Piast chce powtórki sprzed Świąt. "Bo prezentów nigdy dość!"
10.04.2010
Niemal wszystkie media poświęcone ekstraklasie, na dzień przed Wielkanocą nie zostawiły suchej nitki na bramkarzu Polonii. Golkiper po zagraniu Łukasza Piątka nie trafił w futbolówkę, a ta ku rozpaczy miejscowych kibiców już w doliczonym czasie meczu z Wisłą wtoczyła się do bramki... - Przyrowski powinien wiedzieć na jakim gra boisku i tę piłkę przyjąć. Wyszła jego nonszalancja - nie krył oburzenia prezes stołecznej drużyny, Józef Wojciechowski.
Innego zdania jest "jedynka" Piasta, Maciej Nalepa, który z racji słabszej dyspozycji Rafała Kwapisza wskoczył między słupki gliwiczan. - Takie podania pod żadnym pozorem nie powinny być zagrywane w światło bramki! To zdecydowanie wina zawodnika z pola. Niestety, Sebastianowi piłka podskoczyła tak "idealnie", że nie mógł na to nic poradzić - podkreśla 32-latek. - Grając jeszcze w lidze ukraińskiej, kilka razy - również na skutek złego stanu podłoża - przydarzały mi się podobne kiksy. Na szczęście goli z tego nie było - wspomina z uśmiechem.
Atmosfera przy Okrzei jest zgoła odmienna niż w ekipie "Czarnych Koszul". - Zwycięstwo nad kielczanami było niezwykle budujące. Znowu wystąpimy przed własną publicznością i oby ponownie kibice byli naszym 12. zawodnikiem. Chcemy im sprawić kolejny prezent - dodaje. I choć Święta są już za nami... - Takich prezentów nigdy dość! Nieważne czy jest to ostatni zespół w tabeli, czy Wisła - z którą zagramy za dwa tygodnie - musimy wyjść równie zdeterminowani, jak tydzień temu. Gra idzie przecież o utrzymanie - zaznacza golkiper "Niebiesko-Czerwonych".
Innego zdania jest "jedynka" Piasta, Maciej Nalepa, który z racji słabszej dyspozycji Rafała Kwapisza wskoczył między słupki gliwiczan. - Takie podania pod żadnym pozorem nie powinny być zagrywane w światło bramki! To zdecydowanie wina zawodnika z pola. Niestety, Sebastianowi piłka podskoczyła tak "idealnie", że nie mógł na to nic poradzić - podkreśla 32-latek. - Grając jeszcze w lidze ukraińskiej, kilka razy - również na skutek złego stanu podłoża - przydarzały mi się podobne kiksy. Na szczęście goli z tego nie było - wspomina z uśmiechem.
Atmosfera przy Okrzei jest zgoła odmienna niż w ekipie "Czarnych Koszul". - Zwycięstwo nad kielczanami było niezwykle budujące. Znowu wystąpimy przed własną publicznością i oby ponownie kibice byli naszym 12. zawodnikiem. Chcemy im sprawić kolejny prezent - dodaje. I choć Święta są już za nami... - Takich prezentów nigdy dość! Nieważne czy jest to ostatni zespół w tabeli, czy Wisła - z którą zagramy za dwa tygodnie - musimy wyjść równie zdeterminowani, jak tydzień temu. Gra idzie przecież o utrzymanie - zaznacza golkiper "Niebiesko-Czerwonych".
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów