Piast Gliwice, czyli raz czysta poezja, raz... zupełne obłąkanie
05.12.2010
Komentarz
Jakub Biskup (pomocnik Piasta): - Nie ustrzegliśmy się błędów, ale i tak uważam, że jesień była dla nas w miarę dobra. Nie mam wątpliwości, że w rywalizacji o awans będziemy do samego końca. A trzecia pozycja jest idealna, żeby na wiosnę rozpocząć pościg.
Plusy
Mówi się, że budować zespół powinno się od końca, czyli obrony. Najwyraźniej mocno do siebie wziął tę dewizę Marcin Brosz. Zespół prowadzony przed młodego szkoleniowca na tyłach spisuje się bardzo dobrze, a można powiedzieć, że wszystko za sprawą kapitalnie grającego profesora - Adriana Klepczyńskiego, ale też przebojowego Czecha, Jana Buryana. Sprowadzenie obcokrajowca do Gliwic było bardzo dobrym posunięciem. Potwierdzić tę tezę błyskawicznie mogą fani “Piastunek”, których serca szybko przez “Jano” zostały podbite.
Minusy
Podczas oglądania meczów z udziałem Piasta Gliwice można odnieść wrażenie, jakby piłkarze mieli początki demencji starczej. Raz wiedzą, co się dzieje na boisku, mają pełną kontrolę nad rywalem, a ich gra to czysta poezja. Jednak po upływie kilku dni biegają jak obłąkane dzieci po murawie. Podania niecelne, anemiczne pchnięcia piłki zamiast strzałów, a futbolówka rozgrywana... do tyłu. Kolejnym mankamentem jest atak, a raczej jego brak. Sprowadzony w trakcie trwania rundy Maycon ma potencjał i chęci, ale w I lidze jest mu się ciężko odnaleźć. Aby realnie myśleć o awansie, prezes Drabicki i menadżer Bodzioch powinni zakasać rękawy i czym prędzej wybrać się na zakupy. Tylko nie mogą chodzić po second handach! Należy raczej poszukać wśród dobrych, markowych sklepów.
Najlepszy zawodnik
Jest jeden śmiałek, który gra jak zaprogramowany. Strzela, podaje, rozgrywa, odbiera piłki - człowiek orkiestra. Świetnie spisuje się jako napastnik, pomocnik i obrońca. Gdyby kazano mu stanąć na bramce, Jakub Szmatuła mógłby zacząć obawiać się o miejsce w składzie. Jakub Biskup był tej rundy zdecydowanie wyróżniającą się postacią. Dowodzą temu gołe statystyki. Został nie tylko najlepszym strzelcem zespołu (8 goli), ale również najlepszym asystentem (7 asyst). W klasyfikacji kanadyjskiej zdobyłby całkiem pokaźną sumkę 15 punktów.
Najlepszy mecz
Bardzo ważne zwycięstwo ukoronowane wyśmienitymi zagraniami gliwiczanie odnieśli… 10. dnia, 10. miesiąca, 2010 roku. Wtedy Piast na obiekcie w Wodzisławiu Śląskim podejmował Podbeskidzie Bielsko-Biała. Może pierwsza połowa nie układała się do końca po myśli trenera Brosza, ale w drugiej odsłonie “Niebiesko-czerwoni” grali koncertowo. Przegrywając, potrafili podnieść się z kolan i ostatecznie wygrać 2-1. Charakterek to oni mają, oj mają. Niestety, to była jedna z niewielu okazji w rundzie jesiennej, kiedy dane kibicom było obejrzeć tego “ekstraklasowego” Piasta.
Rozczarowanie
Wiele spodziewano się po Michale Chałbińskim. Miał on nie tylko zapewnić wiele sytuacji strzeleckich, ale też zdobywać bramki. Nie zrealizował póki co ani jednego z celów. Zawodnik zagrał na początku kilka słabych meczów, a potem z gry wykluczyła go kontuzja. Zdecydowanie bardziej zawiódł jednak pewien młody chłopak - Roman Maciejak. Firmowe zagranie Maciejaka, czyli w pełni nieskuteczna przewrotka, nie przekonało ani kibiców Piasta, ani samego szkoleniowca. Najlepszym dowodem na niezadowolenie Marcina Brosza z gry swojego podopiecznego była reakcja podczas meczu Piast - Kolejarz, kiedy to młokos został ściągnięty z boiska w… 31. minucie!
Prognoza na wiosnę
Tylko lepiej! Szkoleniowiec stworzył z dobrych zawodników zespół. Poukładał całą zbieraninę piłkarzy w jedną, sensowna całość, niczym LEGO. Widać, że zabawa ta nie jest Broszowi obca. Widoczne jest zgranie i spora ambicja. Jeśli zimą dobrze przygotują się pod względem technicznym, to wiosna powinna należeć do nich. Oczywiście aby w Piaście wszystko działało na tip-top, trzeba nowego, skutecznego napastnika. Jak spełnią ten warunek, to jedynym słabym ogniwem “Piastunek” będzie brak własnego obiektu, choć jak widać w Wodzisławiu Śląskim aura służy zawodnikom, bo jesienią ani razu nie zaznali tam goryczy porażki.
