyjściowym składzie kilku graczy, co spotkało się z krytycznymi głosami. Dziś Angel Perez Garcia poprawił jeszcze swoje poprzednie osiągnięcie. Od pierwszej minuty, względem meczu z „Jagą”, zagrało aż ośmiu nowych graczy gliwiczan.
Norbert Barczyk/pressfocus.pl
Wydarzenie
Okazało się jednak, że roszady w składzie nie wpłynęły źle na zespół. Piast od początku wszedł dobrze w ten mecz. Przejął inicjatywę. Z pomysłem atakował bramkę gości i nawet gdy bełchatowianie próbowali odrabiać straty, ani przez chwilę nie wydawało się, że gliwiczanie mogą ten mecz przegrać. Efekt – pierwszy od czasu reaktywacji „Piastunek”, awans do ćwierćfinału Pucharu Polski. I kolejny znaczący wynik trenera Garcii w roli gliwickiego szkoleniowca.

Bohater
Ciężko było dzisiaj wyróżnić konkretnego gracza Piasta. I to nie tylko dlatego, że cały zespół zagrał dobrze. Po prostu i Gerard Badia, i Dawid Janczyk zaliczyli świetne zawody. Hiszpan rządził w drugiej linii, rozdzielał piłki, atakował, no i strzelił dwa gole, a przy trzecim asystował. Janczyk natomiast udowodnił, że jest już w 100% gotów do powrotu w świat wielkiej piłki. Zdobył dwie bramki, przy kolejnej podawał. Tych dwóch „muszkieterów” rozmontowało GKS Bełchatów.

Rozczarowanie
Czy coś nas dzisiaj rozczarowało? Absolutnie nie. Po takim meczu uczucie zawiedzenia raczej się nie pojawia. I dotyczy to nawet postawy piłkarzy GKS-u, którzy przez długie minuty, pomimo niekorzystnego wyniku, starali się strzelić choć honorowego gola. Rozczarowani mogą więc być jedynie podopieczni Kamila Kieresia, gdyż ich przygoda w Pucharze Polski 2014/15 dobiegła w Gliwicach końca.

Co ciekawego
- W wyjściowym składzie „Piastunek”, po raz pierwszy w historii, wychodzi Dawid Janczyk. W drużynie gości natomiast pojawia się, pauzujący ostatnio z powodu kontuzji, Alexis Norambuena.

- Pierwsza połowa pod dyktando Piasta. Goście, jak już spróbowali się „odgryzać”, zostali dwukrotnie skarceni przez duet Badia – Janczyk.

- Mimo zwycięstwa nie będą dzisiejszej potyczki dobrze wspominali Matej Izvolt i Jakub Szmatuła. Obaj musieli opuścić boisko z powodu odniesionych kontuzji.

- Piąty gol dla Piasta pada po natchnionym zagraniu reprezentanta Estonii – Konstantina Vassiljeva, który lobem, niemalże z połowy boiska, ustala wynik rywalizacji.
źródło: sportslaski.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również