Piast - Cracovia 4-2. Passa trwa
20.09.2014
Wydarzenie
W przekroju całego meczu, kto wie czy nie najistotniejsza była decyzja trenera Garcii, którą ten podjął jeszcze... przed rozpoczęciem spotkania. Tydzień temu z Górnikiem hiszpański szkoleniowiec „Piastunek” wpuścił na boisko w trakcie gry Bartosza Szeligę, a ten odwdzięczył mu się akcją, po której Piast wygrał 2:1.
Dzisiaj tego gracza zobaczyliśmy w składzie gliwiczan od pierwszej minuty. I cóż się stało? Otóż to, że właśnie Szeliga wyprowadził gospodarzy na 1:0, strzałem z 18 minuty. A jako, że Cracovia w tym czasie również nie próżnowała i mogła swoje strzelić, jest jasne iż właśnie to trafienie piłkarza Piasta miało olbrzymie znaczenie i ustawiło pojedynek.
Bohater
W takiej sytuacji na miano bohatera gliwicko – krakowskiej rywalizacji zasługuje niewątpliwie trener Piasta. Trzeba mieć autorytet w zespole by bez skrupułów posadzić na ławce Tomasza Podgórskiego czy też doskonale dysponowanego tydzień temu Carlesa Marca. Trzeba mieć nosa by w miejsce tych graczy, postawić na takich, którzy zadecydują o losie konfrontacji. I to wszystko dziś Angel Perez Garcia pokazał, stawiając od pierwszej minuty na Szeligę oraz świetnie czyszczącego w środku pola – Łukasza Hanzela.
Rozczarowanie
Rozczarowała ekipa gości, szczególnie w zakresie skuteczności pod bramką, której strzegł najpierw Alberto Cifuentes, a później po kontuzji Hiszpana, Jakub Szmatuła. Poza dwoma zdobytymi bramkami, krakowianie mogli bowiem śmiało strzelić ich jeszcze z pięć lecz albo niemiłosiernie pudłowali, albo na miejscu był któryś z bramkarzy Piasta.
Co ciekawego
- Już w 10 minucie goście mieli doskonałą okazję na pierwsza bramkę, jednak Boubacar Diabang z metra strzelił obok słupka bramki Piasta.
- Przy golu Szeligi z 18 minuty, trzech obrońców Cracovii bezczynnie statystowało obok uderzającego zza pola karnego skrzydłowego gospodarzy. Nic dziwnego, że skończyło się to bramką.
- Wspomniany wyżej Senegalczyk Diabang ponownie mógł się wpisać na listę strzelców w minucie 32. Uderzył jednak wprost w Cifuentesa.
- Gol Gerarda Badii (34. minuta) to prawdziwy majstersztyk i zapewne będzie kandydował do miana bramki kolejki. Hiszpan pokonał Krzysztofa Pilarza pięknym, mierzonym strzałem z narożnika pola karnego, w długi róg bramki gości.
- Pierwsze 5 minut po zmianie stron mogło się dla Piasta skończyć bardzo źle. Najpierw Mateusz Żytko z rzutu karnego zdobył pierwszego gola dla „Pasów”, a chwilę później po fatalnym błędzie defensywy gospodarzy, tylko przytomna interwencja Cifuentesa uratowała „Piastunki” przed wynikiem 3:2.
- W 59 minucie Kamil Wilczek nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Pilarzem.
- Trzy minuty później kolejną przytomną zmianę przeprowadził trener Garcia. Na boisko wszedł Matej Izvolt i najpierw uderzył z szesnastu metrów minimalnie obok bramki, a chwilę później tak dograł piłkę do Wilczka, że mieliśmy 4:1.
- 15 minut przed końcem mogło być 4:2, ale Marcin Budziński przegrał pojedynek z Jakubem Szmatułą. W myśl porzekadła „co się odwlecze, to nie uciecze” powyższy rezultat zobaczyliśmy na tablicy w 81 minucie. Gola strzelił Miroslav Covilo.
- Piątą bramkę dla Piasta mogliśmy za to obejrzeć już w doliczonym czasie gry. Sędzia Jakubik tego gola nie uznał, odgwizdując spalonego.
W przekroju całego meczu, kto wie czy nie najistotniejsza była decyzja trenera Garcii, którą ten podjął jeszcze... przed rozpoczęciem spotkania. Tydzień temu z Górnikiem hiszpański szkoleniowiec „Piastunek” wpuścił na boisko w trakcie gry Bartosza Szeligę, a ten odwdzięczył mu się akcją, po której Piast wygrał 2:1.
Dzisiaj tego gracza zobaczyliśmy w składzie gliwiczan od pierwszej minuty. I cóż się stało? Otóż to, że właśnie Szeliga wyprowadził gospodarzy na 1:0, strzałem z 18 minuty. A jako, że Cracovia w tym czasie również nie próżnowała i mogła swoje strzelić, jest jasne iż właśnie to trafienie piłkarza Piasta miało olbrzymie znaczenie i ustawiło pojedynek.
Bohater
W takiej sytuacji na miano bohatera gliwicko – krakowskiej rywalizacji zasługuje niewątpliwie trener Piasta. Trzeba mieć autorytet w zespole by bez skrupułów posadzić na ławce Tomasza Podgórskiego czy też doskonale dysponowanego tydzień temu Carlesa Marca. Trzeba mieć nosa by w miejsce tych graczy, postawić na takich, którzy zadecydują o losie konfrontacji. I to wszystko dziś Angel Perez Garcia pokazał, stawiając od pierwszej minuty na Szeligę oraz świetnie czyszczącego w środku pola – Łukasza Hanzela.
Rozczarowanie
Rozczarowała ekipa gości, szczególnie w zakresie skuteczności pod bramką, której strzegł najpierw Alberto Cifuentes, a później po kontuzji Hiszpana, Jakub Szmatuła. Poza dwoma zdobytymi bramkami, krakowianie mogli bowiem śmiało strzelić ich jeszcze z pięć lecz albo niemiłosiernie pudłowali, albo na miejscu był któryś z bramkarzy Piasta.
Co ciekawego
- Już w 10 minucie goście mieli doskonałą okazję na pierwsza bramkę, jednak Boubacar Diabang z metra strzelił obok słupka bramki Piasta.
- Przy golu Szeligi z 18 minuty, trzech obrońców Cracovii bezczynnie statystowało obok uderzającego zza pola karnego skrzydłowego gospodarzy. Nic dziwnego, że skończyło się to bramką.
- Wspomniany wyżej Senegalczyk Diabang ponownie mógł się wpisać na listę strzelców w minucie 32. Uderzył jednak wprost w Cifuentesa.
- Gol Gerarda Badii (34. minuta) to prawdziwy majstersztyk i zapewne będzie kandydował do miana bramki kolejki. Hiszpan pokonał Krzysztofa Pilarza pięknym, mierzonym strzałem z narożnika pola karnego, w długi róg bramki gości.
- Pierwsze 5 minut po zmianie stron mogło się dla Piasta skończyć bardzo źle. Najpierw Mateusz Żytko z rzutu karnego zdobył pierwszego gola dla „Pasów”, a chwilę później po fatalnym błędzie defensywy gospodarzy, tylko przytomna interwencja Cifuentesa uratowała „Piastunki” przed wynikiem 3:2.
- W 59 minucie Kamil Wilczek nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Pilarzem.
- Trzy minuty później kolejną przytomną zmianę przeprowadził trener Garcia. Na boisko wszedł Matej Izvolt i najpierw uderzył z szesnastu metrów minimalnie obok bramki, a chwilę później tak dograł piłkę do Wilczka, że mieliśmy 4:1.
- 15 minut przed końcem mogło być 4:2, ale Marcin Budziński przegrał pojedynek z Jakubem Szmatułą. W myśl porzekadła „co się odwlecze, to nie uciecze” powyższy rezultat zobaczyliśmy na tablicy w 81 minucie. Gola strzelił Miroslav Covilo.
- Piątą bramkę dla Piasta mogliśmy za to obejrzeć już w doliczonym czasie gry. Sędzia Jakubik tego gola nie uznał, odgwizdując spalonego.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów