Piast - Bogdanka 0-4. Żenada, na którą brakuje słów...

06.05.2011
Blamaż, tragedia, rozczarowanie - tak można określić występ Piasta w meczu z Bogdanką. Gliwiczanom gracze z Łęcznej zaaplikowali aż cztery gole, a mogli pokusić się o kolejne!
Wydarzenie
Zejście z boiska Adriana Paluchowskiego spotkało się z owacją kibiców Piasta. Mimo strzelonej bramki gliwiczanom, był żegnany niczym bohater.

Bohater
Gdyby nie poprawna postawa Jakuba Szmatuły, gracze z Łęcznej poczuliby się jak na treningu. Można powiedzieć, że golkiper sam tworzył blok defensywny gospodarzy.

Rozczarowanie
Lewczuk, Klepczyński, Szary, Podgórski, Zganiacz, Smektała, Iwan, Biskup, Matras. Ci zawodnicy rozczarowali na całej linii. Jedynie Szmatuła i Maycon starali się zwiększyć skalę trudności zawodnikom Bogdanki.

Co ciekawego

- Sympatycy z Gliwic zasugerowali arbitrowi technicznemu, aby ten zamiast dodawania minut, zaczął je odejmować. Apel ten spotkał się z delikatnym uśmiechem sędziego.

- Gliwickiego Piasta pogrążył były zawodnik "Niebiesko-czerwonych", Adrian Paluchowski. Popularny "Paluch" udowodnił, że strzelać jednak potrafi, choć nie dowierzali mu w to włodarze śląskiego klubu.

- Po trzecim trafieniu dla Bogdanki, fani gospodarzy zaczęli skandować: "Jeszcze jeden, jeszcze jeden", podkreślając fatalną grę swoich ulubieńców.

- Jakub Smektała zamienił fioletowe "korki", na najnowszy model biało-niebieskich butów piłkarskich. Najwyraźniej jednak zapomniał albo zawiązać sznurówki, albo nie ustawił celownika. Jednym słowem - ok. 1000 złotych wydał na marne.

- "Dajcie nam jednego, no, chłopaki. Okażcie troszkę litości. Weźcie nie gnębcie już nas, prosimy, chłopaki"  - apelowali do zawodników gości kibice Piasta.

- Trener Brosz, stosując niezwykle ofensywną taktykę i chcąc gonić beznadziejny wynik, wprowadził w sumie trzech zawodników... defensywnych!
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również