Piast - GKS Katowice 2-1. Piłkarze Piasta: Oni umierali na boisku!
06.08.2010
- W przerwie padły ważne słowa dotyczące realiów I ligi. Gdy tutaj tracisz gola, to o wiele trudniej go odrobić. Dlatego druga część miała pokazać, czy stać nas na wygrywanie w każdym spotkaniu - podkreślał Sławomir Szary. I wyszło na to, że gliwiczan rzeczywiście stać. Zresztą, postarał się o to sam Szary, który na kilka chwil przed końcowym gwizdkiem uderzył przepięknie z rzutu wolnego. Piłka wpadła w okienko bramki GieKSy!
Goście natomiast nie mieli zamiaru robić dobrej miny do złej gry. Przyznawali, że ten gol gospodarzom po prostu się należał. - Piast chciał wygrać i się nie bał. My z kolei chcieliśmy wygrać, ale się baliśmy. Dlatego wracamy z niczym - stwierdził Dariusz Fornalak, trener GKS-u, który po meczu miał się nad czym zastanawiać. - W pierwszej połowie byliśmy na dobrej drodze, żeby coś tu ograć, w drugiej już nas... nie było - Adrian Napierała nie owijał w bawełnę.
Pech jego zespołu rozpoczął się kilka minut po przerwie. Wtedy to błąd popełnił Grzegorz Goncerz. - Straciłem piłkę, rywal pojechał z kontrą, a potem był już strzał życia Kuby Smektały - relacjonował "Gonzo". Skrzydłowy jedenastki z Bukowej mógł tylko oglądać jak po atomowym strzale Smektały piłka odbija się od słupka i wpada do siatki. - Ta bramka podcięła nam skrzydła - dopowiadał.
Co innego miejscowi. - Do przerwy gra się nam nie układała, ale po zmianie stron byliśmy już o wiele bardziej nabuzowani - triumfował Mariusz Zganiacz. Mógł przy tym jednak żałować słabej w sumie skuteczności swojej drużyny. Świetne szanse marnowali bowiem Jakub Biskup i Michał Chałbiński. Adrian Klepczyński trafił zaś w poprzeczkę.
Katowiczanom na osłodę pozostała natomiast bramka Piotra Piechniaka. I w tym akurat przypadku piłkarze Fornalaka zasłużyli na brawa. Było tak: Goncerz umiejętnie znalazł w polu karnym Krzysztofa Kaliciaka, a ten przytomnie zgrał piłkę na głowę wspomnianego Piechniaka. Obrońcy Piasta nie za bardzo wiedzieli, co się dzieje...
Tyle że po ostatnim gwizdku to właśnie ona mieli pełne prawo spoglądać na rywali z góry. - Muszą zdawać sobie sprawę, że nie będziemy dawać im odpocząć, gdy oni umierają na boisku i łapią ich skurcze - rzucił Szary. Marcin Brosz zawody podsumował natomiast w swoim stylu: - Zwycięstwo z tak dobrym przeciwnikiem cieszy.
Cieszyć w Gliwicach musi też przewaga, jaką już na starcie sezonu Piast wypracował sobie nad GKS-em. Po ledwie dwóch kolejkach wynosi ona aż pięć punktów.
Goście natomiast nie mieli zamiaru robić dobrej miny do złej gry. Przyznawali, że ten gol gospodarzom po prostu się należał. - Piast chciał wygrać i się nie bał. My z kolei chcieliśmy wygrać, ale się baliśmy. Dlatego wracamy z niczym - stwierdził Dariusz Fornalak, trener GKS-u, który po meczu miał się nad czym zastanawiać. - W pierwszej połowie byliśmy na dobrej drodze, żeby coś tu ograć, w drugiej już nas... nie było - Adrian Napierała nie owijał w bawełnę.
Pech jego zespołu rozpoczął się kilka minut po przerwie. Wtedy to błąd popełnił Grzegorz Goncerz. - Straciłem piłkę, rywal pojechał z kontrą, a potem był już strzał życia Kuby Smektały - relacjonował "Gonzo". Skrzydłowy jedenastki z Bukowej mógł tylko oglądać jak po atomowym strzale Smektały piłka odbija się od słupka i wpada do siatki. - Ta bramka podcięła nam skrzydła - dopowiadał.
Co innego miejscowi. - Do przerwy gra się nam nie układała, ale po zmianie stron byliśmy już o wiele bardziej nabuzowani - triumfował Mariusz Zganiacz. Mógł przy tym jednak żałować słabej w sumie skuteczności swojej drużyny. Świetne szanse marnowali bowiem Jakub Biskup i Michał Chałbiński. Adrian Klepczyński trafił zaś w poprzeczkę.
Katowiczanom na osłodę pozostała natomiast bramka Piotra Piechniaka. I w tym akurat przypadku piłkarze Fornalaka zasłużyli na brawa. Było tak: Goncerz umiejętnie znalazł w polu karnym Krzysztofa Kaliciaka, a ten przytomnie zgrał piłkę na głowę wspomnianego Piechniaka. Obrońcy Piasta nie za bardzo wiedzieli, co się dzieje...
Tyle że po ostatnim gwizdku to właśnie ona mieli pełne prawo spoglądać na rywali z góry. - Muszą zdawać sobie sprawę, że nie będziemy dawać im odpocząć, gdy oni umierają na boisku i łapią ich skurcze - rzucił Szary. Marcin Brosz zawody podsumował natomiast w swoim stylu: - Zwycięstwo z tak dobrym przeciwnikiem cieszy.
Cieszyć w Gliwicach musi też przewaga, jaką już na starcie sezonu Piast wypracował sobie nad GKS-em. Po ledwie dwóch kolejkach wynosi ona aż pięć punktów.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku