Piast - Flota 3-2. Brawo, brawo, brawo! Gliwice dają radę...
04.05.2012
Wydarzenie
59. minuta. Wojciech Kędziora minął ustawionych po prawej stronie pola karnego defensorów Floty niczym tyczki treningowe. Następnie wrzucił futbolówkę wzdłuż bramkowej do Adriana Świątka, a ten głową umieścił ją w siatce Alana Wesołowskiego. Proste? Gliwiczanie w ten sposób udowodnili, że istotną cechą w ich grze jest zrozumienie.
Bohater
Adrian Świątek. Napastnik już dawno nie rozegrał tak dobrego meczu, jak dziś. Grał dynamicznie, przebojowo i bez strachu. Na dowód tego strzelił dwa gole, a przy trafieniu Rubena Jurado Fernandeza zanotował asystę.
Rozczarowanie
Hmm... Jeśli już musimy coś w tej rubryce napisać, to wrzućmy kamień do ogródka obrońców. Piast znów tracił gole i znów drżał o wynik do końca.
Co ciekawego
- Piast od początku postawił na zmasowany atak. Po trzech minutach gry gliwiczanie stworzyli sobie cztery dogodne okazje do wyjścia na prowadzenie.
- Skomasowana ofensywa przyniosła efekt już w 7. minucie. Piłkę z rzutu rożnego wrzucił Adrian Świątek. Futbolówka trafiła do Rubena Jurado Fernandeza, a ten bez skrupułów umieścił ją w siatce. Od tego momentu znacznie ożywiły się i tak głośne gliwickie trybuny.
- 1-0 to za mało dla "Niebiesko-czerwonych", stąd ataków ciąg dalszy. Gliwiczanie zdecydowali się nie schodzić z połowy Floty, co rusz nękając Artura Melona. Fantastyczną akcję w 21. minucie rozpoczął Mariusz Zganiacz. Następnie podał do Pavola Cicmana. Skrzydłowy "Piastunek" przełożył piłkę z lewej na prawą nogę, a później huknął co sił w nodze na bramkę Floty. O ile pierwsza interwencja Melona okazała się skuteczna, to przy dobitce Adriana Świątka nie miał szans.
- Mimo ciągłych ataków Piasta, Flota po kontrataku zdołała strzelić kontaktowego gola. Nnamani po otrzymaniu piłki z lewej strony boiska, bezbłędnie zmieścił piłkę między Jakubem Szmatułą, a słupkiem gliwickiej bramki. Nie najlepiej w tej sytuacji zachował się Wojciech Lisowski, który dał się zwieźć Krzysztofowi Bodzionemu na boku bloku defensywnego.
- W doliczonym czasie gry po wrzuceniu piłki z narożnika boiska, przewrotką chciał popisać się... Gediminas Paulauskas. Mimo szczerych chęci i ambicji, w wykonaniu wysokiego Litwina wyglądało to dosyć nieporadnie, a przy okazji ucierpieli defensorzy ze Świnoujścia.
- Dnia na pewno nie miał dziś Jan Buryan. Defensor oprócz dobrej gry destrukcyjnej, chciał też dorzucić gola. Na nieszczęście Czecha piłka albo minimalnie przelatywała koło słupka, albo.. uderzała w niego.
- Gliwiczanie ostatni raz trzy bramki w jednym meczu zdobyli... ponad miesiąc temu. 23 marca 2012 roku "Niebiesko-czerwoni" na własnym obiekcie trzy trafienia zaaplikowali Warcie Poznań. Wtedy dwa razy na listę strzelców wpisał się Ruben Jurado Fernandez, a raz trafił Wojciech Lisowski.
- Mimo dwóch straconych bramek, Jakub Szmatuła niespecjalnie miał co robić między słupkami swojej bramki. Rozgrzewającemu się niemal przez cały mecz golkiperowi w pewnym momencie zaczęło brakować... pomysłów na nowe ćwiczenia, więc poprzestał na swojskim podskakiwaniu.
59. minuta. Wojciech Kędziora minął ustawionych po prawej stronie pola karnego defensorów Floty niczym tyczki treningowe. Następnie wrzucił futbolówkę wzdłuż bramkowej do Adriana Świątka, a ten głową umieścił ją w siatce Alana Wesołowskiego. Proste? Gliwiczanie w ten sposób udowodnili, że istotną cechą w ich grze jest zrozumienie.
Bohater
Adrian Świątek. Napastnik już dawno nie rozegrał tak dobrego meczu, jak dziś. Grał dynamicznie, przebojowo i bez strachu. Na dowód tego strzelił dwa gole, a przy trafieniu Rubena Jurado Fernandeza zanotował asystę.
Rozczarowanie
Hmm... Jeśli już musimy coś w tej rubryce napisać, to wrzućmy kamień do ogródka obrońców. Piast znów tracił gole i znów drżał o wynik do końca.
Co ciekawego
- Piast od początku postawił na zmasowany atak. Po trzech minutach gry gliwiczanie stworzyli sobie cztery dogodne okazje do wyjścia na prowadzenie.
- Skomasowana ofensywa przyniosła efekt już w 7. minucie. Piłkę z rzutu rożnego wrzucił Adrian Świątek. Futbolówka trafiła do Rubena Jurado Fernandeza, a ten bez skrupułów umieścił ją w siatce. Od tego momentu znacznie ożywiły się i tak głośne gliwickie trybuny.
- 1-0 to za mało dla "Niebiesko-czerwonych", stąd ataków ciąg dalszy. Gliwiczanie zdecydowali się nie schodzić z połowy Floty, co rusz nękając Artura Melona. Fantastyczną akcję w 21. minucie rozpoczął Mariusz Zganiacz. Następnie podał do Pavola Cicmana. Skrzydłowy "Piastunek" przełożył piłkę z lewej na prawą nogę, a później huknął co sił w nodze na bramkę Floty. O ile pierwsza interwencja Melona okazała się skuteczna, to przy dobitce Adriana Świątka nie miał szans.
- Mimo ciągłych ataków Piasta, Flota po kontrataku zdołała strzelić kontaktowego gola. Nnamani po otrzymaniu piłki z lewej strony boiska, bezbłędnie zmieścił piłkę między Jakubem Szmatułą, a słupkiem gliwickiej bramki. Nie najlepiej w tej sytuacji zachował się Wojciech Lisowski, który dał się zwieźć Krzysztofowi Bodzionemu na boku bloku defensywnego.
- W doliczonym czasie gry po wrzuceniu piłki z narożnika boiska, przewrotką chciał popisać się... Gediminas Paulauskas. Mimo szczerych chęci i ambicji, w wykonaniu wysokiego Litwina wyglądało to dosyć nieporadnie, a przy okazji ucierpieli defensorzy ze Świnoujścia.
- Dnia na pewno nie miał dziś Jan Buryan. Defensor oprócz dobrej gry destrukcyjnej, chciał też dorzucić gola. Na nieszczęście Czecha piłka albo minimalnie przelatywała koło słupka, albo.. uderzała w niego.
- Gliwiczanie ostatni raz trzy bramki w jednym meczu zdobyli... ponad miesiąc temu. 23 marca 2012 roku "Niebiesko-czerwoni" na własnym obiekcie trzy trafienia zaaplikowali Warcie Poznań. Wtedy dwa razy na listę strzelców wpisał się Ruben Jurado Fernandez, a raz trafił Wojciech Lisowski.
- Mimo dwóch straconych bramek, Jakub Szmatuła niespecjalnie miał co robić między słupkami swojej bramki. Rozgrzewającemu się niemal przez cały mecz golkiperowi w pewnym momencie zaczęło brakować... pomysłów na nowe ćwiczenia, więc poprzestał na swojskim podskakiwaniu.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów