Piast - Arka 2-2. Gol kuriozum pozbawił gliwiczan trzech punktów

21.11.2009
- Dwa razy nie dowieźliśmy prowadzenia do końca połowy - złościł się kapitan Piasta, Paweł Gamla, po zremisowanym meczu z Arką Gdynia. To piąty mecz bez wygranej gliwiczan.
Podopieczni Dariusza Fornalaka w dość nieoczekiwanych momentach tracili gole. Mogli wygrać obie połowy, a nie zwyciężyli w żadnej. Spotkanie rozpoczęło się znakomicie dla gliwiczan pełniących rolę gospodarzy w Wodzisławiu Śląskim. Olszar w kapitalnym stylu wykorzystał prostopadle zagraną piłkę przez Chylaszka. Napastnik Piasta przełożył sobie futbolówkę na prawą nogę i trafił tuż przy słupku nie dając żadnych szans Bledzewskiemu.

Arbiter doliczył do pierwszej odsłony trzy minuty i wtedy padło wyrównanie. - Zawaliłem, a przeciwnikowi wyszedł strzał życia - opisał sytuację Gamla. Wilczyński uderzył z narożnika pola karnego w samo ”okienko”. Piłka odbiła się się jeszcze od słupka i wylądowała w siatce.

W drugiej odsłonie lepiej prezentowali się gdynianie. Najpierw Trytko trafił w słupek, a następne Kwapisz w nieprawdopodobny sposób obronił strzał Labukasa. Niespodziewanie słabo grającym gliwiczanom udało się ponownie wyjść na prowadzenie. Łudziński podał do Gamli, a ten z zimną krwią wykorzystał sytuację "oko w oko” z golkiperem Arki. - Gol cieszy, ale wynik końcowy absolutnie nie - powiedział kapitan "Piastunek”

Kibice z Gliwic przeżyli deja vu. Spotkanie zmierzało ku końcowi. Gol wyrównujący kuriozum. - Chciałem wybić piłkę i trafiłem w rywala, którego nie widziałem - opisywał obrońca gospodarzy, Kamil Glik. - Nie wiem czy dostałem w bark, czy w plecy, ale futbolówka przelobowała bramkarza - uśmiechał się szczęśliwy strzelec, Marcin Budziński.

Konferencja prasowa

Dariusz Pasieka
(trener Arki): Cztery bramki, to dla kibiców było z pewnością interesujące widowisko. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była kompletnie niezrozumiała. Brakowało zadziorności i agresywności z poprzednich spotkań. Sami prosiliśmy się o stratę gola. Pomimo remisu w przerwie padło parę „ciepłych” słów. W drugiej odsłonie powinniśmy wyjść na prowadzenie. Niestety, po kardynalnym błędzie w obronie, nasze sytuacje się zemściły. Chwała dla zespołu, że walczył do końca. Z jednej strony jestem zadowolony, z drugiej czuję niedosyt.

Dariusz Fornalak
(trener Piasta): Z przebiegu gry wynik remisowy jest jak najbardziej sprawiedliwy. Natomiast okoliczności i minuty, w których traciliśmy bramki, to jeden wielki koszmar. Rzeczywiście strzał Wilczyńskiego stadiony świata, ale w doliczonym czasie pierwszej połowy nie mamy prawa doprowadzić do takiej sytuacji. Niestety jeszcze z wieloma okolicznościami musimy się zmierzyć, sporo się nauczyć. Piłka jest jednak tak nieprzewidywalna, że mimo iż cieszyliśmy się już z trzech punktów, zdobywamy tylko jeden. Musimy go jednak szanować, bo nie zagraliśmy dzisiaj wielkiego spotkania.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również