Jakub Biskup (pomocnik Piasta): - Nie ustrzegliśmy się błędów, ale i tak uważam, że jesień była dla nas w miarę dobra. Nie mam wątpliwości, że w rywalizacji o awans będziemy do samego końca. A trzecia pozycja jest idealna, żeby na wiosnę rozpocząć pościg.
Plusy
Mówi się, że budować zespół powinno się od końca, czyli obrony. Najwyraźniej mocno do siebie wziął tę dewizę Marcin Brosz. Zespół prowadzony przed młodego szkoleniowca na tyłach spisuje się bardzo dobrze, a można powiedzieć, że wszystko za sprawą kapitalnie grającego profesora - Adriana Klepczyńskiego, ale też przebojowego Czecha, Jana Buryana. Sprowadzenie obcokrajowca do Gliwic było bardzo dobrym posunięciem. Potwierdzić tę tezę błyskawicznie mogą fani “Piastunek”, których serca szybko przez “Jano” zostały podbite.
Minusy
Podczas oglądania meczów z udziałem Piasta Gliwice można odnieść wrażenie, jakby piłkarze mieli początki demencji starczej. Raz wiedzą, co się dzieje na boisku, mają pełną kontrolę nad rywalem, a ich gra to czysta poezja. Jednak po upływie kilku dni biegają jak obłąkane dzieci po murawie. Podania niecelne, anemiczne pchnięcia piłki zamiast strzałów, a futbolówka rozgrywana... do tyłu. Kolejnym mankamentem jest atak, a raczej jego brak. Sprowadzony w trakcie trwania rundy Maycon ma potencjał i chęci, ale w I lidze jest mu się ciężko odnaleźć. Aby realnie myśleć o awansie, prezes Drabicki i menadżer Bodzioch powinni zakasać rękawy i czym prędzej wybrać się na zakupy. Tylko nie mogą chodzić po second handach! Należy raczej poszukać wśród dobrych, markowych sklepów.
Najlepszy zawodnik
Jest jeden śmiałek, który gra jak zaprogramowany. Strzela, podaje, rozgrywa, odbiera piłki - człowiek orkiestra. Świetnie spisuje się jako napastnik, pomocnik i obrońca. Gdyby kazano mu stanąć na bramce, Jakub Szmatuła mógłby zacząć obawiać się o miejsce w składzie. Jakub Biskup był tej rundy zdecydowanie wyróżniającą się postacią. Dowodzą temu gołe statystyki. Został nie tylko najlepszym strzelcem zespołu (8 goli), ale również najlepszym asystentem (7 asyst). W klasyfikacji kanadyjskiej zdobyłby całkiem pokaźną sumkę 15 punktów.
Najlepszy mecz
Bardzo ważne zwycięstwo ukoronowane wyśmienitymi zagraniami gliwiczanie odnieśli… 10. dnia, 10. miesiąca, 2010 roku. Wtedy Piast na obiekcie w Wodzisławiu Śląskim podejmował Podbeskidzie Bielsko-Biała. Może pierwsza połowa nie układała się do końca po myśli trenera Brosza, ale w drugiej odsłonie “Niebiesko-czerwoni” grali koncertowo. Przegrywając, potrafili podnieść się z kolan i ostatecznie wygrać 2-1. Charakterek to oni mają, oj mają. Niestety, to była jedna z niewielu okazji w rundzie jesiennej, kiedy dane kibicom było obejrzeć tego “ekstraklasowego” Piasta.
Rozczarowanie
Wiele spodziewano się po Michale Chałbińskim. Miał on nie tylko zapewnić wiele sytuacji strzeleckich, ale też zdobywać bramki. Nie zrealizował póki co ani jednego z celów. Zawodnik zagrał na początku kilka słabych meczów, a potem z gry wykluczyła go kontuzja. Zdecydowanie bardziej zawiódł jednak pewien młody chłopak - Roman Maciejak. Firmowe zagranie Maciejaka, czyli w pełni nieskuteczna przewrotka, nie przekonało ani kibiców Piasta, ani samego szkoleniowca. Najlepszym dowodem na niezadowolenie Marcina Brosza z gry swojego podopiecznego była reakcja podczas meczu Piast - Kolejarz, kiedy to młokos został ściągnięty z boiska w… 31. minucie!
Prognoza na wiosnę
Tylko lepiej! Szkoleniowiec stworzył z dobrych zawodników zespół. Poukładał całą zbieraninę piłkarzy w jedną, sensowna całość, niczym LEGO. Widać, że zabawa ta nie jest Broszowi obca. Widoczne jest zgranie i spora ambicja. Jeśli zimą dobrze przygotują się pod względem technicznym, to wiosna powinna należeć do nich. Oczywiście aby w Piaście wszystko działało na tip-top, trzeba nowego, skutecznego napastnika. Jak spełnią ten warunek, to jedynym słabym ogniwem “Piastunek” będzie brak własnego obiektu, choć jak widać w Wodzisławiu Śląskim aura służy zawodnikom, bo jesienią ani razu nie zaznali tam goryczy porażki.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów