Piast - Cracovia 0-1. Kibice spadkowicza nie chcą u siebie "amatorów"
15.05.2010
- Znając trenera Oresta Lenczyka, podejrzewam, że Cracovia podejdzie do zawodów w stu procentach zaangażowana. Jestem przekonany, że zespół z Krakowa będzie chciał zagrać dla Arki. Najpierw przybliżył do mistrzostwa Lecha, więc pora, żeby pomógł kolejnemu przyjacielowi - stwierdził jeszcze przed pierwszym gwizdkiem Marcin Bojarski, w przeszłości zawodnik zarówno "Pasów", jak i Piasta. "Bojar" wiedział co mówi, bo przyjezdni nie zamierzali jedynie asystować na murawie, by w jakikolwiek sposób przyczynić się do utrzymania przeciwnika. - Zagraliśmy dla siebie. Nie dopuszczaliśmy myśli, żeby na samym finiszu rozgrywek nie zachować się zgodnie z zasadami fair play - podkreślał Paweł Polczak, defensor Cracovii.
Inna sprawa, że gospodarze sprawiali wrażenie, jakby losy degradacji były już z góry przesądzone. Goryczy dopełnił moment, w którym dowiedzieli się, że Arka prowadzi na wyjeździe ze Śląskiem. Wówczas nawet najaktywniejszy do tej pory Adrian Paluchowski spuścił z tonu...
Piłkarze Piasta do ataku ruszyli dopiero po przerwie. Znakomitej okazji na objęcie prowadzenia nie wykorzystał Kamil Wilczek, który trafił w ustawionego na linii bramkowej... Mariusza Muszalika! Składna akcja gliwiczan mogła się podobać, choć ich sympatycy żywiej zareagowali na wieści z Wrocławia. Tam, niespodziewanie to Śląsk strzelił dwa gole i kwestia życia i śmierci w ekstraklasie miała rozstrzygnąć się przy Okrzei. - Zawodnikom rywala chyba niespecjalnie zależało na korzystnym rezultacie. A przecież mieli przysłowiowy nóż na gardle - zauważył Arkadiusz Baran, pomocnik Cracovii, który na murawie pojawił się w drugiej połowie.
Wymianę ciosów lepiej przetrwali krakowianie, którzy już w doliczonym czasie gry za sprawą Bartosza Ślusarskiego dobili bezradnego Piasta. Chwilę potem podopieczni Ryszarda Wieczorka czym prędzej pobiegli do szatni, jak ognia unikając dziennikarskich dyktafonów. Większą cierpliwością wykazali się ich kibice, którzy długo jeszcze nie opuszczali swoich miejsc, skandując: "Piaście kochany, czekamy teraz na zmiany" i "Amatorzy muszą odejść!"...
Konferencja prasowa
Orest Lenczyk (trener Cracovii): W drugiej połowie przetrwaliśmy 20-minutowe bombardowanie bramki. Zawodnicy walczyli do końca i kontratakami pokazali, że chcą zgarnąć pełną pulę. Nie można mówić o szczęściu, bo bramkę zdobyliśmy po klarownej sytuacji. Życzę Piastowi powrotu do ekstraklasy, bo była to ekipa, która sprawiała problemy najlepszym.
Ryszard Wieczorek (trener Piasta): Ciężko zebrać myśli. Misja, jaką miałem spełnić nie została wykonana. W dziesięciu spotkaniach zdobyliśmy dziesięć punktów, a to za mało, aby się utrzymać. Drużyna grała na tyle, na ile było ją stać. Od tragedii w Smoleńsku, gdy mecze nałożyły się na siebie, trzeba było regenerować siły, nie było czasu na treningi, tylko rozruch i grę...
Inna sprawa, że gospodarze sprawiali wrażenie, jakby losy degradacji były już z góry przesądzone. Goryczy dopełnił moment, w którym dowiedzieli się, że Arka prowadzi na wyjeździe ze Śląskiem. Wówczas nawet najaktywniejszy do tej pory Adrian Paluchowski spuścił z tonu...
Piłkarze Piasta do ataku ruszyli dopiero po przerwie. Znakomitej okazji na objęcie prowadzenia nie wykorzystał Kamil Wilczek, który trafił w ustawionego na linii bramkowej... Mariusza Muszalika! Składna akcja gliwiczan mogła się podobać, choć ich sympatycy żywiej zareagowali na wieści z Wrocławia. Tam, niespodziewanie to Śląsk strzelił dwa gole i kwestia życia i śmierci w ekstraklasie miała rozstrzygnąć się przy Okrzei. - Zawodnikom rywala chyba niespecjalnie zależało na korzystnym rezultacie. A przecież mieli przysłowiowy nóż na gardle - zauważył Arkadiusz Baran, pomocnik Cracovii, który na murawie pojawił się w drugiej połowie.
Wymianę ciosów lepiej przetrwali krakowianie, którzy już w doliczonym czasie gry za sprawą Bartosza Ślusarskiego dobili bezradnego Piasta. Chwilę potem podopieczni Ryszarda Wieczorka czym prędzej pobiegli do szatni, jak ognia unikając dziennikarskich dyktafonów. Większą cierpliwością wykazali się ich kibice, którzy długo jeszcze nie opuszczali swoich miejsc, skandując: "Piaście kochany, czekamy teraz na zmiany" i "Amatorzy muszą odejść!"...
Konferencja prasowa
Orest Lenczyk (trener Cracovii): W drugiej połowie przetrwaliśmy 20-minutowe bombardowanie bramki. Zawodnicy walczyli do końca i kontratakami pokazali, że chcą zgarnąć pełną pulę. Nie można mówić o szczęściu, bo bramkę zdobyliśmy po klarownej sytuacji. Życzę Piastowi powrotu do ekstraklasy, bo była to ekipa, która sprawiała problemy najlepszym.
Ryszard Wieczorek (trener Piasta): Ciężko zebrać myśli. Misja, jaką miałem spełnić nie została wykonana. W dziesięciu spotkaniach zdobyliśmy dziesięć punktów, a to za mało, aby się utrzymać. Drużyna grała na tyle, na ile było ją stać. Od tragedii w Smoleńsku, gdy mecze nałożyły się na siebie, trzeba było regenerować siły, nie było czasu na treningi, tylko rozruch i grę...
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów