Piast - Dolcan 3-2. Męczarnia "Piastunek" na własne życzenie

09.05.2012
Zdaje się, że zawodnicy Piasta mają nie jeden, a dwa cele do osiągnięcia w każdym meczu. Po pierwsze: wygrać, a po drugie: stworzyć ciekawe, mrożące krew w żyłach widowisko. Dziś znów sięgnęli po komplet!
Wydarzenie
końcowe fragmenty gry. Piłkarze Piasta zdecydowanie opadli z sił, a kontrataki, które mogły definitywnie przypieczętować zwycięstwo gliwiczan, były rozgrywane strasznie mozolnie, bez polotu i wigoru. To jest jednak konsekwencją bardzo ambitnej i wymęczającej gry od pierwszej minuty. Gdyby gliwiczanie poprawili ten aspekt meczowy, zdecydowanie łatwiej byłoby im w ligowych bataliach.

Bohater
Wojciech Kędziora. Nie był to wybitny mecz gliwickiego napastnika, a świadczą o tym co najmniej trzy zmarnowane okazje, stuprocentowe! Jednak gdyby nie "Kędi", gospodarze prawdopodobnie nie sięgnęliby po trzy punkty, gdyż to on zaliczył dwa trafienia dla "Piastunek".

Rozczarowanie
Michał Pulkowski. Doświadczony pomocnik wszedł na boisko za kontuzjowanego Daniela Chylaszka, a mimo to zdążył skompletować dwie żółte kartki, co skutkowało usunięciem go z placu gry. Zdecydowanie lepszej postawy można oczekiwać od byłego gracza Ruchu Chorzów. 

Co ciekawego
- Od początku spotkania bardzo aktywny był Adrian Świątek. Grając na pozycji skrzydłowego, zgrywał piłki głową, a niejednokrotnie pokusił się o strzał.

- Gliwiczanie atakowali od początku, a skutek przyniosło to po 20 minutach gry, kiedy z rzutu wolnego piłkę w pole karne dośrodkował Adrian Świątek. Bezwzględny okazał się Adrian Klepczyński, wyprowadzając uderzeniem głową gospodarzy na prowadzenie.

- 1-0 to za mało, więc na akcję indywidualną porwał się Wojciech Kędziora. Najlepszy strzelec Piasta mijał defensorów Dolcanu, zbiegł z piłką na prawą stronę pola karnego i huknął w stronę Rafała Leszczyńskiego. Bramkarz z Ząbek nie miał szans na skuteczną interwencję. Tak zrobiło się 2-0.

- Minęły dwie minuty, więc "Niebiesko-czerwoni" ruszyli po kolejnego gola. Na pozycję "sam na sam" wyszedł Adrian Świątek, ale sędzia... postanowił zatrzymać grę i cofnąć do środkowego fragmentu boiska, gdzie faul popełnił Damian Jakubik. Oczywiście, zawodnik Dolcanu obejrzał żółtą kartkę, ale gdzie podział się niepisany "przywilej korzyści"?

- Ruben Jurado, Cicman, Ruben, Kędziora - gol! Ale w momencie zdobycia bramki, sędzia liniowy uniósł chorągiewkę do góry, sygnalizując pozycję spaloną "Kędiego".

- Kędziora raz, Kędziora dwa, Kędziora trzy i w końcu piłka w siatce! Tym razem wszystko zgodnie z przypisami. Duży wkład w zdobycie trzeciego trafienia mieli Adrian Świątek i Mateusz Bodzioch.

- Wystarczyła chwila nieuwagi i goście ustrzelili kontaktowe trafienie. Dobre podanie piłki otrzymał Maciej Tataj i z najbliższej odległości pokonał Jakuba Szmatułę.

- Zaraz po wznowieniu gry w 46. minucie Maciej Tataj przelobował bramkarza Piasta. Piłka już zmierzała do siatki "Piastunek", kiedy z linii bramkowej głową wybił ją Adrian Klepczyński.

- Druga połowa zdecydowanie bardziej wyrównana, niż pierwsza. Choć mimo to lepsze sytuacje do powiększenia dzisiejszego dorobku bramkowego mieli gospodarze.

- Po zwycięstwie gliwiczan i porażce Niecieczy, Piast ponownie zasiadł na pozycji lidera I ligi.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również